Kandydaturę prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego przedstawił premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z nową przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. – Polski rząd przedstawia kandydaturę Krzysztofa Szczerskiego – poinformował Morawiecki. Dodał, że jest to wspólna kandydatura jego i prezydenta Andrzeja Dudy. Premier podkreślił, że Szczerski jest osobą doskonale znającą realia Unii, zasady jej funkcjonowania, a także znakomicie orientuje się w specyfice unijnych instytucji.
Morawiecki zaznaczył, że na razie jest „za wcześnie”, aby mówić, jaką tekę miałby objąć prezydencki minister. – Także i pani przewodnicząca jest dopiero we wstępnej fazie układania propozycji. Jeszcze od kilkunastu krajów – tak przynajmniej było na wczoraj – nie otrzymała żadnych propozycji personalnych – powiedział premier. – W najbliższych kilku tygodniach rozpocznie się przyporządkowanie pewnego zakresu kompetencji do konkretnych osób, do ich kompetencji – wyraził nadzieję Morawiecki. Dodał, że „bardzo często dzieje się tak, że te kompetencje są zmieniane pomiędzy poszczególnymi tekami, trochę też dopasowując niejako zakres kompetencji do właśnie personaliów”.
Zamknięty rozdział
Premier, pytany przez dziennikarzy o kwestię praworządności, zaznaczył, że nie była ona poruszana w rozmowie. – Podczas dwuipółgodzinnej rozmowy ani razu pani przewodnicząca nie wspomniała o tej kwestii, ani razu nie poruszyliśmy tej kwestii. Ja oczywiście również jej nie poruszyłem, ponieważ uważam, że należy ten rozdział jak najszybciej zamknąć, był on nasycony niepotrzebnymi emocjami jednego z komisarzy – stwierdził Morawiecki. Dodał, że obok kwestii personalnych tematem rozmowy była „sprawiedliwa transformacja klimatyczna”, czyli kwestie związane z energetyką, z klimatem.
– To spotkanie rozpoznawcze. Wymiana opinii, konsultacji – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł do Parlamentu Europejskiego Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych. – Jest to polityk bliższy naszym sprawom, bo pochodzi z sąsiedniego państwa. Łączą nas z Niemcami istotne interesy gospodarcze, 30 proc. naszej gospodarki jest włączone w krwiobieg niemieckiej gospodarki. Niemieckiej polityk powinno zależeć, żeby nie doszło do żadnego tąpnięcia, uszczuplenia w relacjach z Polską. Powinna mieć podobne podejście do bezpieczeństwa naszego regionu, tym bardziej że była ministrem obrony i rozumie potrzebę współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Te elementy powinny grać na naszą korzyść, ale czy będą, to nie wiadomo. Nie wiem, na ile von der Leyen będzie niezależna, dlatego że sytuacja w samych Niemczech jest skomplikowana. Nie wiadomo, czy CDU wygra wybory. Nie wiadomo też, na ile silny będzie front tworzony przez Macrona, lewicowo-liberalno-zielono-czerwony. Czy oni stworzą nową koalicję w Europie, zrywając koalicję z Partią Ludową – wskazuje Waszczykowski.
Szansę na poprawę relacji z Komisją Europejską widzi politolog prof. Mieczysław Ryba. – Po raz pierwszy od dłuższego czasu Niemcy coś w Unii przegrały. Kandydaturę Timmermansa, która była zdecydowanie łatwiejsza dla Niemiec. Ze względu na to, że lepiej jest posługiwać się Tuskiem, Timmermansem czy Junckerem, sprawując przez nich rządy w Europie, łajać niepokornych, jak w przypadku Polski, a nie robić tego osobiście. Angela Merkel nigdy nie pozwalała sobie na takie wypowiedzi, na które pozwalał sobie Timmermans – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Mieczysław Ryba.
– Jeśli Ursula von der Leyen jest dzisiaj szefem Komisji Europejskiej, to mamy do czynienia już wprost z polityką niemiecką. Nikt nie może powiedzieć, że jest inaczej, ponieważ jest to polityk z pierwszej linii, który przeszedł z niemieckiego ministerstwa do Komisji. Ponadto von der Leyen została szefową KE za sprawą głosów z Polski. Oczywiście tam nie dotrzymuje się różnych układów, co widać przy okazji odrzucenia kandydatury Beaty Szydło. Ale mimo wszystko, jeżeli chce prowadzić Europę, a Polsce udało się jakoś scementować kraje Grupy Wyszehradzkiej w głosowaniu na Timmermansa, to w jakiś sposób trzeba się z Polską na nowo liczyć. Pamiętajmy, że pierwszy raz od dłuższego czasu socjaliści i chadecy się nie porozumieli, tylko głosowali przeciwko sobie – wskazuje politolog.
Profesor Ryba przyznaje, że nie zmienia się struktura władzy w Unii, bo rządzą Niemcy przy współpracy z Francuzami, ale w jego ocenie pojawiają się nowe możliwości. – Pytanie, czy wyciągną oni z tej sytuacji wnioski. Na tym etapie jest nadzieja na to. Polska jest drugim krajem, który odwiedza von der Leyen. To też o czymś powinno świadczyć. Czy tak będzie, to musimy poczekać na efekty – zaznacza Ryba.

