logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Przewaga PiS będzie rosnąć

Wtorek, 16 lipca 2019 (22:45)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Po stronie opozycji chaos, brak jasno określonego celu – poza odsunięciem PiS od władzy. Jaki pomysł na Polskę i jakie propozycje dla Polaków ma Platforma?

– Mamy coś w rodzaju mieszanki piorunującej, bo jeśli to wszystko, co usłyszeliśmy ostatnio od Grzegorza Schetyny, próbować zebrać w jedną całość, próbować sprofilować, to mamy totalny miszmasz – trochę Wiosny, SLD, trochę Kukiz’15 i trochę PiS-u. W tym wszystkim nie widać jednak spójności.

Była mowa o rezygnacji z węgla, o legalizacji związków partnerskich, był też temat zdrowia...

– Z tez, jakie zaprezentowała Koalicja Obywatelska, jawi się program o wysokim stopniu ogólności. Na razie są to działania nie do końca spójne, bo z jednej strony nie ma jasności co do tego, jak ma wyglądać cała ta Koalicja Obywatelska czy Platforma pójdzie z Wiosną, z Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej czy może jednak z PSL-em. To wszystko sprawia, że przewaga PiS-u rośnie w racjonalny sposób – także dlatego, że tam wszystko jest poukładane. Wiadomo, że Zjednoczona Prawica to są trzy ugrupowania, które mają za sobą pierwszą programową konwencję w Katowicach, prezentację „jedynek” list wyborczych i na dzisiaj w tym całym biegu wyborczym inicjatywę bez wątpienia przejęło PiS ze swoimi sojusznikami. To powoduje, że przewaga tej formacji politycznej – w sposób naturalny – zaczyna rosnąć, a pozostali ciągle się kłócą w blokach startowych, podczas gdy PiS już biegnie do mety. Używając porównań sportowych, opozycja sama się fauluje, sama sobie przeszkadza, a to sprawia, że PiS w zasadzie nie musi wiele robić. Dzisiaj PiS razem ze swoimi sojusznikami musi tylko konsekwentnie robić swoją robotę. Widać zresztą, że mają wszystko rozpisane i działają w sposób metodyczny. Muszą tylko wykonać założenia.

Jaka jest wiarygodność Grzegorza Schetyny, który jednego dnia mówi, że nie będzie związków partnerskich, a dzień później na konwencji zapowiada ich legalizację?

– Można przyjąć, że to, co w sobotę ogłosił Schetyna, to jest pakiet bez PSL-u, bo gdyby w tej koalicji byli Ludowcy, to pewne hasła trzeba by stonować. Natomiast to, co usłyszeliśmy, wskazywałoby, że ludowcy wypadli z orbity zainteresowań Grzegorza Schetyny. Zresztą Platforma i cały ten ruch wokół niej nie ma już czasu, bo za kilka tygodni prezydent Andrzej Duda ogłosi termin wyborów i trzeba być gotowym.

Uważa Pan, że PSL już definitywnie wypadło z orbity zainteresowań Koalicji Obywatelskiej, że Schetyna i Kosiniak-Kamysz nie zmienią zdania?     

– Myślę, że kwestia wspólnego bądź nie startu tych formacji może się rozgrywać do końca. Można powiedzieć tylko, że sianokosy się skończyły, ale do żniw wciąż daleko.

Schetyna wiele uwagi poświęcił bezinteresowności w polityce. Czy to wskazywałoby, że partia układów zapowiada rewolucję w podejściu do polityki…?

– W polityce nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność. Polityka to są interesy i gra o swoje cele. Jeśli polityk mówi o bezinteresowności, że coś hojnie daje czy oddaje, to nie jest to wiarygodne. 

W jaką stronę zmierza dzisiaj Platforma?

– Platforma idzie dzisiaj jak najszerzej i robi wszystko, aby pokazać, że jest konstruktywna, że chce pracować ze wszystkimi. Po stronie Platformy mamy zatem trochę poglądów lewicowych, puszczone oko do elektoratu lewicy, że w razie czego, jeśli się wyborcom nie spodoba SLD, jeśli Włodzimierz Czarzasty będzie mówił niekoniecznie mądre rzeczy, to zawsze mogą zagłosować na partię Schetyny, która w pakiecie też ma ofertę dla zwolenników lewicy. To tylko potwierdza, że sześciopak zaprezentowany przez Grzegorza Schetynę można ująć w zdaniu: dla każdego coś miłego.

Czy mocny skręt w lewo nie przyczyni się do upadku Platformy?

– Myślę, że za wczesne jest ferowanie takich wyroków, tym bardziej że wszystkie sondaże mówią wyraźnie, że na polskiej scenie politycznej są dwa bloki: PiS, które jest na chwilę obecną bezkonkurencyjne, i drugi blok, czyli Platforma z towarzyszami, a później długo, długo nic. Jest  pytanie, jaki profil liderzy tej formacji chcą zbudować. Przecież nieprzypadkowo ekipa Marka Biernackiego odeszła z Platformy do PSL-u, a Paweł Kowal dołączył do Platformy. To wskazywałoby, że na siłę w Platformie będzie budowane skrzydło prawicowo-konserwatywne po to, żeby zbilansować i zrównoważyć środek.

Wyborcy przekonani do Platformy długo jeszcze będą znosić gimnastykę Schetyny?     

– To nie ma większego znaczenia, bo twardy elektorat Platformy zawsze zagłosuje na tę formację, bo nie ma innego wyboru, po prostu nie ma, na kogo oddać głosu. Przecież nie zagłosują na PiS, nie oddadzą głosu na PSL, ale poprą Platformę. Zwolennicy Platformy mają też świadomość, że Tusk był, ale już go nie ma, Grzegorz Schetyna dzisiaj jest, ale jutro też może go nie być, ale poglądy zawsze będą mieli jednakowe.

Ile bloków może ostatecznie pójść do wyborów parlamentarnych?         

– Na dzisiaj mamy pewne trzy bloki, ale myślę, że ostatecznie jeszcze dwa może trzy bloki powstaną i mogą dołączyć do ubiegania się o miejsca w Parlamencie.

Te nowe bloki mogą powstać po tym, jak Platformie nie uda się zjednoczyć sił anty-PiS wokół siebie?

– Tylko pytanie, czy Platforma rzeczywiście chce się sprzymierzyć z innymi. Moim zdaniem, Grzegorz Schetyna markuje działania, że niby chce zjednoczenia, ale tak naprawdę wcale nie jest mu na rękę wspólna lista z SLD, aby ciągnąć za uszy Czarzastego i jego ludzi i oddawać im swoje miejsca na listach wyborczych. Ludzie Schetyny też chcą kandydować z czołowych miejsc i chcą wygrywać.

Włodzimierz Czarzasty chyba też nie do końca jest przekonany do Koalicji Obywatelskiej…  

– W polityce ważne są tzw. deklaracje, a to, że SLD otrzymało warunki nie do przyjęcia – chodzi o to, żeby ostudzić apetyty Czarzastego. Koalicja Europejska była dobra na wybory do Parlamentu Europejskiego, ale to już przeszłość i Platforma wyciągnęła pewne wnioski. Wiem to z kuluarowych dyskusji na gruncie sejmowym, że doły Platformy nie chcą koalicji z SLD, nie chcą Wiosny Biedronia i mówią wyraźnie: niech ci państwo idą sobie razem, ale nie z Platformą.

Czy w tej sytuacji możliwy jest jeszcze powrót PSL-u do Koalicji Obywatelskiej i wspólny start z Platformą?

– Raczej nie. Na scenie politycznej mamy dzisiaj blok Zjednoczonej Prawicy, mamy na razie Koalicję Obywatelską, a więc Platformę oraz Nowoczesną, i zakładam, że na tym się skończy, jest też Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej. Ponadto jest PSL z Unią Europejskich Demokratów i może jeszcze pomniejsze ugrupowania, jest też Kukiz’15, Bezpartyjni Samorządowcy i partia, którą zakłada Max Kolonko, ponadto kolejny blok to Ruch Narodowy i Konfederaci, pozostaje jeszcze Lewica w różnych konfiguracjach i to by było na tyle.      

Takie rozbicie czy rozdrobnienie opozycji na różne pomniejsze bloki działa tylko na korzyść PiS-u…

– Co do tego nie ma wątpliwości, tylko pytanie brzmi nie czy, ale z jak wielką przewagą Zjednoczona Prawica wygra jesienne wybory.

Nie będzie chyba pomyłką stwierdzenie, że Schetyna, chcąc nie chcąc, pracuje dla PiS-u?

– To zbyt daleko idące stwierdzenie. Grzegorz Schetyna ma świadomość, że przed zbliżającymi się wyborami musi się umocnić, bo jeśli zacznie się bardziej przejmować SLD, Wiosną czy innymi ugrupowaniami, to może się okazać, że jesienią nie będzie Platformy, bo może się okazać, że posłowie rozpierzchną się po innych ugrupowaniach. I Grzegorz Schetyna się tego obawia i moim zdaniem ma rację.

Tylko czy nie za późno pojawia się taka refleksja?

– Nie sądzę. Schetyna na razie musi odegrać teatr, pokazać się jako ten, który chce skoordynować i zbudować opozycyjny blok, a to, że nie wszyscy chcą wejść na statek płynący do jego banderą do wyborów i na jego warunkach, to to już zupełnie inna bajka. Myślę, że Schetyna – cwany gracz – wie, co robi, dlatego ogłaszając program dla każdego coś dobrego, zrobił ukłon do elektoratu lewicowego, ale bez lewicy. To może sprawić, że zwolennicy SLD uznają, że ich przywódcy nie potrafili się dogadać ze Schetyną, a ten przynajmniej program przygotował i o to w tej układance chodzi liderowi Platformy.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl