logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Bezprzedmiotowe zarzuty

Wtorek, 5 listopada 2019 (22:20)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, w mijającej kadencji przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Zasady przechodzenia sędziów w Polsce w stan spoczynku są sprzeczne z unijnym prawem. Co manifestuje Unia Europejska i Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, skoro przepisy o przechodzeniu sędziów w stan spoczynku zostały wycofane?

– Skoro sprawa dotyczy przepisów z 2017 roku, które już dawno zostały poprawione przez polskie władze ustawodawcze i de facto nie obowiązują, więc cała sprawa związana z podtrzymywaniem zarzutów jest bezprzedmiotowa. Zatem powinna być uznana za niebyłą, bo ustała przyczyna sporu. Widać więc, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie wykazał się dobrą wolą i wydał wyrok. To przemawia też za politycznym charakterem tej decyzji Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. No cóż…, my wiedząc, jak sprawy się mają, włączyliśmy już wcześniej – z dużym wyprzedzeniem – stosowne działania legislacyjne. Wycofaliśmy się z przepisów dotyczących wieku emerytalnego sędziów, ale jako żywo – w świetle zarówno traktatów stowarzyszeniowych, jak i prawa Unii Europejskiej kwestie związane z wiekiem emerytalnym sędziów są wewnętrzną sprawą każdego państwa członkowskiego. Symptomatyczne jest także to, że tym wyrokiem Trybunał poszerzył zakres ingerencji instytucji europejskich w wewnętrzne prawo danego państwa.  

Jakie znaczenie ma ten wyrok, jeśli chodzi o reformy wymiaru sprawiedliwości?

– Jeśli chodzi o reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, to wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości praktycznie nie ma żadnego znaczenia, nie wnosi nic nowego, nie może zmieniać niczego w stanie faktycznym, bo odnosi się do stanu prawnego, który tak naprawdę nie istnieje. Jeśli chodzi o wiek emerytalny, to wróciliśmy do przepisów, które obowiązywały przed uchwaleniem ustawy, która stała się przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości. Jeśli zatem chodzi o efekt wywołania skutków prawnych, to jest on absolutnie żaden. Pytanie zatem brzmi: Czy unijny Trybunał Sprawiedliwości w ogóle powinien w tej sprawie rozstrzygać? Natomiast ten wyrok ma, owszem, walor polityczny, znaczenie polityczne dające dodatkowy argument opozycji w Polsce, która pewnie będzie gromkim głosem wołać, że miała rację.

Jak można ocenić te przepisy? 

– Kwestia przepisów przejścia sędziów w stan spoczynku jest to określony przywilej sędziowski i sędziowie z tego przywileju korzystają.

Dochodzimy do absurdu. Sędzia ma przechodzić w stan spoczynku, kiedy zechce, i orzekać, dopóki starczy mu sił?

– Cóż, takie jest prawo i trudno w tym momencie to kwestionować. Natomiast myślę, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ocenie prawa dotyczącego ustroju sądów powszechnych w Polsce, statusu sędziego mocno wykroczył poza umowę stowarzyszeniową, poza obowiązujące przepisy europejskie. Innymi słowy – TSUE ingeruje w nasze wewnętrzne sprawy, które są zastrzeżone do wyłącznej kompetencji polskiego ustawodawcy. Swoją drogą nie przeceniałbym zbytnio kwestii związanych z wiekiem emerytalnym sędziów, bo prędzej czy później sędziowie i tak w stan spoczynku odejdą, natomiast najistotniejsze jest to, aby sędziowie, którzy ich zastąpią, byli wykształceni w systemie, który zagwarantuje ich wysoką jakość i niezawisłość.

Czy musimy ustępować we wszystkim? Skoro w innych krajach przepis ten nie budzi kontrowersji, a u nas tak, to świadczy o pewnej uznaniowości i nierównym traktowaniu wszystkich członków Wspólnoty.

– Państwa unijne – nawet te największe – nie zawsze wykonują wszystkie wyroki Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. W tym wypadku Polska, niejako wyprzedzając, ten wyrok wykonała czy cofnęła się z uchwalonego prawa. Zatem cała sprawa jest i była bezprzedmiotowa i dla porządku prawnego orzeczenie TSUE nie ma żadnego znaczenia. Natomiast to, czy w danym przypadku godzić się z rozstrzygnięciem Trybunału czy nie, czy wykonywać taki czy inny wyrok, to zależy już od tego, jakie on wywołuje skutki społeczne w danym państwie, jakie wywołuje skutki w Polsce i ilu osób będzie dotyczył. Zdarzają się przecież takie sytuacje, kiedy czy to ze względów ekonomicznych, czy właśnie ze względów społecznych, takie czy inne wyroki są niewykonywane. Znając zaciekłość opozycji i – delikatnie rzecz ujmując – brak przychylności organów unijnych, myślę, że jeszcze niejeden taki wyrok będzie, którego Polska nie zaakceptuje. W tym jednak wypadku – ze względu na poziom napięcia i presję, której Polska była poddawana – zdecydowaliśmy się na ustępstwa i to dużo wcześniej.

Jakie znaczenie ma to, że sentencję do wyroku TSUE przedstawił sędzia Marek Safjan?

– Myślę, że ma to znaczenie symboliczne. Sędzia Marek Safjan reprezentuje polskie środowisko sędziowskie i to, że był osobą, która zasiadała w składzie orzekającym, osobą, która ogłosiła ten wyrok, tylko pokazuje, że w organach Unii Europejskiej, w Trybunale Sprawiedliwości są nieprzestrzegane czy wręcz łamane pewne reguły. Szkoda, bo dla obiektywizmu, a przynajmniej dla zachowania pozorów obiektywizmu, lepiej byłoby, aby ten wyrok ogłaszał sędzia innej narodowości.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl