Może to oznaczać powstanie w międzynarodowym prawie karnym nowej kategorii ofiar: prześladowanych z powodu płci definiowanej w duchu ideologii gender.
Genderyzm usiłuje się przedrzeć do wszelkich dokumentów międzynarodowych. Nawet projekt traktatu o zbrodniach przeciwko ludzkości, nad którym pracuje Komisja Prawna ONZ, szafuje słowem „gender” bez definicji tego pojęcia. – Jest to kolejny przykład kolonizacji dalszych obszarów prawa przez zwolenników ideologii gender, która służy daleko idącej inżynierii społecznej. Forsuje się tę agendę w ramach ONZ na wielu płaszczyznach, i to jest jeden z przykładów – zauważa poseł Bartłomiej Wróblewski.
Zgodnie z założeniami traktat miał wpasowywać się w postanowienia Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego z 1998 roku, gdyż to trybunał ściga i wymierza kary za zbrodnie ludobójstwa, wojenne i przeciwko ludzkości. Spójność Statutu Rzymskiego i nowego dokumentu wymaga, żeby używane w nich terminy miały to samo znaczenie. Statut podaje definicję angielskiego słowa „gender” i poza nią używa go siedem razy. W projekcie po modyfikacji występuje ono jednak dwa razy niezdefiniowane.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

