logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sąd zareagował na donos

Sobota, 28 września 2019 (15:30)

Zdaniem Jacka Ozdoby z PiS sąd w Płocku podjął skandaliczną decyzję o skierowaniu kuratora do rodziców 15-letniego Jakuba, który w sierpniu stanął z krzyżem na trasie Marszu Równości. Sąd wyjaśnia, że chodzi o wywiad środowiskowy po zawiadomieniu, które otrzymał.

Sprawa dotyczy 15-letniego mieszkańca Płocka, który 10 sierpnia stanął z krzyżem na trasie Marszu Równości zorganizowanego w tym mieście przez środowiska LGBT. Kilka dni później zawiadomienie dotyczące zdarzeń, które miały miejsce podczas płockiego Marszu Równości, wniósł do wydziału rodzinnego tamtejszego Sądu Rejonowego stworzony przez lewackie środowiska Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

W piątek Jacek Ozdoba, stołeczny radny PiS, zarazem kandydat tej partii do Sejmu w okręgu nr 16 – Płock w nadchodzących wyborach parlamentarnych, zwołał w Płocku konferencję prasową z powodu, jak tłumaczył, „skandalicznej decyzji” tamtejszego Sądu Rejonowego w sprawie nieletniego Jakuba, którego – jak mówił – ma dotyczyć zawiadomienie Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

„Ośrodek, który budzi moje wątpliwości, który związany jest ze środowiskami lewicowymi, kieruje informację do sądu w sprawie 15-letniego chłopca, który nie zrobił nic złego, tylko po prostu demonstrował swoje przywiązanie do wiary. I co robi sąd? Sąd na podstawie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego może lub też nie wszcząć postępowanie w tej sprawie. Sąd wszczął postępowanie i do domu, do rodziny tego chłopca, został wysłany kurator, który weryfikował, w jakich warunkach, jak rodzice sprawują opiekę nad nieletnim” – oświadczył Ozdoba.

Jak ocenił, „jest to o tyle bulwersujące, że tu nie doszło do żadnych nieprawidłowości”. „Małoletni ani nie stawiał żadnego oporu, ani nie zrobił nic złego, a mimo to zastosowano środki, które powinny być stosowane wobec osób, które dopuszczają się jakichś nieprawidłowości” – argumentował m.in. Ozdoba.

I pytał: „Jak to jest, że kiedy rodzice, politycy zabierają swoje dzieci na przykład na marsz LGBT, tam nie budzi to żadnych wątpliwości ośrodka, mimo że obok są półnadzy mężczyźni, mimo że obok poruszana jest seksualizacja i poruszana jest ta sfera dotycząca ideologii, co może budzić społeczny sprzeciw. A tu, kiedy młody chłopak wyciągnął krzyż i mówił o przywiązaniu do swojej wiary, nagle, momentalnie, kieruje się wniosek do sądu, a sąd z automatu wszczyna postępowanie”.

Według Ozdoby sprawa ta jest także przykładem tego, „w jaki sposób postępują środowiska lewicowe, które alarmują do sądów, a sądy jakimś dziwnym przypadkiem tego typu ośrodki traktują w specjalnym statucie, bo gdy to robią organizacje prawicowe, to tego typu działań nie ma”. Jak zauważył, 15-letni Jakub „demonstrował sprzeciw wobec ideologii, z którą się nie zgadza”. „Ma prawo nie zgadzać się z tą ideologią, tak samo, jak mają prawo rodzice, zgodnie z Konstytucją, wychować dziecko według własnych przekonań” – mówił Ozdoba.

Rzecznik płockiego Sądu Okręgowego sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska powiedziała w piątek dziennikarzom, że 14 sierpnia do wydziału rodzinnego i nieletnich tamtejszego Sądu Rejonowego wpłynęło zawiadomienie z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, dotyczące wydarzeń mających miejsce w trakcie Marszu Równości, który odbył się w tym mieście cztery dni wcześniej.

„Ta informacja dotyczyła sytuacji, w której nieletni mieli być narażeni przez swoich rodziców na zagrożenie zdrowia, życia, bezpieczeństwa w ten sposób, że rodzice mieli sprawować w sposób niedostateczny opiekę na nimi, przez co nieletni weszli na pas drogi, gdzie poruszały się pojazdy uprzywilejowane, brali udział w sytuacji, gdzie odbywały się zamieszki, atakowali policjantów, przepychali się z nimi” – wyjaśniła rzecznik płockiego sądu.

Jak dodała, „ponadto, wedle tej informacji, rodzice mieli narazić również tych nieletnich na demonstrowanie im aktów przemocy, bo sami, w ich obecności, używali słów wulgarnych i w sposób niewłaściwy zachowywali się w stosunku do funkcjonariuszy publicznych, do policjantów, którzy byli na miejscu zdarzenia”.

„I w tym zakresie informacja ta trafiła do sądu do wydziału rodzinnego i nieletnich. Została zarejestrowana do wyjaśnienia. Sąd nie wszczynał do tej pory postępowania w tej sprawie. Czynnością, która ma zmierzać do wyjaśnienia, było zlecenie kuratorowi wywiadu środowiskowego. Na dzień dzisiejszy jeszcze sprawozdania z tego wywiadu w wydziale rodzinnym nie ma” – oświadczyła Wiśniewska-Bartoszewska.

Dopytywana przez dziennikarzy o szczegóły, rzecznik płockiego Sądu Okręgowego przyznała, że zawiadomienie Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych dotyczy kilku osób. „Ustalonych jest kilka osób. Ustaleni są rodzice i między innymi jedna osoba nieletnia” – wyjaśniła.

Wiśniewska-Bartoszewska zaznaczyła, że sprawy dotyczące nieletnich „co do zasady prowadzone są z wyłączeniem jawności, stąd też wszelkie decyzje i wszelkie aspekty osobowe sprawy nie mogą być udostępniane”.

Podkreśliła, że w przypadku zawiadomienia, jakie wpłynęło z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, „w odpowiedzi na to, jak na każdą informację, która trafia do sądu, sąd musi tę informację zarejestrować w celu wyjaśnienia, i do takiej rejestracji doszło”. „Natomiast sąd w tej sprawie nie wszczął postępowania” – zaznaczyła, odnosząc się do aktualnego biegu procedury.

Wiśniewska-Bartoszewska uściśliła, że wywiad środowiskowy „stanowi pewną bazę dla wyjaśnienia okoliczności sprawy, natomiast nie jest to jakby podstawa czy nie determinuje żadnych decyzji”. „To działanie przede wszystkim ma za zadanie ustalić sytuację, w jakiej nieletni się znajduje, w jakiej się wychowuje, jego postawę, zachowanie, dotychczasowy sposób życia, ale także czy prawidłowo wykonywana jest władza rodzicielska wobec niego” – powiedziała rzecznik płockiego Sądu Okręgowego.

RP, PAP

NaszDziennik.pl