Ojczyzna przyjęła jednego z najbardziej zapomnianych spośród swoich wielkich bohaterów. Dowódca Batalionu „Zośka” nie jest osobą tak łatwo kojarzoną jak inne czołowe postacie podziemnej walki w okupowanej Warszawie.
Ryszard Białous ps. „Jerzy” przeżył wojnę i zakończył życie w odległej Argentynie. Po 17 latach spoczął zgodnie ze swoją wolą w kwaterze Batalionu „Zośka” wśród żołnierzy Szarych Szeregów, swoich kolegów i podwładnych. Urna z jego prochami, przywieziona z Neuquén w Patagonii, spoczęła między najwybitniejszymi z żołnierzy walczącej Warszawy: „Zośką”, „Rudym”, „Alkiem”, „Morro” i innymi.
W PRL przemilczany, eliminowany z pamięci i podręczników. Wczoraj do orderu Virtuti Militari i potrójnego Krzyża Walecznych prezydent Andrzej Duda dodał bohaterowi Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
– W sierpniowych dniach 1944 roku ciążyły na jego barkach niezwykle odpowiedzialne zadania. Z całą pewnością trudno nam sobie wyobrazić, co to znaczy tracić codziennie swoich żołnierzy, kiedy oddają życie ci, którzy tego życia jeszcze praktycznie nie zaczęli. Niósł na sobie tę odpowiedzialność z przekonaniem o konieczności walki o wolną Polskę – powiedział podczas pogrzebu prezydent Andrzej Duda. – Dla „Jerzego” to marzenie, żeby Polska była niepodległa, w pełni suwerenna, wolna, kwitnąca, żeby być w niej – właśnie się realizuje po 75 latach – dodał.
„Jerzy”, używający też pseudonimów „Zygmunt”, „Taran”, był kapitanem Wojska Polskiego i Armii Krajowej. Wczoraj został pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika (o trzy szczeble). Wcześniej w katedrze polowej została odprawiona Msza św. pogrzebowa z udziałem m.in. wicepremiera Piotra Glińskiego i szefa MON Mariusza Błaszczaka, a także rodziny zmarłego i wielu warszawiaków reprezentujących różne pokolenia.
Powrót do domu
– Panie Kapitanie, teraz powracasz do ojczystego domu, który kochałeś i za który przelewałeś swoją krew. Zasłużyłeś na to, aby Ojczyzna i Wojsko Polskie z najwyższymi honorami powitały i przyjęły bohatera na polskiej ziemi. Jesteś nam bardzo potrzebny. Od ciebie kolejne pokolenia harcerzy i żołnierzy będą się uczyć miłości do Ojczyzny, będą przychodzić na warszawskie Powązki, aby spotkać się z tym, który treścią swojego życia uczynił troskę o małżeństwo i rodzinę oraz wychowanie dzieci w duchu chrześcijańskich wartości – mówił w trakcie Mszy św. pogrzebowej ks. bp Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego. Jego emigrancką tęsknotę za Polską wyraża wykonana własnoręcznie w 1949 roku płaskorzeźba Matki Bożej Ostrobramskiej ze słowami Mickiewicza „Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

