logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Rocznica obławy augustowskiej

Poniedziałek, 22 lipca 2019 (23:07)

Aktualizacja: Piątek, 20 września 2019 (19:38)

Przy Wzgórzu Krzyży w Gibach, miejscu symbolizującym grób ofiar obławy augustowskiej, obchodzono w niedzielę 74. rocznicę największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej. Obława nazywana jest również małym Katyniem.

 

74 lata temu, 12 lipca 1945 r., oddziały NKWD i Smiersz rozpoczęły na Suwalszczyźnie operację, w której zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego. Operacja nazwana została obławą augustowską. Od ponad 25 lat w Gibach podczas rocznicowych uroczystości wspomina się tamte wydarzenia i poległych Polaków. Na początku lat 90. XX wieku na miejscu symbolizującym pochówek zaginionych postawiono 10-metrowy krzyż z napisem: „Zginęli, bo byli Polakami”. Na kamiennych tablicach wyryto nazwiska 592 osób zaginionych. Na wzgórzu stoi od niedawna 640 dębowych krzyży.

– Ci, którzy zostali aresztowani i zamordowani, zginęli za to, że byli Polakami, ale także za to, że chcieli prawdziwej niepodległości Polski. Przecież ofiary obławy augustowskiej to nie były osoby przypadkowe. To byli żołnierze poakowskiego, niepodległościowego podziemia i ich bliscy. To byli ci, co nie złożyli broni po zakończeniu drugiej wojny światowej i nie pogodzili się z nową, sowiecką okupacją. Oni walczyli dalej – mówił w niedzielę podczas uroczystości wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński.

Zieliński dodał, że ta zbrodnia ludobójstwa została dokonana po wojnie. W akcji tej uczestniczyło ok. 50 tys. żołnierzy Armii Czerwonej wspieranych przez polskich zdrajców. Wiceminister MSWiA przypomniał, że w okresie PRL prawda o obławie była zakazana i wymazywana z pamięci, ale zwrócił uwagę na to, że i przez okres 30 lat współczesnej Polski nie chciano wyjaśnić prawdy.

– Już w 1990 roku Prokuratura Okręgowa w Suwałkach zawiesiła swoje śledztwo, uznając, że nie jest w stanie posunąć się dalej z powodu braku kolejnych, nowych dowodów i dokumentów. Nie przesłuchano świadków, nie przesłuchano także, a można było to zapewne zrobić, uczestników po stronie katów tamtej operacji wojskowo-milicyjnej. Oni wtedy jeszcze żyli. Można było się od nich wiele dowiedzieć. Nie zrobiono wszystkiego – ocenił Zieliński.

Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski powiedział w Gibach, że należy „odtworzyć polską wspólnotę pamięci” bohaterów zamordowanych w obławie augustowskiej. – Miejsce, w którym stoimy, stanie się miejscem, które będzie znane nie tylko tu, w regionie […]. Chcemy kontynuować budowę tej wspólnoty pamięci także w szkołach. Przez kilkanaście lat rządów naszych poprzedników, niestety, zapominano o wielu wydarzeniach, w tym o obławie augustowskiej – mówił Piontkowski.

Minister dodał, że chce doprowadzić do tego, by kolejne pokolenia Polaków poprzez programy edukacyjne pamiętały o tych ludziach, bez których nie byłoby wolnej Ojczyzny.

Wiceminister Zieliński przypomniał, że rok temu stanął w Suwałkach jedyny pomnik Ofiar Obławy Augustowskiej w Polsce. Podobne pomniki powstaną w Augustowie i Sokółce. Pomnik w Suwałkach to granitowy postument, z którego wyłaniają się dwie skrępowane drutem kolczastym dłonie. Trzymają one w geście błagalnym znak Polski Walczącej.

Białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej od lat prowadzi śledztwo w sprawie obławy. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r. w nieustalonym dotychczas miejscu zginęło około 600 osób, zatrzymanych w powiatach augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego Smiersz III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego.

Od kilkudziesięciu lat o wyjaśnienie zbrodni zabiegają również Obywatelski Komitet Poszukiwań Ofiar Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w lipcu 1945 r. oraz Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, a także wielu historyków. Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. W ramach śledztwa IPN biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na Białorusi – większość w okolicach miejscowości Kalety, które mogą być jamami grobowymi. Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Prace sondażowe we wskazanych miejscach po stronie polskiej stronie granicy nie dały odpowiedzi w sprawie miejsc pochówku. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, ale nie wiadomo, czy mają związek z obławą.

Józef Szarejko, 84-letni mieszkaniec Gib, powiedział PAP, że był naocznym świadkiem obławy augustowskiej, miał wówczas 10 lat. – Podglądałem przez okno to, co działo się na zewnątrz. Babcia krzyczała, żebym nie patrzył, bo zabiją i mnie, i ją – wspomina Szarejko.

Szarejko stwierdził, że miejsce pochówku ofiar obławy augustowskiej znajduje się tuż za granicą polsko-białoruską, kilometr za nią, gdzie przed wojną znajdowała się leśniczówka Giedź. Według niego, jest tam zakopanych 1200 ofiar obławy z obecnej Polski i Litwy. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl