logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Szukanie pretekstu

Czwartek, 19 września 2019 (23:02)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) zdecydowała, że wyśle list do polskich władz w sprawie praw społeczności LGBT i osobne pismo do Rady Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej w sprawie rzekomego zastraszania polskich sędziów. Jak to zinterpretować?

– To nic innego jak wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Polski w oparciu o zupełnie nierzeczywiste przesłanki. Nie ma ani takich sytuacji, w których przedstawiciele społeczności LGBT byliby w Polsce – w jakikolwiek sposób – dyskryminowani czy prześladowani, wręcz przeciwnie Polska jest krajem wolności, tolerancji. To, co instytucje czy środowiska w Parlamencie Europejskim usiłują robić, to szukanie pretekstu do tego, aby wesprzeć przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi opozycję, działając ewidentnie pod pretekstem obrony czy to praw mniejszości, czy praw rzekomo dyskryminowanych sędziów. Szkoda tylko, że Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego nie zajmie się procederem hejtu w inowrocławskim ratuszu, szkoda, że nie zajmie się naruszaniem praw obywateli francuskich w trakcie protestów tzw. żółtych kamizelek itd. Jest to zatem ewidentnie tendencyjne działanie wpisujące się w dotychczasową praktykę wspierania totalnej opozycji w Polsce przez rozmaite instytucje europejskie, począwszy od wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa poprzez eurodeputowanych nieprzychylnych Polsce.

Instytucje unijne stają w obronie przywilejów środowisk LGBT, ale kiedy są atakowani kapłani czy symbole naszej wiary, to jest cisza…

– To są wszystko podwójne standardy. Obecny Parlament Europejski został – niestety – zdominowany przez środowiska lewicowe, lewackie, które kierują się wyłącznie jednym kryterium, kryterium politycznej poprawności. I kto się tej presji politycznej poprawności nie podporządkuje, jest automatycznie na cenzurowanym. Wydawało się, że po wygranych majowych wyborach do europarlamentu sytuacja się zmieni, że w stosunku do Polski, która wielokrotnie wykazywała, że nie podejmuje jakichkolwiek działań łamiących czy to praworządność, czy naruszających prawa człowieka, niestety tak się nie stało, co więcej – akcja przeciwko Polsce jest kontynuowana.

A zatem co dalej?

– Na to może być tylko jedna odpowiedź – konsekwentna, twarda polityka wolnościowa pokazująca, że w Polsce są przestrzegane zasady Konstytucji, że są przestrzegane prawa człowieka. Jest tu również pole do działania dla naszych władz, premiera Mateusza Morawieckiego czy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby na tego rodzaju zaczepki była zawsze jasna, zdecydowana odpowiedź poparta konkretnymi faktami, pokazująca, że jeżeli komukolwiek ogranicza się prawa do wolności wypowiedzi, wolności głoszenia poglądów, to jako żywo nie są to środowiska lewicowe, środowiska LGBT, ale są to właśnie katolicy, osoby, które wyznają tradycyjne wartości i które chcą o tych tradycyjnych wartościach mówić i mają do tego prawo. Jeśli z tej pozycji występują czy krytykują zachowania w trakcie marszów LGBT – zachowania często bulwersujące, naruszające nie tylko dobry smak, ale także dobre obyczaje – jak to zrobił chociażby prof. Nalaskowski – to wtedy są atakowane i próbuje się takich ludzi dyskryminować. I to musimy zmienić, tak dłużej być nie może.

Dziękuję za rozmowę.       

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl