Zatrudniająca ok. 42 tys. osób PGG to największy krajowy producent węgla kamiennego. Ubiegłoroczny zysk spółki wyniósł 493 mln zł. Biznesplan na ten rok – jak poinformował we wtorek Hutek – przewiduje zysk na poziomie 800 mln zł. Szef górniczej „S” ocenił, że nawet jeśli faktyczny zysk będzie mniejszy, to – jeżeli nie zmienią się znacząco ceny węgla dla energetyki i odbiorców z sektora komunalno-bytowego – spółka powinna zamknąć rok zyskiem rzędu co najmniej 500-600 mln zł, przy 9-10 mld zł przychodów.
Według Hutka, obecna sytuacja PGG jest dobra i uzasadnia zgłoszone przez związkowców roszczenia płacowe. Problemem – jak powiedział związkowiec – jest poziom węgla na zwałach (według Hutka, jest to obecnie ok. 2,3 mln ton) oraz nieodbieranie całości zakontraktowanego surowca przez energetykę.
„Czekamy, co zrobi zarząd, żeby energetyka odebrała zakontraktowany węgiel – bo jeżeli go nie odbierze, to PGG będzie miała rzeczywiście problemy finansowe z końcem roku lub na początku przyszłego roku, czyli na wiosnę” – powiedział przewodniczący.
„Jeżeli pogorszą się wyniki PGG, [...] będzie to wina wyłącznie zarządu i Ministerstwa Energii, które nie potrafią wyegzekwować od polskich spółek energetycznych, żeby nie sprowadzały węgla z Rosji i tym samym nie działały na szkodę PGG” – ocenił Hutek.
Związkowe postulaty, oprócz 12-procentowej podwyżki w przyszłym roku, dotyczą także tegorocznych świadczeń finansowych – rekompensaty premii za dwa miesiące, w których jest mniej dni roboczych, oraz zaliczenie podwyżek tegorocznych do postawy naliczania premii barbórkowej i nagrody barbórkowej – tzw. czternastej pensji.
Związkowcy liczą, że niezależnie od ewentualnych przyszłorocznych podwyżek załoga powinna otrzymać dodatkowe pieniądze jeszcze w tym roku. 1 sierpnia górnikom dołowym wypłacono już po 1550 zł premii, pracownikom zatrudnionym na stanowiskach robotniczych na powierzchni – 1200 zł, a pracownikom administracji – 900 zł. Według Hutka, łączny koszt tego świadczenia w spółce wyniósł ok. 74 mln zł. „Przy (zyskach za ub. rok) rzędu prawie 500 mln zł, na razie załoga nie dostała nic [...] i oczekujemy, że zarząd jeszcze da jakieś pieniądze” – powiedział szef górniczej „S”.
Przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej zapewniają, że dialog ze stroną społeczną – także w sprawach płacowych – jest i będzie prowadzony, nie chcą jednak w szczegółach odnosić się do związkowych postulatów oraz wypowiedzi przewodniczącego „Solidarności” w spółce.
W poniedziałek odpowiedzialny w resorcie energii za sprawy górnictwa wiceminister Adam Gawęda, pytany o presję płacową w PGG, przypomniał, że „wszystkie podwyżki wynagrodzeń w tym roku już były wypłacone”.
„Kwestie związane z podnoszeniem wynagrodzeń systematycznie realizujemy, natomiast one muszą być bardzo ściśle powiązane z wydajnością i z osiąganymi wynikami. W związku z tym nie mogę decydować za zarząd – to zarząd musi dokonać analizy ekonomicznej – i po stronie przychodowej, i kosztowej – również pod względem osiąganych wyników, i dopiero wtedy wypracowanym zyskiem podzielić się również z załogą. Wierzę w to, że w tym roku kwestie związane z wynagrodzeniami będą zadowalały pracowników Polskiej Grupy Górniczej i pozostałych spółek górniczych” – mówił wiceminister.

