logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Środków nie zabraknie

Wtorek, 9 lipca 2019 (21:49)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami trzydniowa konwencja Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach. Co z niej wynika?

– Trzy dni rozmów, kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych obejmujących praktycznie wszystkie dziedziny życia, wszystkie resorty rządowe i ważne deklaracje, jakie padły z ust liderów Zjednoczonej Prawicy. Prezes Jarosław Kaczyński powiedział bardzo wyraźnie, że nic ze wszystkich zdobyczy, które udało się wypracować dla społeczeństwa na przestrzeni czterech lat naszych rządów, nie można uronić. Stwierdził też bardzo jasno, że wszystkie programy rozpoczęte muszą być i będą kontynuowane oraz rozwijane. I to jest pierwsza, a zarazem najważniejsza deklaracja. Nasz lider mówił też, że Polska jest wyspą wolności w Europie, co należy rozumieć, że żadne wartości, które legły u podstaw Unii Europejskiej w Polsce, nie są zagrożone, ale padło też jasne stwierdzenie, że nie zgodzimy się na narzucanie z góry odejścia od tradycyjnych wartości, od wartości chrześcijańskich i że przeciwstawimy się ofensywie zła, które usiłuje wnikać w różne dziedziny naszego życia. Dla mnie jest to nawiązanie wprost do nauki św. Jana Pawła II, który przez cały pontyfikat mówił o zagrożeniu, jakie niesie za sobą relatywizm moralny i to wszystko, co wynika ze źle pojmowanej wolności.

Usłyszeliśmy też zapowiedź dalszych działań w gospodarce…

– Została przedstawiona pewna wizja, która będzie przekształcona w konkretny program działania na kolejne lata dla Polski. Mamy dzisiaj znakomitą koniunkturę i trzeba ten czas wykorzystać na inwestowanie dla przyszłych pokoleń.

Kiedy poznamy szczegóły?

– Program wynikających z tej „burzy mózgów” zostanie przedstawiony w trakcie kampanii. Propozycje, jakie padały w Katowicach, z pewnością zostaną wykorzystane. Poruszane kwestie, związane chociażby z bezpieczeństwem finansowym czy energetycznym państwa, muszą teraz przybrać kształt konkretnych propozycji programowych, i na to właśnie czekamy. Będzie to bardzo szczegółowy, szeroki program. Z pewnością pojawią się dodatkowe, nowe propozycje, ale bylibyśmy niekonsekwentni, gdybyśmy dzisiaj powiedzieli, że występujemy z zupełnie nową ofertą programową, bo ta, którą od czterech lat realizujemy, spodobała się Polakom i dzięki temu Prawo i Sprawiedliwość ma tak wysokie poparcie. Teraz myślimy o tym, czego jeszcze nie udało się nam zrealizować.         

Kontynuacja działań i dalszy rozwój państwa zależeć będzie jednak od tego, czy będą na to pieniądze?

– To był jeden z głównych tematów przewodnich wystąpień naszych liderów. Pieniądze na realizację naszych programów wypracowaliśmy poprzez uszczelnienie z jednej strony systemu podatkowego, ukrócenie karuzeli VAT-owskiej, poprzez twardą walkę oraz podniesienie w sposób drakoński kar za przestępstwa podatkowe, dzięki czemu wpływy do budżetu państwa są rewelacyjne. Również programy społeczne dały impuls prorozwojowy, bo pieniądze skierowane do polskich rodzin wracają do budżetu państwa chociażby w postaci VAT. Jeżeli zatem ten rozwój będzie się utrzymywał – a jestem przekonany, że tak będzie – to środków na realizację potrzeb Polaków, ale również na rozwój gospodarczy, będzie coraz więcej.

Prezes Kaczyński mówił, że PiS dalej będzie szło sprawdzoną drogą, opierając się na wiarygodności, a jaką wiarygodność ma opozycja?   

– To, że opozycja zamiast problemami Polaków zajmuje się sobą, to jest widoczne gołym okiem. Politycy Platformy z jednej strony ruszyli w teren, a z drugiej strony nie bardzo wiadomo, z jakim programem, nie wiadomo też, w jakiej formule pójdą do jesiennych wyborów. Wciąż nie wiadomo, czy Grzegorz Schetyna pójdzie w szerokiej koalicji i jak szerokiej. Natomiast to, że politycy Platformy idą w teren, samo w sobie nie jest niczym złym, ale na to, żeby wyjść do ludzi, mieli cztery lata i zamiast walczyć bezwzględnie i brutalnie ze Zjednoczoną Prawicą, powinni ten czas wykorzystać na rozmowy z Polakami i przygotowywać alternatywny program rządzenia Polską. Tego jednak nie zrobili. I dzisiaj mówienie, że w wyniku wakacyjnych rozmów na bazarach mniejszych czy większych miasteczek stworzą program, jest niepoważne. Poważny program wyborczy tworzy się latami – to po pierwsze, a po drugie, wychodząc do wyborców, idzie się z konkretną propozycją, po to żeby usłyszeć opinie, żeby skonsultować propozycje i dowiedzieć się, czego rzeczywiście Polacy oczekują i czy przedstawiana propozycja ich zadowala, czy może potrzebne są jakieś korekty. Ludzi trzeba słuchać i szanować. Natomiast ze strony opozycji dzisiaj mamy nieudolną próbę naśladowania PiS, tego, co my robiliśmy sukcesywnie jak opozycja. Tyle że my robiliśmy to przez całą kadencję, gdzie przez cały ten czas byliśmy obecni wśród Polaków, mało tego, po wygranych wyborach myśmy tych spotkań nie zaniechali, ale cały czas się spotykaliśmy i nadal rozmawiamy z ludźmi. Stąd też różnica w sondażach i różnica w poziomie poparcia jest na naszą korzyść. Po prostu Polacy to widzą.

Skoro jesteśmy przy opozycji, to co z PSL, który balansuje na progu wyborczym i nie bardzo wie, w którą stronę pójść?

– PSL znalazło się w bardzo dużym kłopocie. Zresztą na własne życzenie, bo zdradziło swoich wyborców, idąc do eurowyborów pod szyldem Koalicji Europejskiej i pod hasłem wdrażania ideologii LGBT. To oczywiście wyborcom PSL podobać się nie mogło. Można zatem powiedzieć, że dzisiaj PSL szuka formuły startu w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Liderzy tej formacji wiedzą, że szeroka koalicja z lewakami, liberałami, neoliberałami, z Platformą nie gwarantuje im sukcesu, że trwanie w tej koalicji jest ustawieniem się na równi pochyłej, więc próbują przekonać do siebie swój elektorat, szukając jakiejś nowej propozycji, chcą stworzyć nową koalicję centrową, ale na to jest bardzo mało czasu. Natomiast cieszyć może fakt, że dzisiaj nie jest już ich wyłącznym celem odsunięcie od władzy PiS. Wątpię jednak, żeby to wystarczyło, żeby odbić elektorat wiejski, który przeszedł na stronę Zjednoczonej Prawicy, bo kluczem tutaj jest wiarygodność, tymczasem PSL poprzez swoje działania na przestrzeni czterech ostatnich lat przestało być wiarygodne.

A co z Kukiz’15? Paweł Kukiz sam prowadzi negocjacje. Słyszymy, że m.in. z PSL...

– Paweł Kukiz rozmienił na drobne inicjatywę, która jeszcze cztery lata temu mogła – i w pewnym sensie była – powiewem świeżości na polskiej scenie politycznej. Przez ten czas Klub Parlamentarny Kukiz’15 zmniejszył się praktycznie o połowę. Również sam Paweł Kukiz bardzo mocno czasami i niesprawiedliwie atakował PiS i Zjednoczoną Prawicę. Dzisiaj, tuż przed wyborami, szuka formuły, która pozwoliłaby mu przekroczyć próg wyborczy i ponownie znaleźć się w Sejmie. Tyle że takie stanie w rozkroku gdzieś między totalną opozycją a centrum i szukanie własnej drogi chyba nie do końca się powiodło. Dzisiaj jego formacja ma niewielkie szanse, żeby samodzielnie przekroczyć próg pięciu procent i wejść do parlamentu, stąd podejmuje próby rozmów z PSL i próby szukania partnerów, co – wydaje się – będzie trudne, co pokazały też niedawne wybory do Parlamentu Europejskiego, gdzie Kukiz’15 samodzielnie nie przekroczył progu wyborczego, nie znalazł też partnerów do wspólnego startu w wyborach.

Czy można się spodziewać, że część posłów Kukiz’15 może znaleźć miejsce na listach wyborczych Zjednoczonej Prawicy?

– Trudno mi jest w tej chwili powiedzieć. Osobiście takich sygnałów nie miałem, żeby ktoś z klubu Kukiz’15 ubiegał się czy też prowadził w tej sprawie rozmowy. Myślę, że wiele zależy od tego, jak się układają relacje w poszczególnych okręgach, bo z tego, co mi wiadomo, na szczeblu centralnym kierownictwa partii takie rozmowy nie są prowadzone.   

Dziękuję za rozmowę.        

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl