logo
logo

Zdrowie

Zdjęcie: WIM/ -

Diagnoza z izotopem

Wtorek, 10 września 2019 (02:33)

Markery pierwiastków promieniotwórczych pozwalają na wczesną diagnozę i skuteczną terapię.

Współczesna służba zdrowia nie może funkcjonować bez nowoczesnych metod obrazowania, w tym radiologii (RTG, USG) i medycyny nuklearnej, która już na stałe zagościła w procesach diagnostycznych i leczniczych różnych chorób, np. chłoniaków czy nowotworów piersi. Największe zapotrzebowanie na procedury z zastosowaniem izotopów widać w kardiologii i onkologii.

– To schorzenia cywilizacyjne, które odpowiadają za 70-80 proc. zgonów. Badania diagnostyczne z udziałem pierwiastków promieniotwórczych pozwalają na wczesne wykrycie chorób oraz ocenę skuteczności terapii już prowadzonej – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Andrzej Mazurek, kierownik Pracowni Kontroli Jakości Radiofarmaceutyków Zakładu Medycyny Nuklearnej WIM.

W praktyce klinicznej coraz częściej lekarze spotykają się z pacjentami, u których tomografia komputerowa pokazuje prawidłowy obraz wszystkich struktur, a mimo to zgłaszają oni niepokojące objawy i następuje wzrost miana markerów choroby nowotworowej (np. w surowicy). Tutaj nieocenionym narzędziem staje się medycyna nuklearna. – Pacjentom podaje się specyficzne substancje znakowane pierwiastkami radioaktywnymi, które gromadzą się w nieprawidłowych strukturach. Najczęściej są to obszary zmienione zapalnie lub nowotworowo. Metody radioizotopowe pozwalają na odróżnienie guzów złośliwych od łagodnych oraz od zmian nienowotworowych, będących następstwem zabiegów operacyjnych i radioterapii – wyjaśnia nam prof. Elżbieta Starosław-ska, dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

W medycynie nuklearnej nastąpił też w ostatnich latach niewyobrażalny postęp. – Każdego roku do użytku klinicznego wchodzą nowe radioznaczniki do diagnostyki i leczenia różnych schorzeń. Konstruowane są nowe urządzenia służące do obrazowania (skanery, gammakamery) – zaznacza dr Mazurek. Szybki postęp w tej dziedzinie sprawia, że nie wszystkie procedury są refundowane przez NFZ. Jednak rokrocznie nakłady na medycynę nuklearną wzrastają.

Aneta Przysiężniuk-Parys

Nasz Dziennik