logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Potrzebna zdecydowana reakcja

Wtorek, 30 lipca 2019 (16:18)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W bazylice pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie trzech mężczyzn w niedzielę pobiło księdza proboszcza i kościelnego. To już kolejny tego typu atak na kapłana.

– W różnych okresach takie ataki się zdarzały, przy czym w tym wypadku dziwny jest motyw: religijny czy quasi-religijny, kiedy podpici – jak słyszymy – panowie chcą odprawiać Mszę i biją kapłana i kościelnego, którzy się tym zapędom przeciwstawiają. Jeśli jednak popatrzymy na cały kontekst walki duchowej, jaka się toczy na naszych oczach w Polsce, to trudno się do końca dziwić, że do takich sytuacji dochodzi. Przypomnę, że kilka lat temu miała miejsce próba oblania farbą wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, niedawno mieliśmy profanację Mszy  podczas marszu LGBT w Warszawie, jesteśmy też świadkami naigrywania się z wizerunku Matki Bożej, mieliśmy także atak nożownika na kapłana w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny we Wrocławiu. Kiedy to wszystko zsumujemy, to w wymiarze duchowym mamy do czynienia z potężną walką duchową o Polskę i w tym kontekście jeszcze różne rzeczy mogą się zdarzyć. Na przykład takie sytuacje są obecne w dziedzinie artystycznej, gdzie manifestuje się pogardę do wszystkiego, co święte – nazywając to sztuką. Natomiast, jak w przypadku Szczecina pojawili się ludzie, którzy zaatakowali fizycznie księdza, a ich argumentacja tylko potwierdza, że tacy ludzie znajdują się pod wpływem jakichś sił duchowych. Jednak to powinno nam jeszcze mocniej uświadamiać, jak poważna jest to walka, bo tym środowiskom zależy na marginalizowaniu Kościoła i osób duchownych. To pokazuje, że pojawiają się zmagania duchowe, i potrzebne jest jasne i zdecydowane stanowisko, że jest się albo po stronie dobra, po stronie Pana Boga, albo nie.

Czy tacy ludzi nie są inspirowani poprzez wypowiedzi polityków i tym wszystkim, co się dzieje podczas tzw. parad równości, gdzie dochodzi do znieważania symboli religijnych?

– Politycy to jest tylko jeden z elementów, bo problem jest znaczniej poważniejszy, szerszy, na dużo większą skalę. Proszę zwrócić uwagę, że kiedy w Polsce był organizowany Różaniec do Granic, to motywy tej inicjatywy były jasne, że z zewnątrz, u naszych bram, u naszych granic stoi ideologia, której celem jest wykorzenienie i zniszczenie chrześcijaństwa, i to do samego spodu, a więc także podstaw etyki chrześcijańskiej i wszystkiego w tym względzie. Dlatego należy rozróżnić dwa porządki: przyrodzony, a więc formalno-prawny, bo z całą pewnością należy ścigać tego typu agresywne zachowania, i drugi porządek – głębszy. I politycy są tutaj tylko jednym z elementów tej układanki, bo fala, która się przez Polskę przetacza, ma wieloaspektowy wymiar: kulturowy, medialny, finansowy, natomiast politycy się w to wszystko wpisują, a przynajmniej ich część – mam na myśli polityków lewicowych, także tych, którzy jeszcze do niedawna mienili się politykami centrowymi. I dopiero jeśli spojrzeć na całość, wszystko to stwarza klimat sprzyjający rodzeniu się takich, a nie innych niebezpiecznych zachowań. Również jeśli weźmiemy pod uwagę pseudoartystów i takie wydarzenia jak „Golgota Picnic”, spektakl „Klątwa” czy inne pseudosztuki, które pokazują, gdzie są granice wolności, przekraczając zasady etyki czy tego, co możemy nazwać granicą dobrego smaku czy poszanowaniem religii – jeśli to wszystko złożyć w jedną całość, to wtedy ktoś może się tym bardziej przejąć, ale jeśli ktoś jest bardziej szalony, to reaguje tak jak ostatnio w Szczecinie.

Po niedawnych wydarzeniach w Białymstoku politycy opozycji podnieśli larum, ale teraz, kiedy został pobity ksiądz, milczą. Mamy ciche przyzwolenie niektórych środowisk politycznych na takie działania?

– Mamy podwójną moralność, jeśli chodzi o rewolucję kulturową w Polsce. Więc jeśli ktokolwiek siłą ośmieliłby się zatrzymać pochód tejże rewolucji, to jest potępiany. Jeśli ktoś używa siły do niszczenia kontrrewolucji – w dużym uproszczeniu, kiedy ktoś chce tę kontrrewolucję powstrzymać i jeśli mamy tu do czynienia z Kościołem katolickim, to właściwie wtedy można wszystko. Tylko niechby ktoś próbował w ten sposób naśmiewać się z islamu, jak czynią to na deskach polskich teatrów tzw. artyści, albo niechby ktoś dokonał takiego ataku jak na księdza w Szczecinie na imama, to wśród lewicowych polityków czy w liberalnych mediach pojawiłby się niesamowity wrzask, jak wielka krzywda, na niewyobrażalną skalę się dzieje. Natomiast kiedy atakowany jest ksiądz katolicki, to w tych samych środowiskach jest milczenie, ponieważ to nie jest ich bajka.

Panie Profesorze, zapytam wprost – czy nie ulegamy środowiskom LGBT, które próbują narzucić nam swoją ideologię ?

– To prawda, że policja, że państwo powinny działać w sposób bardziej stanowczy i konsekwentny, ale o wiele mocniejszy powinien też być głos Kościoła wobec takich aktów agresji czy profanacji świętych symboli naszej wiary. Powtórzę to jeszcze raz, że gdyby takie rzeczy działy się wobec np. wyznawców islamu, to mielibyśmy do czynienia z niewyobrażalnie ostrą reakcją tych środowisk. Oczywiście nie mówię tu o różnego rodzaju patologicznych zachowaniach typu zamachy terrorystyczne, bo wiemy, że takich działań absolutnie nie można popierać, natomiast mam na myśli działania samoobronne, bardzo jednoznaczne, typu demonstracje czy też protesty twardo i zdecydowanie wyrażane przez np. naszych biskupów, tyle że czegoś takiego, póki co, niestety nie mamy.

Rzecznik prasowy kurii szczecińsko-kamieńskiej zabrał głos…

– Owszem, ale jeśli takie głosy już się pojawiają, to są bardzo stonowane, delikatne, mało zdecydowane i ugładzone – w zasadzie stwierdzające sam fakt – tak jak byśmy z tej drugiej strony mieli do czynienia z jakąś niewyobrażalną subtelnością. Tymczasem nie bójmy się  powiedzieć, że mamy do czynienia z wojną religijną i tutaj nie może być mowy o żadnych subtelnościach, bo straszne  rzeczy się dzieją. Wiele razy to powtarzaliśmy, że w wymiarze duchowym mamy do czynienia wręcz z wojną rozstrzygającą o przyszłości całego naszego Narodu i Kościoła w Polsce. Niektórzy – błędnie – powtarzają, że w takich sytuacjach najlepszą taktyką jest milczenie, tyle że jest to najlepsza taktyka prowadząca do katastrofy, ale nie do obrony tego, co najcenniejsze. Jeśli byłoby tak, jak oni mówią, co powtarza też wielu polityków, że kiedy o nich mówimy, to wówczas oni się nagłaśniają, to jest kompletną bzdurą. Jeśli byłaby to skuteczna metoda, to na Zachodzie mielibyśmy do czynienia z Kościołem tryumfującym, a nie z Kościołem, który jest w totalnej zapaści, a rewolucja w najlepsze hula sobie po wszystkich ulicach Paryża, Berlina czy Los Angeles. Tym bardziej Kościół w Polsce, bazując na doświadczeniu Zachodu, ustami swoich biskupów powinien wyrażać swój sprzeciw i piętnować tego typu zachowania, jak chociażby to ze Szczecina.    

Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl