Czy jako parlamentarzysta Pan bądź ktoś ze znanych Panu senatorów czy posłów miał kiedykolwiek problem z utrzymaniem się w Warszawie z diety poselskiej?
– Jeśli ktoś ma wybujałe oczekiwania, żądania, jeśli komuś marzą się luksusowe apartamenty, jak w pięciogwiazdkowych hotelach, to rzeczywiście uposażenie posła czy senatora plus dieta mogą się okazać niewystarczające. Natomiast jeśli mówimy o zwykłych, odpowiedzialnych ludziach, to nie słyszałem nigdy wcześniej z ust parlamentarzystów, że nie da się utrzymać w Warszawie – mało tego, że nie da się odłożyć paru groszy z uposażenia parlamentarzysty. Ktoś, owszem, może być zadowolony mniej lub bardziej z uposażenia parlamentarzysty, ale nikt nie powie, że to jest za mało. Przecież każdy z nas, startując w wyborach, wiedział doskonale jakie uposażenie będzie miał w momencie zdobycia mandatu. Dlatego – kilka miesięcy po wyborach – formułowanie takich opinii świadczy o tym, że ktoś albo nie wie, o czym mówi, albo też nie wiedział, co czyni, ubiegając się o mandat parlamentarzysty. Naprawdę trudno jest komentować takie stwierdzenia, dlatego że po pierwsze, wyraża je jeden z parlamentarzystów, że taką opinię mogą mieć parlamentarzyści, i że ktoś taki znalazł się w Sejmie. Marnie to wygląda i źle świadczy nie tylko o wypowiadającym takie opinie, ale też o jego wyborcach. Naprawdę, kiedy obserwuję zachowanie niektórych osób w parlamencie, również w Senacie, to jestem przerażony decyzją wyborców.
Porozmawiajmy zatem o realiach życia parlamentarnego czy nowym Domu Poselskim, rzeczywiście są tak spartańskie warunki?
– Absolutnie nie. Od początku mojej drogi parlamentarnej, czyli od 2005 do 2014 r., jako poseł mieszkałem w Hotelu Sejmowym i w tej chwili – po pięcioletniej przerwie sprawowania mandatu posła do Parlamentu Europejskiego i pobytu w hotelach brukselskich czy strasburskich – z nieukrywaną radością wróciłem do Hotelu Sejmowego w Warszawie. Pokój posiada to wszystko, co jest niezbędne, aby przebywać w nim kilka dni w tygodniu czy nawet kilkanaście dni w miesiącu – przy intensywnych pracach Sejmu czy Senatu. Pozytywne w przypadku Hotelu Sejmowego jest również to, że w czasie jesieni, zimy czy wczesnej wiosny, kiedy aura za oknem nie jest korzystna, nie ma potrzeby, aby wychodzić na zewnątrz na śnieg czy mróz, tylko przejściem podziemnym można dostać się bezpośrednio czy to do Sejmu, czy też do Senatu. Druga rzecz jest taka, że w czasie przerw w obradach czy to parlamentu, czy też posiedzeń komisji parlamentarnych, można udać się na chwilę do pokoju i tam spędzić wolny czas – mając przy tym do dyspozycji podgląd telewizyjny na sale plenarne czy na sale komisyjne. Nie ma też potrzeby stołować się na mieście, bo można się posilić w sejmowej restauracji. A zatem bez problemu można sobie zorganizować pobyt w czasie pracy w parlamencie.
Czy jako doświadczony parlamentarzysta doradziłby Pan coś swojemu młodszemu stażem sejmowym koledze, który nie może „związać koniec z końcem”?
– Powiem tylko tyle, Panie Pośle, lepiej weź się Pan za pracę, za solidne wypełnianie obowiązków wynikających z pełnienia mandatu parlamentarzysty i nie bądź Pan bagażem dla swoich wyborców, którzy mniej lub bardziej świadomie oddali na Pana swoje głosy. W parlamencie RP są wszelkie warunki, aby uczciwie, solidnie, sumiennie pracować na rzecz obywateli, na rzecz Polski, do czego zobowiązuje każdego z nas mandat otrzymany z woli wyborców.
Może komuś się pomyliły rolę i zapomniał, po co przyszedł do Sejmu i czym powinien się zajmować jako parlamentarzysta?
– Jeśli taka refleksja się pojawi, to radziłbym, żeby może jeszcze raz głęboko się zastanowić nad tym, żeby jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję i może nawet zrezygnować z ciężaru, którego nie jest w stanie udźwignąć. Może ktoś następny na liście podoła tym „spartańskim” sejmowym warunkom i z godnością będzie wypełniał mandat posła. Naprawdę nie warto się dłużej męczyć, nie należy też sobie żartować z wyborców, bo nie wszystkim jest lekko. A mając uposażenie plus dietę poselską, a więc blisko 10 tysięcy złotych, o czym bardzo duża grupa Polaków może tylko pomarzyć, lepiej nie drażnić mniej zamożnych, ciężko pracujących rodaków.
Dziękuję za rozmowę.

