logo
logo
zdjęcie

Prof. Mieczysław Ryba

Między USA a UE

Sobota, 31 sierpnia 2019 (21:55)

Donald Trump odwołał wizytę w Polsce z powodu nadciągającego huraganu na Florydę. Na rok przed wyborami prezydenckimi chce on wzmocnić wszystkie aktywa, które poprowadzą go do reelekcji. Powód odwołania wizyty wydaje się w pełni obiektywny i jak dotąd nie sposób dopatrywać się innych przyczyn tej przykrej skądinąd dla rządu polskiego decyzji. Bez Trumpa międzynarodowa ranga obchodów wybuchu II wojny światowej zmaleje, tym niemniej warto zastanowić się, w jakim kontekście gry geopolitycznej toczyć się będą wspomniane uroczystości.

Wizyta Trumpa miała się odbyć w odniesieniu do wielkich zmagań na kontynencie eurazjatyckim i gorączkowych działań Waszyngtonu nakierowanych na powstrzymanie Chin w ich pędzie ku mocarstwowości. Aby ten proces powstrzymać, koniecznym jest zaszachowanie potencjalnych partnerów Chin, tj. Niemiec i Rosji. Polska i Europa Środkowa mogą odegrać w tej amerykańskiej grze ważną rolę, rozrywając niejako układ Berlina i Moskwy.

Przez wiele lat Amerykanie uważali Niemcy za swojego największego sojusznika w Europie, oddając przy tym Polskę i kraje środkowoeuropejskie pod niemiecki protektorat. Jednakże od wojny irackiej Berlin dąży dość konsekwentnie w kierunku wydobycia się spod dominacji USA, próbując wpisywać się w sojusze, które Amerykanie oceniają ze swego punktu widzenia jako zagrożenie (oś Berlin – Moskwa – Pekin). To dlatego Waszyngton zaczął popierać ideę Trójmorza, wchodząc ze swoim gazem do Polski oraz lokując tutaj swoje siły militarne. Przy wszystkich zagrożeniach idących zza oceanu (ustawa 447) układanka geopolityczna daje szansę na wybicie się na podmiotową pozycję Polski w stosunkach międzynarodowych.

Pewna realna zmiana rysuje się w naszych relacjach z Unią Europejską. Polskie starania o ważne stanowisko w Komisji Europejskiej mogą być uwieńczone sukcesem. Kandydatura Janusza Wojciechowskiego na komisarza do spraw rolnictwa to kwestia niezwykle ważna. Z jednej strony bowiem jest to resort kluczowy dla przyszłości polskiej gospodarki (sprawa równych dopłat do rolnictwa, niwelowanie zagrożenia związanego z umową o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej itd.). Z drugiej strony Polska, mając w swoim ręku rolnictwo, zwiększyłaby niepomiernie swoje wpływy w całej Unii, szczególnie w krajach środkowoeuropejskich. Oczywiście przed nami jeszcze ostra batalia w Parlamencie Europejskim, ale perspektywy są ciekawe.

Objęcie komisji rolnictwa przez Janusza Wojciechowskiego ma jeszcze jeden, niezwykle doniosły wymiar. Chodzi o październikowe wybory. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że między PSL a PiS toczy się zażarty bój o elektorat wiejski. PSL uwikłane do niedawna w lewacką Koalicję Europejską, chcąc się uwiarygodnić, weszło w sojusz z Kukizem. Niewątpliwie jest to rozpaczliwa próba ratowania obecności PSL w Sejmie. Sukces PiS na kanwie europejskiej polityki rolnej niewątpliwie musiałby zmartwić przywódców ludowych, gdyż ich kampanijne argumenty, że PiS nic nie robi dla wsi (szczególnie w kwestii bezpośrednich dopłat do rolnictwa), będą jeszcze mniej wiarygodne.

Prof. Mieczysław Ryba

Autor jest historykiem, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL oraz wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

NaszDziennik.pl