logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Jesteśmy zdeterminowani do zmian

Wtorek, 19 listopada 2019 (22:39)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Robert Jastrzębski, Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz to rzeczywiście najlepsi kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego?

– Z całą pewnością są to kandydaci, którzy gwarantują sumienne i dobre wykonywanie obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego, są to osoby, które posiadają bogate doświadczenie, również głęboką wiedzę prawniczą i to w różnych dziedzinach prawa. W przypadku prof. Krystyny Pawłowicz nikt nie kwestionuje kompetencji prawniczych – nawet opozycja. Jeśli już to bardziej podważane są kwestie związane z wykonywaniem zawodu polityka, ale od polityki pani profesor już odeszła. Także na uczelni studenci czy absolwenci szkół, w których prof. Pawłowicz uczyła, zgodnie ją chwalą, mówiąc, że wiele skorzystali na wykładach. Myślę, że podobnie będzie w Trybunale Konstytucyjnym, że temperament polityczny pani profesor nie będzie odgrywał roli, ale wiedza prawnicza.

A jeśli chodzi o Stanisława Piotrowicza?

– Rzeczywiście w przypadku Stanisława Piotrowicza jest – zdaje się – najwięcej uwag. Jednak przede wszystkim trzeba powiedzieć, że jest to znakomity prawnik, świetnym z uwagi na wieloletnią praktykę prokuratorską karnistą. Jest to też wieloletni poseł, senator, parlamentarzysta biorący udział w procesie legislacyjnym, dlatego to doświadczenie zdobyte na przestrzeni lat z całą pewnością będzie w Trybunale niezwykle przydatne, na czym również Trybunał może skorzystać.

Czy nie jest tak, że opozycja w poprzedniej kadencji najwyraźniej nie potrafiła sobie poradzić ze stanowczością posła Piotrowicza, który zdecydowanie i skutecznie przeprowadzał reformy wymiaru sprawiedliwości i dlatego próbowała go i próbuje zdyskredytować?

– Dokładnie tak. Poseł Piotrowicz jako szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka bardzo mocno trzymał się procedur, co świadczyło o poszanowaniu prawa i rzec można formalizmie, co w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym jest też konieczne. Działania wobec Stanisława Piotrowicza przypominają ataki na posła Antoniego Macierewicza – mianowicie, kiedy człowiek mocno broni wartości, twardo stoi na gruncie wartości tradycyjnych, to jest bardzo mocno atakowany. Podobnie było też w przypadku Stanisława Piotrowicza, który też utożsamiając się z potrzebą reformy wymiaru sprawiedliwości – podobnie jak inni posłowie Zjednoczonej Prawicy, z tym, że on był na pierwszej linii frontu, dlatego był wskazywany – był przedstawiany pod zupełnie absurdalnymi pretekstami jako osoba, która stanowi zagrożenie dla praworządności czy dla demokracji, co jest kompletnym absurdem. Widać, że ten atak na Stanisława Piotrowicza trwa nadal, ale mam nadzieję, że to się skończy już po podjęciu przez Sejm decyzji o jego wyborze na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Pozostaje jeszcze kandydatura prof. Roberta Jastrzębskiego…       

– Myślę, że tutaj nie powinno być jakichkolwiek wątpliwości. Nie sądzę, żeby kandydatura prof. Jastrzębskiego, naukowca z dużym dorobkiem, niezaangażowanego w bieżącą politykę, w jakikolwiek sposób była kwestionowana.

Co sprawiło, że prof. Elżbieta Chojna-Duch wypadła z gry?

– Trudno mi powiedzieć. Nie znam kulisów, ale raczej trudno jest mi uwierzyć, żeby to się odbyło bez kontaktu z prof. Chojną-Duch. Być może w tym przypadku decydowały kwestie metrykalne, kwestie wieku, co – jak pamiętam – było też podnoszone przez przeciwników tej kandydatury. Z grona kandydatów prof. Elżbieta Chojna-Duch była osobą najstarszą, a kadencja sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest dosyć długa i trwa dziewięć lat, więc może był to czynnik decydujący. Tak czy inaczej są to tylko moje spekulacje, bo nie znam przyczyn.

Opozycja, która mocno krytykuje zgłoszonych kandydatów, sama nie wystawiła swoich, twierdząc, że te trzy miejsca są już dawno obsadzone…

– Została przyjęta przez Sejm uchwałą stwierdzającą nieważność wyboru pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm VII kadencji. Jest to decyzja bardzo mocno i głęboko uzasadniona. Od tych sędziów prezydent Andrzej Duda nie przyjął ślubowania, Sejm VIII kadencji ponowił procedurę i dokonał prawidłowego wyboru sędziów i de facto jest to już sprawa zamknięta. Niestety narracja opozycji jest niezmienna. Prawdę powiedziawszy, politycy Platformy są nie do końca konsekwentni, bo z jednej strony kwestionują w ogóle Trybunał Konstytucyjny i jego podstawy prawne działania, a wręcz bojkotują ten organ, a z drugiej angażują się w formułowanie ocen wobec kandydatów wystawionych przez Prawo i Sprawiedliwość. Zapewne przed nami burzliwe posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jeśli jednak politycy opozycji nie uznają Trybunału Konstytucyjnego, to też nie widać powodów, dla których mieliby uczestniczyć w procedurach wyboru czy zaopiniowania kandydatów. Ale jest to już zmartwienie opozycji, bo my wystawiamy kandydatów na sędziów Trybunału i mamy nadzieję, że otrzymają oni pozytywną opinię Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka i zostaną wybrani przez Sejm.       

Kiedy odbędzie się posiedzenie w tej sprawie?

– Posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, na którym zostaną zaopiniowane wnioski w sprawie wyboru Roberta Jastrzębskiego, Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza na wolne stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zaplanowane jest na najbliższą środę. Z kolei Sejm zapewne w kolejnym dniu dokona wyboru. Jesteśmy zdeterminowani, aby dalej reformować państwo polskie, zmieniać i poprawiać prawo, także w aspekcie wymiaru sprawiedliwości.

Dzisiaj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił niekoniecznie pozytywny dla rządu wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

– Już wcześniejsza opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazywała, że ostateczny werdykt raczej nie będzie korzystny dla Polski. Mogliśmy się zatem spodziewać zakwestionowania sposobu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jednocześnie cały czas należy podkreślać, że kwestia zasad wyboru takiej instytucji jak Krajowa Rada Sądownictwa, przynajmniej do tej pory należała absolutnie do wewnętrznych spraw państw członkowskich Unii Europejskiej – tym bardziej że nie we wszystkich państwach KRS funkcjonuje. Nie jest to zatem jednolity wymóg wobec państw członkowskich, aby takie rady powoływać. Tutaj nadrzędnym organem do oceny jest nasz Trybunał Konstytucyjny, nasza Konstytucja, natomiast nie znajduję jakichkolwiek zastrzeżeń, co do KRS pod kątem zgodności z Konstytucją, notabene opozycja tej ustawy nie zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego z całą pewnością obowiązuje domniemanie konstytucyjności tej ustawy. Natomiast jeśli chodzi o prawo europejskie, to sam premier Mateusz Morawiecki podkreślał niedawno, że jest to kwestia wewnętrznej polskiej regulacji, że Unia ma obowiązek szanować różnorodne systemy i tradycje prawne poszczególnych państw członkowskich. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o sądownictwo dyscyplinarne i Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym.

Jakie działania podejmie teraz polski rząd w kwestii decyzji unijnego Trybunału Sprawiedliwości?

– Sprawa jest świeża i trzeba się zastanowić przed ostateczną decyzją w sprawie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tak już jest, że jeśli rozstrzygnięcie sprzeciwia się zawartej przez Polskę umowie stowarzyszeniowej i prawu europejskiemu, to wtedy ewentualne wykonanie wyroku unijnego Trybunału powinno być poprzedzone oceną, na ile to rozstrzygnięcie jest zgodne z prawem europejskim. Widać jednak, że mimo oczekiwań sędziowie unijnego trybunału nie podeszli do sprawy racjonalnie i nie przyjęli argumentacji polskiej strony przedstawionej w trakcie postępowania przez przedstawicieli polskiego rządu, uznając, że argumenty te są niewystarczające. Polska w dalszym ciągu stoi na stanowisku, że reformując państwo, działamy zgodnie z unijnym prawem i gdzie jak gdzie, ale w Polsce nie ma żadnego zagrożenia dla praworządności.

Dziękuję za rozmowę.          

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 20 listopada 2019 (21:14)

NaszDziennik.pl