Panie Pośle, jaki był mijający rok dla Polski i Polaków?
– Uważam, że był to bardzo dobry rok dla Polski. Przede wszystkim wszystkie wskaźniki ekonomiczne potwierdzały dobry kierunek przemian, które pod przewodnictwem Zjednoczonej Prawicy były w Polsce przeprowadzone. Do tego należy dodać rekordowo niskie bezrobocie, niewielki deficyt budżetowy, znakomite wpływy do budżetu państwa, m.in. dzięki skutecznej ściągalności podatku VAT, wzrost PKB, oczywiście też wzrost płac. To wszystko – jak sądzę – powinno zadowalać Polaków, tak jak ogólny wzrost poziomu życia. To są dobre znaki i symptomy na przyszłość.
A w polskiej polityce?
– W polityce też był to dobry rok dla Prawa i Sprawiedliwości, bo wygraliśmy wybory do Parlamentu Europejskiego, wygraliśmy też wybory do polskiego parlamentu, uzyskując większość w Sejmie, szkoda tylko, że nie udało się to w Senacie. Myślę jednak, że to i tak duży sukces po czterech latach rządów, które przebiegały pod ciągłym obstrzałem i totalną krytyką równie totalnej opozycji oraz sprzyjających jej mediów, również pod wzmożoną presją europejskich środowisk liberalnych. Mimo to udało się wygrać wybory, co też jest dobrym zwiastunem dla Polski na przyszłość, bo to oznacza, że wszystkie dobre zmiany będą kontynuowane w następnych latach.
Które z wydarzeń mijającego roku na polskiej scenie politycznej uważa Pan za najważniejsze?
– Rok 2019 mijał – jak wspomniałem, pod znakiem wyborów – na wiosnę do europarlamentu, a jesienią do Sejmu oraz Senatu, i te dwa wydarzenia zdominowały życie publiczne w Polsce. Jeśli zaś chodzi o hierarchię ważności, to bardziej znaczące i ważne było zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w wyborach krajowych i sformowanie rządu premiera Mateusza Morawieckiego oraz kontynuacja dobrej zmiany.
W tle walki politycznej cały czas toczy się wojna z tradycją chrześcijańską i symbolami religijnymi…
– Polska jest jednym z ostatnich państw w Europie, które opiera się kroczącej coraz pewniej rewolucji kulturowej, rewolucji LGBT i ideologii gender, które przetaczają się właściwie przez wszystkie państwa zachodniej Europy. Polacy są wierni tradycyjnym wartościom, i to daje nadzieję, że przy zdecydowanej polityce obecnej większości sejmowej uda się zapobiec marszowi środowisk liberalnych propagujących ideologię LGBT w naszym społeczeństwie. Wydaje się, że gdyby nie PiS, które już od ponad czterech lat rządzi w Polsce, to pewnie bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu, pewnie te wszystkie trendy idące z Zachodu zagościłyby na dobre w polskiej rzeczywistości, w polskich szkołach, na uczelniach i wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe.
Jak wypada bilans Polski w polityce zagranicznej?
– W efekcie naszej obecnej polityki Unia Europejska odstąpiła przede wszystkim od poronionego systemu kwotowego rozdziału nielegalnych imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu między państwa członkowskie. Okazało się, że to Polska miała absolutną rację i mimo wcześniejszych ataków na nas udało się przekonać państwa członkowskie, że pomysł relokacji nie jest dobry, że jest zły. Są też sankcje na Rosję, a w zasadzie na firmy, które budują rurociąg Nord Stream, 2 i to też jest sukces naszej polityki zagranicznej. Mamy też zniesione wizy do Stanów Zjednoczonych, co nie udało się kolejnym rządom przez tyle lat, natomiast udało się zarówno prezydentowi Andrzejowi Dudzie, jak i rządowi premiera Mateusza Morawieckiego, którzy konsekwentnie oto zabiegali. Jest także kwestia polityki klimatycznej i ostatni sukces rządu w Radzie Europejskiej, który póki co zwalnia Polskę z restrykcji wiążących się z wprowadzeniem polityki klimatycznej w UE. Przypomnę, że Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania neutralności klimatycznej w 2050 roku. To pokazuje, że jesteśmy traktowani podmiotowo, a rząd Mateusza Morawieckiego i sam premier odnoszą sukcesy.
Podsumowując rok 2019 w polityce międzynarodowej, nie sposób nie wspomnieć o prezydencie Władimirze Putinie, który atakuje Polskę, rozgrzewając debatę na temat przyczyn II wojny światowej. Jaki jest cel tego typu działań?
– Pierwszym celem tego typu działań jest polityka wewnętrzna prowadzona przez Putina, który musi mieć wroga, jeśli go nie ma, to sobie kogoś znajdzie, a wszystko po to, żeby rozgrywać swoje społeczeństwo i umacniać swoją pozycję jako przywódcy, który stoi na czele Rosji, żeby jego pozycja nie była zachwiana. Z drugiej strony Władimir Putin upatruje w Polsce zagrożenie z tego względu, że my, jako państwo suwerenne, prowadzimy – w przeciwieństwie do niektórych państw Unii – zdecydowaną politykę i twardo bronimy swoich interesów. Przykładem jest gazociąg Nord Strem 2, gdzie nie ulegamy presji Moskwy, ale we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, w ramach Grupy Wyszehradzkiej uniezależniamy się od dostaw gazu z kierunku rosyjskiego. Z całą pewnością tego rodzaju wypowiedzi, jak ostatnio prezydenta Putina, mają prowokacyjny charakter, mają wywołać w pewnych środowiskach – również w Polsce, ale także za granicą –określony efekt. Jest to próba dzielenia Polaków, próba sondowania, w jaki sposób zachowa się w tym wszystkim polska opozycja, czy zaatakuje rząd właśnie za to, że prowadzi twardą, zdecydowaną politykę wobec Rosji, czy może stanie w jednym szeregu – ponad podziałami – po stronie rządu, a więc po stronie polskiej racji stanu. Jest to zatem badanie gruntu przez Moskwę, być może też próba wewnętrznego skłócenia elit politycznych w naszym kraju. Mamy więc do czynienia z prowokacją wymierzoną w wewnętrzne polskie relacje, ale też na zewnątrz. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że Rosja ma swoje strefy wpływu, ma swoich sojuszników, zwolenników na zachodzie Europy i tego rodzaju narracja też może tam trafić na podatny grunt. Mamy do czynienia z prowokacją, która ma zaszkodzić Polsce.
Jak ocenia Pan postawę władz wobec prowokacji Putina?
– Mamy zdecydowaną reakcję i mocne oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego. I bardzo dobrze. Bo nie można postępować inaczej jak tylko w sposób twardy, zdecydowany stanąć w prawdzie wobec oczywistych kłamstw, brudnej gry i prób fałszowania historii, inaczej wobec tego typu działań zaczepnych – mając na uwadze polską rację stanu – postępować nie można. Bardzo dobrze, że premier w imieniu polskich władz zabrał głos.
Co nas czeka w 2020 roku? Jakie wyzwania stawia przed nami zbliżający się rok?
– Mamy ambitny budżet do zrealizowania, bo mimo odejścia i zablokowania przez naszych sojuszników politycznych limitu 30-krotności składek na ZUS, jednak premierowi Morawieckiemu udało się przedstawić projekt budżetu zrównoważonego na 2020 rok. I to jest pierwsze wyzwanie, aby ten budżet – po raz pierwszy w historii bez deficytu – udało się zrealizować. Mam też nadzieję, że nie spowoduje to jakiegoś wstrzymania czy też zahamowania procesu rozwoju gospodarczego, który się w Polsce dokonuje. Myślę, że wzrost dochodów budżetowych, dalszy wzrost płac Polaków – zresztą zapowiadany poprzez podniesienie płacy minimalnej – będzie się dokonywał. Uważam, że z optymizmem możemy patrzeć na nadchodzące miesiące i jeżeli ten ambitny plan rządu Zjednoczonej Prawicy uda się zrealizować, to na koniec 2020 roku będziemy mogli – podobnie jak dzisiaj – z satysfakcją powiedzieć, że Polska jest jednym z liderów wzrostu gospodarczego w Europie.

