logo
logo

Polityka

zdjęcie

Zdjęcie: MAXIM SHIPENKOV/ PAP/EPA

Fiasko gier Putina

Czwartek, 2 stycznia 2020 (02:53)

Prowokacja Władimira Putina wywołała zdecydowaną reakcję obrońców prawdy historycznej

Według prezydenta Rosji, Polska miała rzekomo współpracować z Niemcami i odpowiadać za wybuch II wojny światowej. Twierdzenia rosyjskiego przywódcy spotkały się z ostrą reakcją społeczności międzynarodowej. Odpowiedzieli na nie ambasadorowie USA, Izraela, Holandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Ukrainy. Pismo w tej sprawie wystosował Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce, który słowa Putina na temat genezy II wojny światowej i roli w tym Polski uznał za oburzające.

Na niedzielne oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego odpowiedziała Rosja. Komunikat wydany przez ambasadę Rosji w Warszawie głosi, że Kreml nigdy nie pogodzi się z obrażaniem pamięci jej przodków i próbami narzucenia jej kłamliwej wersji historii.

Otwarte pozostaje pytanie, co chciał osiągnąć Putin poprzez werbalny atak na Polskę. – Tego nie wiemy, ale możemy przypuszczać. Sądzę, że cykl wypowiedzi najważniejszych polityków rosyjskich to tylko prolog kolejnych wydarzeń. Te działania są rozpisane na dłuższą metę. Jakie one będą, dowiemy się w 2020 roku – zauważył w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister spraw zagranicznych.

W przekonaniu historyka prof. Mieczysława Ryby, Putinowi chodzi o skonfliktowanie nas m.in. z zewnętrznymi partnerami. – Nie należy wpadać w histerię, bo prezydentowi Rosji o to pewnie też by chodziło, ale jego celem również mogło być wywołanie wewnętrznego konfliktu w Polsce. Wiemy, jak działa totalna opozycja. Zawsze zachowuje się totalnie. Czy interesy Polski są naruszane, czy nie, to krytyka rządu jest główną wykładnią ich zachowania, więc może na tym też chciał coś ugrać. Trzeba do tego podejść racjonalnie, jednoznacznie i jeśli inne kraje nie staną po stronie Putina, to przegra tę batalię – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Ryba.

Wywołana burza to, według naukowca, pokaz siły. Tak funkcjonuje rosyjska polityka, także ta historyczna. – Siła przemawia. Siłą się posługują, bo przecież nie prawdą, również w aspekcie historycznym. Bo tam nie ma prawdy w nauce, zwłaszcza humanistycznej – podkreśla nasz rozmówca. Dodaje, że jeśli Putin zostanie ukarany, to w przyszłości tego samego błędu nie popełni.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Jacek Sądej

Nasz Dziennik