logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Kandydat wymyślony w ostatniej chwili

Wtorek, 10 września 2019 (21:35)

Z Markiem Astem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Czy manewr Grzegorza Schetyny z Małgorzatą Kidawą-Błońską jako kandydatem na premiera ma szanse powodzenia? Poprawi wynik tej formacji?

– Nie sądzę, bo same zabiegi marketingowe nie wystarczą. Wizerunkowo i na każdym polu Grzegorz Schetyna wygląda słabo, ponadto jak „wróble ćwierkają”, a wewnętrzne badania przeprowadzone przez Platformę to potwierdzają, lider tego ugrupowania „uciekł” do Wrocławia i w swoim zastępstwie wystawił w Warszawie Małgorzatę Kidawę-Błońską. Już sama, ostatnia konwencja Platformy i wystąpienie kandydatki wskazują, że Platforma nie tylko nie ma, co pokazać, a to co pokazuje, to i tak wygląda mizernie. Kandydat na ostatnią chwilę nigdy się nie sprawdza i myślę, że w tym przypadku też raczej nie należy się spodziewać dobrego wyniku. Szczególnie mnie to nie martwi. Myślę, że w Warszawie zdecydowanie wygra Jarosław Kaczyński.

A może Grzegorz Schetyna poszukuje twarzy porażki wyborczej, tym samym ratując swoje przywództwo w partii?

– Wszystkie sondaże pokazują, że Prawo i Sprawiedliwość jest zdecydowanym liderem. Naszym atutem jest wiarygodność, a więc jeśli dzisiaj przedstawiamy nowe propozycje programowe, to Polacy mogą być pewni, że w przypadku naszej wygranej w wyborach parlamentarnych zostaną one zrealizowane – podobnie jak nasze wcześniejsze zapowiedzi, chociażby „500+” czy przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego. A zatem, kiedy my mówimy, to słowa dotrzymujemy i realizujemy nasze zapowiedzi programowe, a jeśli Platforma mówi, to są to tylko słowa. Jest to zatem sprawa oczywista również dla Grzegorza Schetyny, który schodząc niejako na drugi plan, ucieka od odpowiedzialności przed nadchodzącą porażką. Mamy więc próbę rozłożenia tej odpowiedzialności, ale głównym powodem tego manewru Schetyny jest lęk przed konfrontacją i przegraną w Warszawie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. „Ucieczka” do Wrocławia jest zatem wynikiem konsultacji i – jak donoszą media – wskazań izraelskiej firmy doradczej, którą Platforma wynajęła, by odnaleźć nową kampanijną strategię. Grzegorz Schetyna jest źle odbierany i nie ma w Warszawie najmniejszych szans w starciu z Jarosławem Kaczyńskim, co potwierdza kryzys przywództwa w totalnej opozycji. Ale to są zmartwienia Koalicji Obywatelskiej, natomiast my idziemy do przodu, robimy swoje, skupiamy się na rozwiązywaniu problemów Polaków i nie oglądamy się na kłopoty Platformy czy innych formacji opozycyjnych. Prowadzimy kampanię, która polega przede wszystkim na spotykaniu się z ludźmi. Możemy śmiało wyjść na ulice polskich miast, spojrzeć Polakom prosto w oczy, powiedzieć, że danego słowa dotrzymaliśmy, a teraz mamy dla ludzi nowe propozycje.       

No właśnie, prezes Kaczyński podczas konwencji wyborczej w Lublinie zarysował kolejne propozycje, przedstawił model patriotyzmu gospodarczego…

– Hat-trick Jarosława Kaczyńskiego, czyli zapowiedź wzrostu płacy minimalnej, która na koniec 2020 roku będzie wynosiła 3 tysiące złotych, a na koniec 2023 roku wzrośnie do 4 tysięcy złotych, zapowiedź wyższych emerytur (13. i 14. emerytura) oraz dopłaty dla rolników na europejskim poziomie – to wszystko pokazuje, że z jednej strony będziemy kontynuowali wsparcie dla tych, którzy na rynku są najsłabsi, ale jednocześnie – tak jak prezes Kaczyński powiedział – dążymy do modelu państwa dobrobytu, w którym wszyscy obywatele będą korzystali ze wzrostu gospodarczego, w przeciwieństwie do tego, co działo się przez cały okres III RP od roku 1989 do momentu, kiedy objęliśmy rządy (z krótką przerwą w latach 2007-2009), gdy właściwie tylko wybrani mogli korzystać z dobrodziejstwa wolnorynkowej gospodarki w wolnej Polsce. W tej chwili wzrostem gospodarczym staramy się dzielić z całym polskim społeczeństwem i to właśnie też powoduje dodatkowy impuls, który sprzyja wzrostowi gospodarczemu, bo rośnie przecież konsumpcja. I tak jak zapowiedział prezes Kaczyński, że po działaniach prospołecznych wyrównujących szanse pora na propozycje dla przedsiębiorców, które już są realizowane, bo obniżenie podatków (tylko PiS obniżało podatki w ostatnim okresie), uproszczenie wielu procedur gospodarczych, ale też utrzymanie tego kierunku są wprost skierowane do przedsiębiorców. Liczymy, że ta polityka dobrych zmian będzie kontynuowana, że najbliższe cztery lata, bo mówił o tym nie tylko Jarosław Kaczyński, ale również premier Mateusz Morawiecki, będą bardzo atrakcyjne dla środowiska gospodarczego.

Czy kryzys światowy, jaki jest wieszczony, nie przeszkodzi w realizacji tych planów?

– Oczywiście, że różne wahnięcia w gospodarce światowej wpływają również na sytuację w Polsce, bo ze światową gospodarką jesteśmy systemem naczyń połączonych, dlatego polski rząd robi wszystko, aby ewentualne wahnięcia czy dołki w gospodarce światowej były w Polsce jak najmniej odczuwane, żebyśmy byli dobrze przygotowani na ewentualny kryzys czy spowolnienie w gospodarce globalnej. Dzisiaj jest tak, że rozwijamy się w tempie najszybszym w Europie – mówi o tym również premier Mateusz Morawiecki – rośnie nam bardzo mocno eksport, rośnie też poziom inwestycji zagranicznych, rosną też płace i maleje bezrobocie, którego niski poziom jest rekordowy w historii Polski – znacznie niższy niż w innych państwach europejskich. Również minimalną płacę, która jest w tej chwili, chcemy jeszcze zwiększyć i to wszystko stawia nas w gronie europejskich państw rozwiniętych, takich jak np. Hiszpania. Są zatem powody do optymizmu i wydaje się, że bez obaw możemy patrzeć w przyszłość, bo nasza gospodarka krzepnie. Uważam zatem, że przy dobrej, mądrze prowadzonej gospodarce, przy mądrze prowadzonej polityce państwa będziemy w stanie obronić się przed ewentualnym kryzysem w światowej gospodarce.

PiS przedstawia kolejne propozycje dla Polski, ale opozycja też nie śpi i np. PSL w ramach programu „Własny kąt” proponuje 50 tysięcy złotych od państwa dla młodych rodzin. Można powiedzieć, że nikt tyle nie da, co PSL obieca…

– PSL miało okazję przez osiem lat rządów z Platformą, ale też wcześniej, bo właściwie nie było rządu (poza latami rządów PiS), w którym nie uczestniczyliby ludowcy, i tego rodzaju obietnice PSL mogło zrealizować, ale tego nie zrobiło, podobnie jak w wielu innych obszarach. Dzisiaj PSL jest w takim samym stopniu wiarygodne jak Platforma – wieloletni koalicjant ludowców, zresztą podobnie jak SLD. Polacy wiedzą dokładnie, jak PSL funkcjonowało w tych koalicjach na przestrzeni lat. PSL z tej przeszłości ma bardziej twarz Jana Burego i kwestii związanych chociażby z aferą podkarpacką niż dzisiaj twarz Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wyborcy na pewno nie zapominają też słów obecnego koalicjanta PSL-u Pawła Kukiza, który przecież stosunkowo niedawno mówił wyraźnie i jednoznaczne określał PSL jako zorganizowaną grupę przestępczą. Ten negatywny obraz PSL-u spowodował, że dzisiaj są w tak dużym kryzysie i mają tak dużo kłopotów. Żadne obietnice – raczej – nie są w stanie przekonać wyborców do tej bardzo zmiennej i bardzo niestabilnej w poglądach formacji politycznej. Myślę, że czas PLS-u powoli dobiega końca.

Dziękuję za rozmowę.      

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl