logo
logo

Historia

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Tajemnice obozu NKWD

Poniedziałek, 30 grudnia 2019 (02:49)

Pasjonaci historii szukają pozostałości po dawnym obozie NKWD w Rembertowie.

Stowarzyszenie „Wizna 1939” zakończyło niedawno pierwszy etap prac na terenie dawnego obozu w obecnej dzielnicy Warszawy – Rembertowie.

– Przeprowadziliśmy prace wstępne, rekonesansowe. Było też rozpoznanie georadarowe – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marcin Sochoń, wiceprezes Stowarzyszenia „Wizna 1939”. – Wyniki są obiecujące. Udało się odnaleźć drobne artefakty, m.in. menażkę, łuski, destrukty zapalników, elementy starych torów, później rozebranych. Oceniamy, że są to w części pozostałości po obozie NKWD, ale także po tym, co znajdowało się tu wcześniej, obozie niemieckim oraz filii fabryki „Pocisk”, której siedziba mieściła się w Warszawie – zaznacza Sochoń.

Pasjonaci historii chcą przede wszystkim odnaleźć jak najwięcej pamiątek po obozie oraz dokładnie umiejscowić go w terenie. – Naszym celem jest przede wszystkim precyzyjne zlokalizowanie miejsca obozu. Do obecnych czasów pozostał jedynie budynek po dawnej fabryce „Pocisk”, który był wykorzystywany w tym obozie. Oczywiście w okresie PRL niemożliwe było upamiętnienie obozu NKWD. Plany obozu są dostępne, ale problem jest taki, że doszło do zmiany otoczenia. Był i jest to teren wykorzystywany przez jednostkę wojskową, która zagospodarowywała go pod swoje potrzeby – wskazuje Sochoń.

– Poza tym chcemy odnaleźć jak najwięcej pozostałości obozu, artefaktów, np. nieśmiertelników. – Prace będziemy kontynuowali w następnym roku. Teren do przebadania jest rozległy. Zakładam, że potrzebne będą co najmniej trzy, cztery podejścia, żeby go przebadać. Wiadomo, że w tym obozie był więziony gen. August Emil Fieldorf „Nil”, udokumentowany jest jeden transport ludzi na wschód Związku Sowieckiego. Pytanie o pozostałych więźniów, osoby, które tutaj zamordowano, czy zmarłych z wycieńczenia. Są przekazy świadków, że te osoby chowano na terenie obozu i miały tutaj być zbiorowe mogiły. Ale nie są to potwierdzone informacje. Praktycznie nikt nie badał do tej pory tego terenu – dodaje.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik