Podpisało się pod nim 119 posłów. To już drugi taki wniosek. Poprzedni – skierowany w 2017 r. – stracił ważność w związku z zakończeniem kadencji parlamentu, w trakcie której został złożony.
Wniosek dotyczy zbadania zgodności z Ustawą Zasadniczą prawnej dopuszczalności zabijania dzieci nienarodzonych na podstawie tzw. przesłanki eugenicznej. Jest ona krytykowana przez środowiska obrońców życia, a także przez prawników. Pozwala na zabicie dziecka nienarodzonego na podstawie podejrzenia o chorobę lub upośledzenie. Wniosek nie odnosi się do dwóch pozostałych wyjątków pozwalających na wykonanie aborcji: zagrożenia zdrowia lub życia matki, a także poczęcia dziecka w wyniku czynu zabronionego, np. gwałtu czy kazirodztwa. Taki stan prawny obowiązuje na mocy Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.
Dyskryminacja dzieci
– To jest wniosek tożsamy z tym, który został złożony w 2017 r. Uważamy, że aborcja uderza w godność człowieka i jest ewidentną dyskryminacją, bo pozwala na zabijanie dzieci na podstawie podejrzenia o chorobę – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Uściński, reprezentant posłów wychodzących z tą propozycją.
Jak dodaje, najnowszy wniosek podpisali posłowie z trzech klubów poselskich: Konfederacji, Prawa i Sprawiedliwości i PSL – Kukiz’15. – Swoje podpisy złożyli posłowie 8 partii. Należy podkreślić, że nie jest to odgórna inicjatywa polityczna. To oddolna idea parlamentarzystów, którym leży na sercu zagwarantowanie ochrony życia poczętego – zauważa poseł Uściński.
– Bez entuzjazmu – tak na powtórne złożenie wniosku reaguje Krzysztof Kasprzak, zastępca pełnomocnika inicjatywy obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję”. To pod tym obywatelskim projektem zmierzającym do usunięcia z polskiego prawa tzw. przesłanki eugenicznej podpisało się ponad 800 tys. Polaków. – Poprzedni wniosek posłużył kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości do blokowania inicjatywy obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję”. Liderzy PiS w kontaktach z mediami powtarzali, że nic nie robią w tej sprawie, bo czekają na wyrok Trybunału. Spodziewam się, że teraz będzie dokładnie tak samo. Pani sędzia Julia Przyłębska nie znalazła czasu, aby go rozpatrzyć, teraz też go nie znajdzie. Politycy będą mieć wytłumaczenie, a projekt nie wyjdzie z zamrażarki – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Kasprzak.
Skutecznie chronić życie
Jak podkreśla, jego środowisko apelowało do posłów o nieskładanie tego wniosku. – Nie odbieram nikomu dobrej woli. Jest wielu polityków o przekonaniach pro-life i oni podejmują działania w tej kwestii. Jednak sprawa ochrony życia wymaga skuteczności. A Trybunał Konstytucyjny już pokazał, że jego zadaniem jest blokowanie tej inicjatywy. Nie wierzę, aby teraz mogło się coś zmienić – akcentuje Krzysztof Kasprzak.
Redaktor Artur Stelmasiak z tygodnika „Niedziela” przypomina, że po niepodjęciu prac przez TK nad wnioskiem z 2017 r. na I prezes Trybunału spadła fala krytyki. W jego ocenie, stanowcza reakcja środowisk obrońców życia nie pozwoli kierownictwu TK na ponowne utopienie wniosku. – Nie wyobrażam sobie tego, żeby przez najbliższe 4 lata prezes Julia Przyłębska go blokowała. W sumie byłoby to 6 lat. Gdyby tak postąpiła, to przeszłaby do historii światowego wymiaru sprawiedliwości jako jeden z najgorszych I prezesów tak ważnego sądu. Odpowiedzialność za to poniesie także Prawo i Sprawiedliwość, bo to kierownictwo tej partii umieściło ją na tak ważnym stanowisku. W interesie PiS jest więc, aby tym razem TK znalazł czas na zajęcie się tą sprawą – podkreśla Artur Stelmasiak.
Z kolei Piotr Uściński akcentuje, że posłowie mają konstytucyjne prawo do kierowania wniosków do TK i liczą na to, że tym razem zostanie ono uszanowane przez Trybunał. – Chcemy, żeby nasze konstytucyjne prawo zostało wypełnione i żeby Trybunał Konstytucyjny to procedował. Liczę na to, że teraz zbadanie tej sprawy pójdzie sprawniej, bo sędziowie TK nie będą musieli wykonywać całej pracy od początku – powiedział parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.
Kto odwoła Biejat?
Ciągle nierozwiązana jest kwestia zmiany przewodniczącej sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Pomimo deklaracji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o „rozwiązaniu sprawy Magdaleny Biejat” posłanka Lewicy nadal pełni tę ważną funkcję. Według doniesień medialnych zastąpić by ją miała Urszula Rusecka z PiS. – To już jest kolejne nazwisko pojawiające się w mediach, a pani Biejat dalej jest przewodniczącą. Gdyby jednak doszło do tej zmiany, to by był ruch jedynie symboliczny. Urszula Rusecka była w gronie posłów, którzy mrozili projekt „Zatrzymaj aborcję” w specjalnej podkomisji. Ma więc już doświadczenie w blokowaniu inicjatyw pro-life – zauważa Krzysztof Kasprzak.
W 1997 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie aborcji. Stwierdził wtedy, że dopuszczalność zabijania dziecka z przyczyn społecznych jest niezgodna z Ustawą Zasadniczą. Na wydanie wyroku w tej sprawie sąd potrzebował niespełna 6 miesięcy.

