Czym jest ekologizm, z czego wyrasta ta ideologia i na ile jest to zjawisko niebezpieczne, groźne?
– Ideologia ekologizmu wyrasta z pnia neomarksistowskiej wizji świata i człowieka, z neomarksistowskiej rewolucji kulturalnej. Mamy tu do czynienia z zachwianiem porządku natury człowieka, a zatem ekologizmu nie da się obronić na poziomie rozumowych racji. Pragnę też zwrócić uwagę, że to wyzwolenie seksualne jest jak gdyby uderzeniem w fundamentalną relację kobiety i mężczyzny, w małżeństwo, w rodzinę itd. Ponieważ jest to niekończąca się rewolucja oparta o materializm, dlatego dotknęła też sfery wspólnoty narodu, życia religijnego, wreszcie przestrzeni porządku bytowego w świecie, bo skoro – według tej teorii – nie ma Boga w świecie, to mamy do czynienia z pomieszaniem hierarchii bytu. Jeśli człowiek jest z ziemi, z materii, zwierzę – z materii, rośliny z materii, zatem wszyscy jesteśmy dziećmi matki ziemi, a nie dziećmi Boga. I w tym sensie nagle pojawia się teoria, że trzeba wyzwolić „uciskane” zwierzęta od tych, którzy uciskają, czyli od ludzi, bo wszędzie obecna jest wizja walki klas, walki płci czy walki rzekomo uciskanych mniejszości seksualnych. Wreszcie – w tej wizji – mamy też ucisk zwierząt przez ludzi, w związku z tym pojawia się hasło ich wyzwolenia.
Na ile groźne jest to pomieszanie porządków?
– Pomieszanie hierarchii bytów w świecie jest niezwykle groźne, bo w ślad za tym muszą się pojawić i pojawiają się teorie depopulacyjne mówiące o tym, że na świecie za dużo jest ludzi, że należy dokonać radykalnej redukcji życia na ziemi. Oczywiście z powodu wydumanych kwestii, chociażby jak wielkim emitentem CO2 jest człowiek, czy z powodu rzekomego ucisku natury i teorii równości ludzi i zwierząt itd. To wszystko uderza szczególnie w świadomość młodych ludzi. Od strony fundamentalnej, czyli rozumienia świata i człowieka, jest to uderzenie w naszą tradycyjną kulturę.
Dlaczego ks. abp Marek Jędraszewski, który mówi o poszanowaniu ziemi – Bożego dzieła, które daje nam Stwórca, staje się obiektem ataków lewicowych komentatorów i polityków, skąd ta wrogość?
– Jeśli mamy do czynienia z atakowaniem ludzi Kościoła – w tym wypadku atakiem na ks. abp. Jędraszewskiego, to widać, że nie chodzi tu o przyrodę, poszanowanie praw natury stworzonej przez Boga, tylko chodzi o wywrócenie pewnego porządku. Tym bardziej pokazanie fałszu, jaki stoi za ideologią ekologizmu, jest nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem pasterzy. I to, co zrobił ks. abp Jędraszewski, jest właśnie wypełnienie tego obowiązku. Zresztą jako pasterz, ale też naukowiec – filozof, metropolita krakowski zrobił to w sposób bardzo trafny, a zarazem delikatny, subtelny, natomiast przeciwnicy powyciągali z kontekstu tych mądrych słów pewne fragmenty, starając się stworzyć nagonkę i histerię jeszcze większą niż w przypadku wcześniejszych krytycznych słów ks. abp. Jędraszewskiego na temat ideologii LGBT. Wydaje się, że ta nowa faza rewolucji, czyli ekologizm, jest z punktu widzenia wielkich interesów zarówno koncernów, jak i sił ideologiczno-politycznych, które za tym stoją, sprawą o wiele ważniejszą niż ideologia LGBT czy ideologia gender.
Komu zależy na tym, żeby robić z ekologii bożka?
– Są dwie grupy czy siły, które za tym stoją. Pierwszą są bardzo konkretne interesy wielkich graczy, którzy chcą na tym zarobić, tak jak chociażby na kwestii CO2 i wpływie CO2 na ocieplenie klimatu. Chcą produkować różne rzeczy dotyczące nowoczesnych technologii i sprzedać je, a z drugiej strony obciążyć kosztami kraje słabsze, tak ażeby ich produkty nie były konkurencyjne. Stąd też różnego rodzaju opłaty za emisje CO2 itd. Są też pewne teorie ekonomiczne – od czasów Malthusa, a więc od końca XVIII wieku, który stwierdził już wówczas, że świat jest przeludniony, a co za tym idzie istnieje konieczność depopulacji, bo w przeciwnym razie wszyscy zginiemy z głodu. Tymczasem świąt się ciągle rozwija – w sensie liczebności również – i jako ludzkość jakoś żyjemy, choć cały czas tego typu teorie mówiące o potrzebie zatrzymania rozwoju ludności się pojawiają. Wreszcie są też ideolodzy, którzy usiłują zburzyć istniejący porządek. Warto też pamiętać – idąc tropem ks. prof. Tadeusz Guza – że za rewolucją neomarksistowską – od strony filozoficznej – stoi skrajny nihilizm, który w istocie jest nakierowany de facto na nicość. Ostatecznie mamy tu przecież do czynienia z negacją bytu jako takiego i w tym znaczeniu ekologizm uderzający w człowieka, w jego panowanie nad światem, bo przecież tak w hierarchii bytowej został stworzony przez Pana Boga, eliminuje go z tego świata.
Jak daleko to idzie?
– Bardzo daleko, nieraz zakrawa na szaleństwo, zwłaszcza kiedy jedna z profesorek mówi, że zwierzętom domowym należy nadać obywatelstwo, a karaluchom oraz szczurom powinno się nadać status uchodźców, co wskazuje na brak zdrowego rozsądku. Jest to tym bardziej dziwne, że wypowiada to profesor uniwersytetu, co pokazuje, że to szaleństwo sięga bardzo głęboko, a że uderza w sposób bezpośredni w człowieka, to jest oczywiste. Ale tak się dzieje, jeśli wyrzuca się Boga z przestrzeni hierarchii bytowej, wówczas wszystko się chwieje, przestaje istnieć argument racjonalny, że człowiek jest bytem wyższym niż zwierzę, że to zwierzęta mają służyć ludziom, tylko zaczynamy mówić o równości, a niektórzy twierdzą nawet, że zwierzęta stoją wyżej w hierarchii niż człowiek, co więcej, że mają prawo się zbuntować przeciwko człowiekowi w imię rewolucji, o której wspomnieliśmy wcześniej.
Kim jest Greta Thunberg, jaką rolę ma spełniać ta nastolatka, która staje się twarzą walki o klimat?
– Greta Thunberg – przy całej życzliwości dla niej – jest dzieckiem, które nie ma i nie może mieć większej wiedzy na temat spraw, o których mówi, spraw klimatycznych. Powtarza tylko pewne tezy tych, którzy jej to do głowy wetknęli. Jest też duże prawdopodobieństwo, że jest wykorzystywana przez tych graczy do tego, żeby jako dziecko oddziaływała na uczucia, bo tu nie chodzi o oddziaływanie na rozum. Zwróćmy uwagę, że mało kiedy oddziałuje się tu na rozum, bo racjonalnie wielu rzeczy nie da się uzasadnić, dlatego mamy oddziaływanie na uczucia. Greta Thunberg jest tylko jednym z elementów tej spirali nacisku, bo proszę zwrócić uwagę, jak wykorzystuje się też noblistkę Olgę Tokarczuk, która pojawia się w różnych miejscach, łącznie z Przystankiem Woodstock, kiedy wypowiada się np. na temat spożywania mięsa itd. i to wszystko znajduje też odzwierciedlenie w jej twórczości. Jest też oczywiście wspomniana wcześniej prof. Magdalena Środa, która z punktu widzenia Uniwersytetu Warszawskiego wypowiada się w sposób szokujący dla zwykłego odbiorcy. I to wszystko jest spinane na poziomie politycznym, przy pomocy różnych zielonych teorii w Unii Europejskiej, co sprawia, że mamy ideologię, a zarazem punkty jej propagowania, oddziaływania na uczucia głównie młodych ludzi, młodych dziewcząt, które w imię mody na odchudzanie popadają w różne choroby, jak np. anoreksja. Są zatem podatnym gruntem, kiedy w ich psychikę wprowadza się podprogowo pewne rzeczy, które są groźne. Dziewczynki, które z natury są nakierowane na macierzyństwo, chcą się tego macierzyństwa wyrzekać w imię ratowania klimatu, ziemi, i nie wiadomo, czego jeszcze. To jest rzecz już bardzo powszechna i niebezpieczna.
Do czego to wszystko zmierza i do czego mogą doprowadzić ustępstwa wobec lobby ekologicznego?
– Wszystkie działania o podłożu ekologizmu prowadzą prostą drogą do całkowitej katastrofy naszej cywilizacji. Proszę pamiętać, że w kolejce za ekologizmem stoi kolejna ideologia, czyli tzw. transhumanizm, czyli uczłowieczenie maszyn i twierdzenie, że komputery, roboty, cyborgi na odpowiednim poziomie zaawansowania mają wytworzyć świadomość podobną do tej, jaką ma człowiek. Tym samym w tej wizji człowieka sprowadza się już nie tylko do kategorii zwierzęcia, ale do kategorii maszyny. Wystarczy skopiować człowieka, jego mózg na komputer, tym samym go usprawnić, a wówczas będziemy mieli do czynienia z wiecznym człowiekiem w znaczeniu mechanicznym. Tak wygląda myślenie tych rewolucjonistów wyznających ideologię transhumanizmu. Oczywiście jest to absurd, taka sama ideologia jak ekologizm, ale na tym się nie skończy. Mieliśmy do czynienia z rewolucją, czyli z rozwiązłością lat 60., mieliśmy do czynienia z aborcją, czyli ze swobodą seksualną bez konsekwencji, mieliśmy do czynienia z promocją antykoncepcji, później z feminizmem, dalej z LGBT i genderyzmem, a teraz na topie jest ekologizm, a w przedsionku czeka już transhumanizm, i de facto ten trend uderzający w człowieka, w najbardziej fundamentalną kwestię rozumienia, kim jest człowiek w relacji do Boga, do świata, nigdy się nie skończy. I to wszystko musi się skończyć katastrofą naszej cywilizacji.
Tej rewolucji w sposób mądry, wyważony, stara się przeciwstawić ks. abp Jędraszewski, który kolejny raz staje się przedmiotem ataków…
– Ksiądz abp Marek Jędraszewski zapewne zdaje sobie sprawę, że wypowiadając się w sposób bardzo jednoznaczny, mądry, zdecydowany, będzie celem ataków – zupełnie niesprawiedliwych, ale bardzo hałaśliwych, bo tu chodzi o coś więcej. Na przykładzie metropolity krakowskiego ci, którzy go atakują, starają się przestraszyć innych pasterzy i księży, żeby nie ważyli się w ten sposób wypowiadać, żeby zniechęcić ich do podejmowania tych kwestii w listach pasterskich, na lekcjach religii, żeby ten temat nie był obecny w konfesjonale podczas sakramentu pokuty, w czasie kazań. To są metody stare, sprawdzone, natomiast to, że ks. abp Jędraszewski mimo tego, iż wie, że może się spotkać z takim hejtem, mówi odważnie prawdę, i widać, że ma pełną świadomość misji pasterza, jaka jest mu przypisana. Papież nie po to powołuje kapłana na biskupa, żeby milczał, bo po co komu taki milczący pasterz, ale powołuje go po to, żeby mówił prawdę w porę i nie w porę.
Swoją drogą, misternie budowany plan wichrzycieli został podważony i jest obalany słowami i racjami rozumowymi pasterza krakowskiego…
– To jest ważny głos jednego biskupa i pytanie, czy ks. abp Marek Jędraszewski będzie sam, czy rzeczywiście stanie koło niego wielu innych, zarówno osób duchownych, jak i ludzi świeckich? To jest pytanie otwarte do nas wszystkich: duchownych, świeckich – także do polityków. Jeśli metropolita krakowski zostanie sam, to przeciwnicy go osaczą i będą próbowali maksymalnie go skompromitować, posługując się wszystkimi możliwymi metodami. Dlatego myślę, że jesteśmy dopiero na początku walki.

