Wynik głosowania nad wyborem nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej potwierdził stan niepewności i napięcia w unijnej polityce.
Niemiecka minister Ursula von der Leyen została w środę wieczorem ostatecznie zatwierdzona na szefową Komisji Europejskiej, ale uzyskała zaledwie 9 głosów więcej niż wymagana większość bezwzględna. Von der Leyen poparło 383 eurodeputowanych, przeciw było 327, a 22 wstrzymało się.
– Zaufanie pokładane we mnie to zaufanie, jakie pokładacie w Europie – mówiła von der Leyen po ogłoszeniu wyniku. Widać było jej napięcie, zdenerwowanie, a w końcu ulgę i radość, gdy usłyszała pozytywny rezultat tajnego głosowania.
Wcześniej komentatorzy zgodnie przyznawali, że nieprzekroczenie 400 głosów „za” będzie oznaczać osłabienie pozycji politycznej przyszłej szefowej KE. Teoretycznie wspierająca ją koalicja chadeków, socjalistów i liberałów dysponuje 406 mandatami, ale – jak się okazało – wielu się wyłamało.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

