logo
logo

Środowisko

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Strach wchodzić do lasu

Czwartek, 7 listopada 2019 (03:01)

Martwe drzewa w Puszczy Białowieskiej coraz bardziej zagrażają ludziom.

– Przerwanie procesu naprawczego w Puszczy Białowieskiej spowodowało dalszą destrukcję puszczy i jej drzewostanu. To jest po prostu tragedia. Praktycznie puszcza została zdewastowana – mówi „Naszemu Dziennikowi” Mieczysław Gmiter, prezes Społecznego Ruchu Obrony Puszczy Białowieskiej.

– Wygląda to katastrofalnie. Gdy wieje wiatr, to strach wchodzić do lasu. Oglądając jednego wieczoru, jak to wygląda, widziałam, jak waliły się trzy świerki – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marcelina Puchalska z Fundacji Ekologiczne Forum Młodzieży. Dodaje, że do tego dochodzi zagrożenie pożarowe, które zwiększają uschnięte drzewa. – Kilka dni temu był w nadleśnictwie Hajnówka mały pożar. Jest sucho, nie ma wilgoci – wskazuje.

Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe przyznają, że sytuacja jest poważna.

„Na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw martwe drzewa stanowią już 1/4 ogółu drzewostanu” – informuje „Nasz Dziennik” resort. Lasy Państwowe wskazują, że w ciągu ostatnich kilku lat, kiedy leśnicy zostali praktycznie pozbawieni narzędzi aktywnego zwalczania kornika drukarza, „zamarło blisko 1,8 mln drzew”.

– Problemem jest znaczne nagromadzenie obumarłych drzew, głównie świerków. Będą się w końcu przewracać. To stwarza istotne zagrożenie, szczególnie w miejscach licznie odwiedzanych przez ludzi i wzdłuż ciągów komunikacyjnych. Może dojść do bezpośredniego upadku martwych drzew na ludzi, pojazdy. Drzewa mogą blokować przejezdność dróg, niezbędną w sytuacjach kryzysowych – wskazuje Anna Malinowska, rzecznik prasowy Lasów Państwowych.

– Do tego martwe drewno stanowi poważne zagrożenie pożarowe, co przy obecnej pogodzie (wspomnijmy czerwcowe upały) może doprowadzić do poważnych w konsekwencji zdarzeń. Jeszcze jedna okoliczność to jednostka wojskowa, na terenie której znajdują się materiały pirotechniczne. Usytuowana jest 3 km od kilkunastotysięcznej Hajnówki – dodaje Anna Malinowska, zaznaczając, że Lasy Państwowe nie bagatelizują tych kwestii.

Resort środowiska i LP uspokajają, że rozwój kornika „wyhamowuje”, ale jest to spowodowane tym, że zmniejsza się ilość drzew, gdzie może on żerować.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik