logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

W interesie polskich rolników

Piątek, 4 października 2019 (22:50)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kandydatura Janusza Wojciechowskiego na komisarza ds. rolnictwa – mając na uwadze jego kompetencje – wydawała się pewna. Tymczasem po przesłuchaniu w komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego okazuje się, że niekoniecznie…

– Komisja ds. rolnictwa i rozwoju wsi Parlamentu Europejskiego rzeczywiście nie zaakceptowała polskiego kandydata, który będzie musiał jeszcze odpowiedzieć na dodatkowe pytania. Widać, że są prowadzone zakulisowe działania, podejrzewam, że również ze strony polityków opozycji. Obiektywnie rzecz biorąc, kandydatura Janusza Wojciechowskiego jest absolutnie kandydaturą merytoryczną, natomiast widać, że komuś zależy, żeby Polska nie miała swojego komisarza, w dodatku na tak ważnym stanowisku jak komisarz ds. rolnictwa.

Część mediów w zasadzie już wydała wyrok.

– Póki co, decyzja jeszcze nie zapadła, natomiast bezpośrednio po przesłuchaniu przed komisją ze strony większości nieprzychylnych Prawu i Sprawiedliwości mediów rzeczywiście poszedł sygnał, że ta kandydatura nie ma szans. Fakty są takie, że Janusz Wojciechowski ciągle jest w grze. Jest oczywiście kwestia interpretowania jego wystąpienia czy przesłuchań przed komisją rolnictwa europarlamentu, natomiast w naszej ocenie wypadł dobrze, co tylko potwierdza, że jest to odpowiednia osoba na stanowisko komisarza ds. rolnictwa. Warto też podkreślić, że wybór Janusza Wojciechowskiego jest w interesie polskich rolników, chociażby dlatego, żeby przygotować lepszy, bardziej korzystny niż obecny budżet na wspólną politykę rolną, ale także w interesie wszystkich rolników państw Unii, bo jak zapowiedział, jego głównym celem będzie wypracowanie długofalowej wizji działania rolnictwa oraz zapewnienie bezpieczeństwa rolników oraz zabezpieczenie europejskich gospodarstw rolnych.

Komu zatem zależy, żeby Polska nie miała swojego przedstawiciela na stanowisku unijnego komisarza ds. rolnictwa?

– Kandydatura Polaka na to stanowisko jest nie na rękę wszystkim tym siłom w Europie, które cały czas próbują pouczać Polskę w sprawie praworządności, czyli politykom, którzy reprezentują środowiska liberalno-lewicowe, ale też tym, którzy w toczącej się w Polsce kampanii wyborczej wspierają Koalicję Obywatelską. Można się tylko domyślać, o co im chodzi. Zresztą wystąpienia – podczas przesłuchania Janusza Wojciechowskiego – chociażby europosła Andrzeja Halickiego, który sprawy rolnictwa próbował na siłę łączyć z kwestią praworządności, jest to dowód na to, że mamy próbę szukania dziury w całym. Impulsem do takich – w gruncie rzeczy wrogich działań wobec Polski – są zbliżające się wybory parlamentarne w naszym kraju i sojusznicy Platformy i PSL-u także w europarlamencie chcą wesprzeć totalną opozycję, dając jej dodatkowe argumenty i kwestionując kandydata zgłoszonego przez PiS, sugerując, jakoby nie miał on kompetencji do pełnienia funkcji komisarza ds. rolnictwa. To jest oczywiści absurd, bo kto jak kto, ale Janusz Wojciechowski jest jednym z najlepiej przygotowanych polityków do występowania na arenie międzynarodowej.

Tyle że PSL i Władysław Kosiniak-Kamysz czy Jarosław Kalinowski twierdzą, że rząd PiS nie zrobił nic, jeśli chodzi o zwiększenie dotacji dla polskich rolników. Zarzucają Januszowi Wojciechowskiemu, że nie odniósł się do tego.

– Przede wszystkim należy przypomnieć, że zmiany finansowe w Unii Europejskiej są przeprowadzane raz na siedem lat. PiS rządzi w Polsce od czterech lat, tymczasem obecna perspektywa finansowa – niekorzystna dla polskich rolników, czy wieloletnie ramy finansowe na lata 2014-2020 były negocjowane przez rząd koalicji PO – PSL, który nie zrobił nic, żeby zrównać dopłaty dla polskich rolników. PiS było wówczas w opozycji i nie miało wpływu na działania rządu Donalda Tuska. Oni zrobili tyle, że dali się poklepywać po ramieniu, godzili się na każdą niekorzystną dla Polski decyzję. W tej sytuacji zrzucanie na nas winy za obecny stan jest nieporozumieniem, bo winę ponosi Platforma wespół z PSL-em. Dzisiaj zachowują się nie inaczej, jeżdżąc do Brukseli i skarżąc na Polskę, doprowadzając do niekorzystnych decyzji podejmowanych przez instytucje europejskie w stosunku do Polski, zamiast wspierać działania rządu w interesie Polski i Polaków. Takie są fakty.

PiS doprowadzi do zrównania niekorzystnych dla polskich rolników dopłat?

– Z naszej strony jest zapowiedź – zresztą wyraźnie zostało to wyartykułowane podczas konwencji PiS w Lublinie, jest to też jeden z elementów naszej polityki zawarty w „trójce” Kaczyńskiego – że polscy rolnicy otrzymają dopłaty do hektara na prawdziwie europejskim poziomie, czyli w takiej wysokości, jak rolnicy chociażby we Francji czy w Niemczech. Postulat wyrównania dopłat dla naszych rolników jest sformułowany także jako deklaracja polskiego kandydata na stanowisko unijnego komisarza ds. rolnictwa. W tej sytuacji może to przeszkadza niektórym politykom w Unii Europejskiej, bo zapowiedź twardej walki o wyrównanie dopłat dla rolników – w momencie, kiedy komisarzem ds. rolnictwa zostałby Polak – stwarza realną szansę na to, że nasi rolnicy będą otrzymywać dopłaty w takiej samej wysokości jak rolnicy na zachodzie Europy. Trzeba też dodać, że dotychczas zdecydowany wpływ na politykę europejską mieli zasiadający w większości europarlamentarnej posłowie Platformy i PSL-u. Więc to, co dzisiaj mówią, jest wyrazem hipokryzji z ich strony. PiS w swoim programie wyborczym mówi jasno, że jesteśmy zdeterminowani, aby w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego doprowadzić do zrównania dopłat dla polskich rolników, i to zrobimy.          

Jakie są szanse na objęcie przez Polaka teki komisarza ds. rolnictwa?

– Do Janusza Wojciechowskiego zostały skierowane dodatkowe pytania, do których z całą pewnością się ustosunkuje – to po pierwsze. Po drugie, nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen zaakceptowała Janusza Wojciechowskiego na stanowisko unijnego komisarza ds. rolnictwa. Oczywiście jako PiS nie dysponujemy większością w Parlamencie Europejskim i w komisjach europarlamentu, więc jeśli będzie zła wola po stronie przeciwników Polski, to tej pozytywnej akceptacji na forum Parlamentu Europejskiego Janusz Wojciechowski może nie otrzymać. Tyle,tylko, że byłaby to decyzja absolutnie nie merytoryczna, a wyłącznie polityczna. Na razie kandydatura Janusza Wojciechowskiego jest ciągle w grze i myślę, że zdrowy rozsądek oraz dobro nie tylko polskich rolników, ale także dobro rolnictwa europejskiego przeważy i Polak doskonale przygotowany do pełnienia tej funkcji uzyska rekomendację dwóch trzecich członków komisji na stanowisko komisarza ds. rolnictwa.

W jakim świetle ewentualna negatywna decyzja w sprawie Janusza Wojciechowskiego stawiałaby eurodeputowanych Platformy i PSL-u?

– W jak najgorszym. Byłby to kolejny przykład działania na szkodę Polski i Polaków. W sprawach polskich spierajmy się na argumenty, na gruncie polskim, a tam, gdzie chodzi o polskie interesy, za granicą, ponad podziałami mówmy jednym głosem, tak jak robią to inne kraje. Niestety opozycja totalna obrała metodę walki z rządem Zjednoczonej Prawicy, która zawiera się w haśle: ulica i zagranica. Jest to działanie typowe dla targowiczan przed rozbiorami Polski. Jeżeli zdarzyłoby się tak, że Janusz Wojciechowski odpadnie, to byłby to wyłącznie efekt działania i braku wsparcia ze strony europosłów Platformy i PSL-u.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl