logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Roszczenia kierować do Berlina

Czwartek, 8 sierpnia 2019 (23:18)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przed nami wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Polsce, tymczasem roszczenia organizacji żydowskich forsują amerykańscy senatorowie. Co więcej, amerykańscy senatorowie domagają się od administracji Białego Domu podjęcia działań wobec Polski.

– Owszem, list skierowany do amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo podpisało bodajże 88 spośród 100 senatorów. Inicjatorami tego ponaglenia są – jak słyszymy – demokratka Tammy Baldwin oraz republikanin Marco Rubio. To pokazuje, że w Senacie Stanów Zjednoczonych jest silne lobby żydowskie, które ten temat co jakiś czas próbuje podgrzewać i forsować. Stanowisko Polski w tej sprawie jest absolutnie jasne – nie ma żadnych podstaw do uruchamiania jakichkolwiek procedur odszkodowawczych. Myślę, że to zostało w sposób bardzo zdecydowany wyrażone zarówno przez polskiego premiera Mateusza Morawieckiego, jak również szefa dyplomacji Jacka Czaputowicza i to zamyka sprawę. Natomiast wiadomo, że jeśli prezydent Donald Trump potwierdził swoją wizytę w Polsce, a jednocześnie bardzo ciepło wypowiadał się o relacjach z Polską i obecnymi władzami, to ci, którzy chcieli chcieliby coś na tej wizycie ugrać, wracają do tematu roszczeń organizacji żydowskich. Z tym, że te apele dotyczące mienia bezspadkowego są całkowicie bezzasadne.

Jaki tytuł prawny mają środowiska żydowskie, domagając się zadośćuczynienia czy też raczej haraczu od Polski?

– Nie mają żadnego tytułu prawnego, w porządku prawnym cywilizowanego świata nie ma jakichkolwiek podstaw w oparciu czy to o prawo międzynarodowe, czy nasze wewnętrzne prawo cywilne, wręcz przeciwnie, w sytuacji, kiedy nie ma prawowitych spadkobierców, to majątek osoby zmarłej – mienie bezspadkowe zawsze podlega przejęciu przez Skarb Państwa. I nie ma znaczenia, czy to będzie dotyczyło osób narodowości żydowskiej, niemieckiej, francuskiej czy jakiejkolwiek innej, bo zawsze, w każdym przypadku, musi obowiązywać ta sama zasada. Nie ma tutaj równych i równiejszych i zasada prawnicza dura lex sed lex (twarde prawo, ale prawo) jest obowiązująca. Stanowisko Polski w tej sprawie zostało jasno wyrażone – nie ma podstaw prawnych do tego, aby płacić takie odszkodowania.

A może amerykańscy senatorowie powinni się w tej sprawie zwrócić nie do Warszawy?

– Rzecz jest oczywista, to Niemcy rozpętały II wojnę światową, to Niemcy dopuściły się ludobójstwa i to Niemcy są odpowiedzialni za holokaust – także za olbrzymie zniszczenia, które dotknęły również mienia polskich obywateli pochodzenia żydowskiego. Natomiast żądanie przez środowiska żydowskie jakichkolwiek zwrotów czy odszkodowań za to, co zostało zniszczone przez Niemców, a odbudowane po wojnie przez państwo polskie, jest czystą aberracją. W 1960 roku ówczesne władze PRL-u i Stany Zjednoczone podpisały umowę, na mocy której roszczenia tego typu obywateli amerykańskich przejął na siebie rząd amerykański. Polska wypłaciła gigantyczną jak na owe czasy sumę 40 milionów złotych Stanom Zjednoczonym, które w zamian za to przejęły tego typu roszczenia obywateli amerykańskich żydowskiego pochodzenia. A więc w stosunku do osób, które przeżyły wojnę, odszkodowania były płacone, a mienie, które nie miało spadkobierców, zostało przejęte przez Skarb Państwa. W tej sytuacji – tak jak pan redaktor mówi – jedynymi odpowiedzialnymi za cały ogrom nieszczęść, zniszczeń i przejęcie mienia żydowskiego są Niemcy i niech to Niemcy jako sprawcy II wojny światowej płacą odszkodowania. My byliśmy ofiarą.

Czy ta presja może  okazać się skuteczna i czy może to być jeden z tematów poruszonych przez Donalda Trumpa podczas wizyty w Polsce?

– Nie sądzę, żeby władze amerykańskie chciały ryzykować dobre, sojusznicze relacje z Polską. Uważam, że prezydent Donald Trump doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak absurdalne żądania wysuwają Amerykanie żydowskiego pochodzenia, którzy uruchamiają senatorów właśnie w tym celu, aby temat odszkodowań podnosić. Myślę, że prezydent Trump jest realnie myślącym politykiem i zdaje sobie sprawę, że takie roszczenia odszkodowawcze nie mają jakichkolwiek realnych szans powodzenia i – jak sądzę – tego tematu, tego wątku podczas wizyty w Polsce podnosił nie będzie. Wydaje mi się, że ta presja ze strony większości amerykańskich senatorów forsujących wymierzone w Polskę bezprawne roszczenia organizacji żydowskich jest zupełnie nieuzgadniana z Białym Domem i z prezydentem Donaldem Trumpem.

Dziękuję za rozmowę.         

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 8 sierpnia 2019 (23:18)

NaszDziennik.pl