logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Ustawa o NIK wymaga korekty

Piątek, 29 listopada 2019 (14:39)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

O ile zarzuty stawiane przez media pod adresem Mariana Banasia się potwierdzą, to fakt, że znalazł się on na tak eksponowanym stanowisku, jest niedopatrzeniem, błędem? Czy służby specjalne  stanęły w tym wypadku na wysokości zadania?

– To jest pytanie, na które powinny sobie odpowiedzieć przede wszystkim służby specjalne. Jako posłowie, głosując za kandydaturą Mariana Banasia na prezesa Najwyższej Izby Kontroli, mieliśmy do dyspozycji informacje, które w sposób oczywisty przemawiały za tym, że Marian Banaś jest bardzo dobrym kandydatem na to stanowisko. Zresztą za tą kandydaturą przemawiało chociażby doświadczenie związane z kierowaniem Krajową Administracją Skarbową oraz niewątpliwe sukcesy jakie w tej służbie odnosił. Wystarczy tylko wspomnieć, że dzięki jego pracy doszło do potężnego uszczelnienia podatku VAT-u, ograniczenia działań mafii paliwowych, a co za tym idzie poważnych wpływów do budżetu państwa, co pozwala nam na realizację wielu programów prospołecznych.

Pojawiły się jednak wątpliwości co do majątku prezesa Banasia…

– Kwestie związane z oświadczeniami majątkowymi są lub były badane przez odpowiednie służby, w tym CBA, i myślę, że to szefowie tych służb muszą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego informacje dotyczące czystości i przejrzystości jego działań w sferze prywatnych finansów, które dzisiaj poddają w wątpliwość, nie ujrzały światła dziennego wcześniej, a dopiero po wyborze Mariana Banasia na szefa NIK. Sejm decyzję o wyborze Mariana Banasia na prezesa NIK podejmował w dobrej wierze, w oparciu o informacje, które były posłom znane i dostępne. Fakty, które są wątpliwe, wówczas nie były znane posłom. Jest pytanie , dlaczego…?

Do czasu wyjaśnienia sprawy, Marianowi Banasiowi – jak każdemu – przysługuje domniemanie niewinności i póki co nie ma postawionych zarzutów…

– Dlatego, dla czystości i przejrzystości całej sytuacji dobrze byłoby, gdyby Marian Banaś jednak sam złożył rezygnację z funkcji prezesa NIK, zresztą zgodnie z oczekiwaniem kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości.

CBA zakończyło procedurę sprawdzającą oświadczenia majątkowe Mariana Banasia. Czy zna Pan szczegóły…?

– Nie, nie znam szczegółów. Ta informacja czy też cały raport CBA w tej sprawie, nie są w szczegółach znane opinii publicznej, więc możemy jedynie czekać na decyzję samego zainteresowanego o rezygnacji i ewentualnie decyzje stosownych organów. Jeżeli były nieprawidłowości, to zapewne zostanie podjęte ospowiednie postępowanie wobec Mariana Banasia, ale to już domena właściwych organów.    

Wydaje się, że prawo nie jest dość precyzyjne, bo zamiast dymisji czekamy, aż Marian Banaś sam zrezygnuje z funkcji prezesa NIK…

– Rzeczywiście, ustawa o NIK jest skonstruowana w ten sposób, że daje tej instytucji bardzo dużą autonomię – w szczególności poprzez umocowanie prezesa tej izby, którego kadencja trwa sześć lat i w sytuacji, kiedy raz powołany jest na to stanowisko, to nie sposób go odwołać bez jego rezygnacji. Honorowym wyjściem byłoby, gdyby Marian Banaś sam podał się do dymisji i mam nadzieję, że to nastąpi.    

Może zatem warto pomyśleć o zmianie prawa, żeby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji?

– Owszem należałoby się zastanowić, czy nie jest potrzebna jakaś nowela ustawy o NIK, a wszystko po to, żeby w ewidentnych sytuacjach, kiedy są daleko idące wątpliwości, czy też uzasadnione podejrzenia, było możliwe wszczęcie procedury odwołania takiej osoby ze stanowiska.  Przypomnę tylko, że w poprzedniej kadencji mieliśmy sytuację – również z prezesem NIK – Krzysztofem Kwiatkowskim, wobec którego toczyło się postępowanie karne, i którego Sejm też nie mógł odwołać ze stanowiska. W końcu sam Kwiatkowski, w sierpniu 2019 roku, złożył rezygnację na ręce marszałka Sejmu, by móc wystartować w wyborach i ubiegać się o mandat senatora.

Swoją drogą podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. kontroli państwowej posłowie opozycji atakowali Mariana Banasia niejako zapominając o własnych winach…

– To jest przykład stosowania podwójnych standardów przez polityków totalnej opozycji, Platformy Obywatelskiej, która jak niepodległości broni swoich polityków czy osoby, które nominowała na ważne funkcje. Tak było w przypadku wspomnianego Krzysztofa Kwiatkowskiego. I tutaj jakoś nie ma refleksji – zwłaszcza, kiedy są poważne zarzuty czy też podejrzenia popełnienia przestępstwa, jak to ma miejsce w przypadku obecnego senatora Stanisława Gawłowskiego, którego Koalicja Obywatelska poparła w ostatnich wyborach, nie wystawiając swojego kandydata w okręgu koszalińskim, tym samym otwierając mu drogę do zdobycia mandatu. W przypadku tych polityków Koalicja Obywatelska nie widzi problemu, mogą być zarzuty czy uzasadnione podejrzenie popełnienie przestępstwa, a Platforma wspiera te osoby i broni ich niczym niepodległości, jak mówił to na taśmach Sławomir Neumann, zresztą sam mając zarzut prokuratorski przekroczenia uprawnień. Natomiast w stosunku do Mariana Banasia, który nie jest nawet członkiem PiS-u i nim nie był, który z jednej strony ma piękną kartę opozycyjną oraz z okresu niepodległej Rzeczypospolitej oraz zasługi w sferze zabezpieczania finansów publicznych wytacza się działa. Tak czy inaczej staramy się pokazać, że standardów dochowujemy. Kiedy zostały podniesione wątpliwości, jest oczekiwanie ze strony prezesa naszej partii Jarosława Kaczyńskiego, aby Marian Banaś złożył rezygnację i podjął próbę oczyszczenia się w trakcie ewentualnego postępowania już nie jako pełniący obowiązki prezesa NIK, ale jako osoba prywatna. Natomiast w przypadku Platformy mamy sytuację pójścia w zaparte, gdzie zawsze broni się swoich niezależnie od tego, jakie zarzuty by na nich nie ciążyły.

Dziękuję za rozmowę.    

   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl