logo
logo

Edukacja

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Szkoła to nie poligon gender

Czwartek, 24 października 2019 (02:39)

Szkoła musi być wolna od ideologii, która skrywa się pod pozorem tolerancji – podkreśla Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka.

To reakcja na zapowiedź zorganizowania tzw. tęczowych piątków w wielu szkołach. Rzecznik praw dziecka poinformował „Nasz Dziennik”, że dziś opublikuje list w tej sprawie. – Dyrektorzy muszą tego pilnować, a resort edukacji ich kontrolować. Rodzice mogą żądać przestrzegania prawa do wychowania. Rzecznik praw obywatelskich ma strzec praw wszystkich obywateli, a nie tylko wybiórczo określonych – zaznaczył wczoraj Pawlak.

W ocenie dr. Andrzeja Mazana, pedagoga i wieloletniego dyrektora szkoły, nie można całej odpowiedzialności zrzucać na rodziców. – To jest też w gestii ministerstwa i tutaj spychanie wszystkiego na rodziców nie powinno mieć miejsca. Dla tych dzieci, które nie chcą w tym uczestniczyć, powinny być zapewnione normalne lekcje – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Zagrożenia związane z tzw. tęczowymi piątkami dostrzega coraz więcej rodziców, którzy ze swoimi wątpliwościami zgłaszają się m.in. do Fundacji Mamy i Taty. – Rodzice podkreślają, iż czują się bezradni i nie wiedzą, jakie działania podjąć, aby uzyskać informacje, czy w ich szkole planowane są tego typu happeningi – informuje nas Marek Grabowski, prezes Fundacji. – Docierają sygnały, że dyrekcje zablokowały informacje w dziennikach elektronicznych o tym, co zaplanowano w szkole w najbliższy piątek. Otrzymaliśmy takie informacje z Wielkopolski i Mazowsza. Mamy więc podejrzenie, że będzie się działo coś, czego rodzice sobie nie życzą – dodaje Grabowski.

Marek Grabowski zachęca do zainteresowania się sprawą tzw. tęczowych piątków przede wszystkim poprzez uzyskanie informacji w odpowiednim kuratorium oraz w MEN. Fundacja na swojej stronie podaje link do listy kuratoriów oraz zestaw przykładowych pytań. – Pytanie w tej sprawie warto zadać również ministrowi Dariuszowi Piontkowskiemu poprzez ogólnodostępny adres e-mailowy informacja@men.gov.pl – zachęca Grabowski. Prezes Fundacji Mamy i Taty przyznaje jednak, że uzyskanie informacji nie zawsze jest proste. – Jeżeli resort w e-mailu skierowanym do rodziców pisze, że on nie jest organizatorem „tęczowych piątków” i w sumie to rodzice mają tego pilnować, jest to nieporozumienie. Jest przecież nadzór urzędniczy nad szkołami z kuratorium i z samorządu – przypomina Grabowski.

Prezes Grabowski oczekiwałby bardziej zdecydowanych kroków resortu edukacji, bowiem istnieją prawne narzędzia, które można wykorzystać, by zakazać deprawacji dzieci i młodzieży. – Konstytucja wyraźnie mówi o ochronie praw dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją (art. 72.1) oraz o prawie do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami (art. 48) i to jest podstawowe. Ustawa Zasadnicza stoi więc po stronie rodziców – wyjaśnia Grabowski. Podobnie jak podstawa programowa, która zawiera zapis o wzmacnianiu tożsamości płciowej. – „Tęczowe zajęcia” z pewnością wprowadzają zamęt i niepokój w młodym człowieku – zauważa dr Mazan.

Mętne tłumaczenia

Wiele szkół tłumaczy, że w tym roku za organizację tzw. tęczowych piątków odpowiadają samorządy uczniowskie. – Pragnę zauważyć, że składają się one w 90 proc. z uczniów niepełnoletnich i dlatego nie mogą organizować tego typu wydarzeń bez zgody dyrekcji i rodziców – mówi „Naszemu Dziennikowi” Wojciech Starzyński, prezes Fundacji Rodzice Szkole. Zdaniem Fundacji Mamy i Taty, jest to zrzucenie odpowiedzialności za realizację wydarzenia z faktycznego organizatora, jakim jest organizacja pozarządowa, na uczniów. – Wszystkie te wydarzenia, które dzieją się w szkole, muszą być zgodne z podstawą programową, to przecież nie jest tak, że możemy sobie zrobić dowolny happening i samorząd uczniowski też musi się tego trzymać. Wyobraźmy sobie, że organizuje taki „Dzień strzelania do zwierząt” albo „Dzień Ku Klux Klanu”. Czy gdybyśmy mieli takie inicjatywy, to resort też by nie reagował, a kuratoria też by nic nie wiedziały? – pyta Grabowski.

Spotkanie w szkolnej czytelni

W jednej z siedleckich szkół średnich tzw. tęczowy piątek organizują „uczniowie należący do mniejszości”. Na stronie szkoły pojawił się komunikat w tej sprawie. „[…] w dniu 25 października przez trzy godziny w czytelni szkolnej uczniowie Prusa mający problemy ze swoją osobowością będą mogli indywidualnie porozmawiać z uczniami o podobnych odczuciach. Działanie to nie jest wspierane przez żadną organizację zewnętrzną, nie uczestniczą w nim żadne osoby spoza szkoły, a lekcje odbywają się zgodnie z ustalonym tygodniowym planem” – czytamy w oświadczeniu. Według dr. Andrzeja Mazana, to pajdokracja i pozbywanie się odpowiedzialności. – To by oznaczało, że dyrekcja ulega wszelkim pomysłom uczniów. Dlaczego szkoła to musi firmować? To jest nadużycie szkoły jako instytucji, która swoją powagą normuje takie zachowania – zauważa.

Wolny piątek

Jeśli obawiamy się tego, co może wydarzyć się w najbliższy piątek w szkole, to możemy ten czas sami dzieciom zorganizować. – Zachęcamy rodziców do przygotowania alternatywnej opcji, którą nazwaliśmy „wolnym piątkiem”. Mogą to być zajęcia realizowane w szkole lub poza szkołą pozwalające spędzić niepowtarzalny czas z dzieckiem, dający okazję do pogłębienia wspólnych relacji. Może to być inicjatywą grupy rodziców, którzy spędzą czas na wspólnej wycieczce, inicjatywą ojców i synów, matek i córek – mówi nam Grabowski.

Warto też zawsze korzystać z obecnie obowiązujących procedur. – Wszystko, co się odbywa w ramach tzw. tęczowego piątku, to są zajęcia ponadprogramowe, zatem jest niezbędne uzyskanie indywidualnej zgody każdego rodzica – to jest obowiązek szkoły, by te zaświadczenia o zgodę uzyskać – wyjaśnia Starzyński. Dyrektorzy muszą zdawać sobie sprawę z tych rygorystycznych zapisów. – Jeśli dyrekcja ich nie dopełni, to powinny być bardzo surowe konsekwencje, łącznie z odwołaniem ze stanowiska, bo to świadczy o braku kwalifikacji – konkluduje.

Resort edukacji przypomina, że szkoła nie może działać wbrew rodzicom. – Wszelkiego typu programy zawierające treści wychowawcze muszą być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. To rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole. Treści te muszą być również zgodne z programem wychowawczo-profilaktycznym, uchwalanym przez radę rodziców – mówi „Naszemu Dziennikowi” Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. – Szkoła musi przestrzegać prawa – zaznacza.

Aneta Przysiężniuk-Parys

Nasz Dziennik