logo
logo

Zdjęcie: SkyMaja/ Licencja: CC BY-SA 4.0/ Wikipedia

Wszyscy powinni bojkotować Hartmana

Niedziela, 18 sierpnia 2019 (21:04)

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Jacek Sądej

Profesor Jan Hartman napisał na Twitterze takie zdanie: „W sprawie wojny z bolszewicką Rosją w 1920 r. to tylko chciałem nieśmiało przypomnieć, że to Polacy napadli na Rosję, a nie odwrotnie”. Czy profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego wypada takie rzeczy wypisywać? Czy jest to efekt niewiedzy, a może jednak prowokacyjna wypowiedź mająca obrazić Polaków?

– Jest mi wstyd jako absolwentowi Uniwersytetu Jagiellońskiego, który na tej uczelni skończył studia magisterskie i zrobił doktorat z filozofii, że człowiek, który tam wykłada, jest tytularnym profesorem i ośmiela się w ten sposób znieważać Naród Polski. Pan profesor Hartman kompletnie nie zna najnowszych dziejów Polski. Ponieważ początek wojny rosyjsko-polskiej, a nie wojny polsko-rosyjskiej, to jest 1918 rok. Kiedy w ramach operacji zaczepnej „Wisła” na rozkaz Włodzimierza Lenina sowieckie wojska uderzyły na Polskę. Inni historycy twierdzą, że początkiem tej operacji był styczeń 1919 roku, kiedy Sowieci uderzyli na Wilno. W każdym razie początkiem tej wojny był napad, jeszcze nie Armii Czerwonej, bo wtedy tak się nie nazywała, ale wojsk sowieckich na Polskę.

Profesor Hartman w portalu Sputnik, szukając przyczyn bolszewickiej innowacji w 1920, dostrzegł imperialną politykę militarną Józefa Piłsudskiego.

– Operacja kijowska Józefa Piłsudskiego z roku 1920 w porozumieniu z atamanem Semenem Petlurą była odpowiedzią na sowieckie dążenie opanowania nie tylko Ukrainy, nie tylko Polski, ale całej Europy. Sowieci mieli zamiar, jak to mówił Lew Trocki, ponieść zarzewie rewolucji bolszewickiej aż do Atlantyku. Wojska czerwonego sztandaru są gotowe do zgniecenia wojsk orła białego. Oczywiście ofensywa na Kijów była działaniem zaczepnym, ale była działaniem w ramach wcześniej rozpoczętej przez Sowietów wojny. Jeżeli takie zdanie wypowiada jakiś polityk, publicysta, to można darować, bo nie oczekuje się od niego wiedzy historycznej. Jeżeli takie zdanie, że to Polacy są odpowiedzialni za początek wojny, wypowiada profesor, i to nie profesor matematyki czy fizyki, tylko humanistyki, bo jest to profesor filozofii, to po prostu należy ubolewać nad stanem wykształcenia polskich elit.

Profesor Sławomir Cenckiewicz zwrócił się z apelem do mediów, aby nie zapraszać i nie cytować prof. Hartmana.

– Wszyscy powinni bojkotować prof. Hartmana. Nie powinno być żadnych jego wypowiedzi w polskich mediach, dopóki nie przeprosi i nie powie, że to, co zrobił, było głupie, podłe i haniebne.

Panie doktorze, można odnieść wrażenie, że jest to stały element gry i że prof. Hartman wyspecjalizował się już w obrażaniu Polaków?

– Oczywiście, że jest to celowe działanie. Jest to działanie ludzi, którzy nienawidzą polskiej niepodległości. Ludzi, dla których wszystko, co jest związane z wolnością, suwerennością, niepodległością Polski, jest rzeczą śmieszną, naganną i w ogóle niepotrzebną. Oczywiście nikt nikomu, w czasach, kiedy każdy może swoje zdanie wypowiedzieć, nie może zabronić wypowiadania głupot. Natomiast jeżeli takie głupoty wypowiada profesor najstarszej polskiej uczelni, no to ja nie wiem, czy nie powinna się tym zająć komisja etyki na tej uczelni? Bo to jest znieważanie Polski przez profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. To jednak coś znaczy. Niczego nie ujmując innym polskim uczelniom, to Uniwersytet Jagielloński uchodzi za ostoję obiektywizmu. W związku z tym tego typu antypolskie wypowiedzi, które, jak słusznie pan redaktor zauważył, profesor Hartman nie po raz pierwszy w różnych kontekstach wypowiada, są wypowiedziami haniebnymi. Wymagającymi reakcji władz tej uczelni, w szczególności komisji etyki.

Takie działania nie powinny pozostawać bez zdecydowanej reakcji?

– Nie powinny zostać bez odzewu. Zwłaszcza że już się odezwało wielu polskich historyków, wykazujących prof. Hartmanowi, że on mija się z prawdą. Bo rozumiem, że można mieć różne interpretacje wydarzeń historycznych. To jest sprawą każdego człowieka. Ale jeżeli np. ktoś by powiedział, że Polacy są sami sobie winni z powodu bitwy pod Grunwaldem, ponieważ to oni prowokowali Krzyżaków, to wszyscy by się z tego gromko zaśmiali – no i słusznie. Jeśli by ktoś powiedział, że Polacy są winni rozbiorów Polski, ponieważ oni prowokowali Rosjan, Austriaków i Prusaków, to też by powiedziano, że to jest jakiś, za przeproszeniem, idiota.

W tych samych kategoriach należy rozpatrywać stwierdzenie prof. Hartmana. Zresztą, chcę to bardzo wyraźnie podkreślić, również pewien wiceprezydent Gdańska wypowiedział się w podobnym duchu. To znaczy, że wojna w 1939 roku wybuchła dlatego, że było zbyt wiele złych słów wypowiedzianych po obu stronach. To znaczy, że Polacy wypowiadali złe sowa przeciwko Niemcom, a Niemcy wobec Polaków.

Gołym okiem widać, że są w Polsce wrogie nam środowiska i osoby, które chciałyby nam na nowo napisać historię, która dla naszego Narodu miałaby ponure barwy.

– Oczywiście takich ludzi jest bardzo wielu, ale historii nie da się napisać na nowo. Historię można tylko zinterpretować w błędny sposób. Tak jak powiedziałem, jeżeli ktokolwiek interpretuje wydarzenia historyczne w różny sposób, to jest to jego prawo. Natomiast nie wolno kwestionować faktów historycznych. Jeśli ktoś twierdzi, że to my napadliśmy Rosję sowiecką w 1920 roku, to nie jest to kwestia interpretacji, ale jest to kwestia ignorancji historycznej.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Jacek Sądej

NaszDziennik.pl