logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

W polityce zawsze jest ryzyko

Czwartek, 18 lipca 2019 (23:37)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Krajowy Zarząd Platformy podjął dziś decyzję, że formacja ta do wyborów idzie nie jako koalicja partii, ale Koalicja Obywatelska – „koalicja demokratów i patriotów”. Po szumnych zapowiedziach mamy koniec zjednoczonej opozycji?

– Jest to pewna – nazwijmy to – innowacyjna forma działania. Tak wygląda to od strony politologicznej – przynajmniej na tym etapie. Bez wątpienia ruch, jaki wykonał dzisiaj Grzegorz Schetyna, to pewna, inna jakość.     

Schetyna zaprasza samorządowców, ruchy obywatelskie, krótko mówiąc wszystkich, którzy są przeciw PiS. Jakie szanse ma ta formuła? O wygraną chyba będzie trudno?

– Tego nie wiem. Myślę, że zweryfikują to wyborcy, dlatego z ostatecznym werdyktem musimy poczekać do października. Jest też pytanie, czy Grzegorzowi Schetynie uda się zachęcić i wydobyć wystarczającą energię z obywateli…

Dlaczego Platforma zdecydowała się na rozbrat z SLD? Co mogło poróżnić Schetynę z Włodzimierzem Czarzastym?

– W jednym z ostatnich wywiadów dla „Naszego Dziennika” powiedziałem wyraźnie, że nie jest w interesie Platformy – na etapie wyborów do Sejmu i Senatu – oddawać miejsca SLD. Co więcej, kosztem swoich członków. Proszę pamiętać o tym, że w terenie jest elektorat, są osoby działające, angażujące się politycznie dla tej formacji i one też są żądne sukcesów. Każde ugrupowanie politycznie na tym etapie zawsze powinno – w pierwszej kolejności – pilnować interesów swoich członków i nie martwić się problemami innych ugrupowań. Te reguły są oczywiste, dlatego w przypadku Platformy takie działanie, taki krok był do przewidzenia.

A zatem niekoniecznie trzeba iść z SLD, wystarczy pozyskać ich wyborców…?   

– Dokładnie. Dlatego Grzegorz Schetyna ogłasza, że nie będzie startu pod szyldami partyjnymi, że jedynym szyldem będzie Platforma, nie będzie zatem kombinacji z innymi projektami, z rozdrabnianiem się. Inaczej mówiąc – każdy, kto się czuje obywatelem akceptującym założenia Platformy, ma otwartą furtkę. Jest to ciekawy projekt, ponieważ oznacza bardzo szerokie pójście – właściwie bez granic z tym, że nie będzie promocji znaczków i szyldów obcych partii.

Schetyna, odchodząc od formuły politycznej, nie podejmuje jednak pewnego ryzyka?

– W polityce zawsze jest ryzyko. Tylko warto mieć świadomość, że na tym etapie Platforma musi się umocnić, dlatego nie może oddawać mandatów – tak jak to zrobiła w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdzie tak naprawdę sprezentowała dla SLD mandaty kosztem swoich kandydatów. Takie są fakty i takiej powtórki w przypadku wyborów do parlamentu krajowego Schetynie już nikt nie wybaczy. Wyborcy – członkowie Platformy – chcą również wygrywać w sondażach i chcą wejść do parlamentu.

Jaki program może zjednoczyć wszystkich dookoła, a tak naprawdę nie wiadomo kogo?

– Tak długo, jak wykładnią w działaniu Platformy będzie anty-PiS i wszystko, co ma być przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, będzie działało wprost odwrotnie. Dlatego jedyną szansą dla Platformy, aby móc w bardziej przekonujący sposób zaistnieć na polskiej scenie politycznej, jest wskazanie alternatyw. Potrzebny jest zatem alternatywny program i mowa o tym, że Platforma chce pokazać, przekazać i przekonać wyborców, że ma swój pomysł na Polskę. To jest dzisiaj zadanie, jakie stoi przed Platformą – pozbyć się retoryki any-PiS-owskiej i skupić się na wyborcach. To jest bardzo ważne. Musimy pamiętać, że to wyborcy dokonują wyboru, a nie opozycyjni kandydaci. Wiadomo, że jeśli startuję w wyborach, to kontrkandydaci z konkurencyjnej listy na mnie nie zagłosują, a zatem spór z nimi nie ma sensu. Rzecz nie w tym, żeby się kłócić, ale w tym, żeby przekonać do swoich racji wyborców. I to jest klucz do sukcesu.

Jak przekonać wyborcę do programu, którego de facto nie ma? Jak mieć zaufanie do lidera, który często zmienia zdanie?

– A to jest pytanie do lidera Platformy, do władz tego ugrupowania, którego nie jestem członkiem.

Czy nie jest trochę tak, że Schetyna, mając świadomość, że jesiennych wyborów i tak nie wygra, chce po drodze wykosić swoją wewnętrzną polityczną konkurencję, aby za jakiś czas, w ciągu czterech najbliższych lat zbudować wokół siebie nową siłę?

– Wybory parlamentarne mają to do siebie, że każde startujące w nich ugrupowanie chce wygrać i zawsze istnieje jedno przekleństwo, które grozi każdej – bez wyjątku – partii, że owszem można wygrać wybory, można osiągnąć najlepszy wynik i nie rządzić. Można wygrać wybory samorządowe i nie rządzić, można wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego i nie mieć wpływu na obsadę najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej, można też wygrać wybory krajowe i być w opozycji. To są ważne rzeczy, o których trzeba pamiętać działając w polityce. Dotyczy to każdego ugrupowania bez wyjątku. Miarą polityka jest skuteczność, po prostu w polityce trzeba być skutecznym.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 18 lipca 2019 (23:37)

NaszDziennik.pl