logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kolejny przejaw totalnej opozycyjności

Piątek, 3 stycznia 2020 (12:45)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Marszałek Grodzki wysłał list do Komisji Weneckiej, w którym prosi o opinię ws. ustaw sądowych. Sam list chyba nie jest niespodzianką, bo Grodzki zapowiadał to już kilkanaście dni temu…

Jeśli marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu taka opinia jest potrzebna do dalszego procedowania tej ustawy, bo jednak Senat ma ustawową możliwość naniesienia poprawek, to takie działanie jest zrozumiałe. Z tym jednak, że opinia Komisji Weneckiej w miesięcznym terminie jaki Senat ma na rozpatrzenie ustawy, może nie wpłynąć. Stąd postawa marszałka Grodzkiego raczej jest działaniem obliczonym na pewien efekt wizerunkowy. Tym bardziej, że kwestie właściwości Komisji Weneckiej, jeśli chodzi o nasze prawodawstwo i nasz proces legislacyjny, uważałbym raczej za wątpliwe.

Marszałek Grodzki owszem zapowiedział, że taki krok wykona i, jak słyszymy,  zrobił to, ale czas płynie i Sejm oczekuje na senackie poprawki, czy ewentualną inną decyzję senatorów i w momencie, kiedy ustawa z Senatu z powrotem trafi do Sejmu, to wtedy rozpatrzymy efekt prac senackich.     

Tylko, czy takie działanie marszałka Senatu nie stwarza niebezpiecznego precedensu i czy nie otwiera drogi ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski, bo zanim projekt otrzyma ostateczny kształt, jego ocenę mają wystawić instytucje międzynarodowe…

Ma pan absolutnie rację, bo działanie marszałka Grodzkiego rzeczywiście wpisuje się w trend donoszenia na Polskę, co jest charakterystyczne dla totalnej opozycji. Mieliśmy z tym do czynienia w poprzedniej kadencji Parlamentu, a dzisiaj ten zwyczaj jest twórczo rozwijany przez marszałka Grodzkiego. Osobiście nie widzę właściwości Komisji Weneckiej – zwłaszcza na etapie, w którym proces legislacyjny jeszcze się nie skończył. Dlatego dopytywanie Komisji Weneckiej w sprawach, w których, mam wrażenie, że zarówno marszałek Grodzki i inni przedstawiciele opozycji mają zdanie wyrobione, jest w mojej ocenie działaniem absurdalnym, działaniem na szkodę Polski pokazującym, że opozycja w takich sytuacjach zachowuje się w sposób absolutnie małostkowy, że jest to działanie, które ma na celu spowolnienie procesu legislacyjnego.

Jak bowiem wspomniałem trudno się spodziewać poważnej opinii Komisji Weneckiej w krótkim czasie, wręcz z tygodnia na tydzień. Stąd dla mnie takie działania marszałka Grodzkiego – przedstawiciela opozycji – nie stanowią zaskoczenia, bo, tak jak pan redaktor zauważył, były zapowiedziane przez marszałka Senatu. Zresztą działania samego Senatu w momencie, kiedy opozycji udało się zbudować większość, były w jakiś sposób do przewidzenia, że Senat stanie się czymś w rodzaju bastionu wstrzymującego wszelkie działania Zjednoczonej Prawicy. Spodziewaliśmy się jednak, że będzie to granicach reguł ustawowych i że nie będzie wciągania w nasze wewnętrzne sprawy instytucji zagranicznych. Okazuje się jednak, że pomyliliśmy się.

Swoją drogą marszałek Grodzki zapowiadał też nowy styl prac Senatu, konsultacje społeczne. Tymczasem w pracach nad ustawami sądowymi, które mają się odbyć w dniach 15-18 stycznia, na konsultacje przewidziano termin tylko 15 stycznia…

To tylko pokazuje, że wszystkie działania są obliczone wyłącznie na efekt medialny, a merytoryczność prac Senatu, którą szumnie zapowiadał Tomasz Grodzki, obejmując funkcję marszałka, była tylko pobożnym życzeniem, słowem rzuconym na wiatr. Tak czy inaczej, opozycja jest absolutnie przeciwna tej ustawie, co pokazały już prace na etapie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, pokazała to także debata na sali plenarnej Sejmu.

Dlatego sądzę, że opozycja będzie – w dalszym ciągu – zmierzała do tego, aby zaproponować odrzucenie w całości ustawy nowelizującej m.in. Prawa o ustroju sądów i Ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze, czyli w skrócie ustaw sądowych. Aczkolwiek jest tutaj pewna pułapka, bo jeżeli Senat nie naniesie poprawek, tylko przedstawi wniosek o odrzucenie ustaw sądowych w całości, to Senat sam pozbawi się możliwości merytorycznej poprawy tej ustawy. Taką postawę trudno skomentować inaczej, niż jako kolejny przejaw totalnej opozycyjności.

Ale nawet jeśli Senat naniesie poprawki, to Sejm i tak ma prawo je odrzucić?

Oczywiście, że Sejm ma taką możliwość, zresztą tak samo jak ma prawo nie zgodzić się z senackim wnioskiem o odrzucenie ustawy w całości. Myślę, że opozycja zdaje sobie z tego sprawę, że Zjednoczona Prawica ma większość w Sejmie i z ewentualnymi poprawkami Senatu sobie poradzi. Aczkolwiek nie jest też tak, że z góry zapowiadamy, że wszystkie poprawki odrzucimy.

Dlatego, że jeżeli miałyby to być poprawki, które legislacyjnie udoskonalają tę ustawę, to w Sejmie nigdy nie było tak, żeby tego rodzaju merytoryczne propozycje nie byłyby przyjmowane, a z góry zostałyby odrzucone. Natomiast jeśli mają to być propozycje idące wyłącznie w kierunku zanegowania reform, które proponujemy w projekcie ustaw sądowych, to należy się spodziewać, że takie poprawki będą odrzucane przez większość sejmową.        

Na co zatem są obliczone działania marszałka Grodzkiego, który jak słyszymy – za kilka dni – udaje się do Brukseli na rozmowy z wiceszefową Komisji Europejskiej Vierą Jurovą?

To jest taktyka, która ma na celu obudzić zagranicę, bo ulica – jak się okazuje – nie bardzo opozycji totalnej wypaliła, a Polacy popierają reformy wymiaru sprawiedliwości. Jedynymi, którzy protestują są przedstawiciele totalnej opozycji, czy sędziowie, którzy nie godzą się na jakąkolwiek reformę polskiego sądownictwa. Skoro wariant z wyprowadzaniem Polaków na ulice w proteście nie wyszedł, dlatego dzisiaj gorączkowo szuka się wsparcie z zewnątrz.

Stąd m.in. wycieczki do Brukseli, czy zaproszenie wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Viery Jurovej do Polski, stąd też skarga do Komisji Weneckiej. Ten scenariusz jest jednak znany, bo w poprzedniej kadencji Sejmu Komisja Wenecka też była angażowana w ten wewnętrzny, polski spór. Dzisiaj angażowana jest kolejny raz – wprost i to w trakcie procesu legislacyjnego. Zatem z przykrością trzeba powiedzieć, że opozycja nie wyciągnęła żadnych wniosków i tak na dobrą sprawę niczego się nie nauczyła.

Myślę, że ta próba wywołania presji ze strony instytucji europejskich niczego oczekiwanego przez opozycję nie przyniesie. My jesteśmy absolutnie zdeterminowani, aby ta ustawa weszła w życie. Mam nadzieję, że po zakończeniu prac w Senacie i po rozpatrzeniu przez Sejm ewentualnych poprawek pan prezydent szybko podpisze ustawy sądowe.

Jak ocenia Pan zapowiedź powołania przez marszałka Senatu komisji, która miałaby badać konstytucyjność projektów ustaw?

To kolejna aberracja ze strony marszałka Tomasza Grodzkiego. Po pierwsze badanie konstytucyjności projektów ustaw odbywa się w Sejmie na poziomie Biura Analiz Sejmowych, które sygnalizuje ewentualne zagrożenia konstytucyjności, a posłowie – już sami – w komisjach oceniają czy jest to faktyczne, czy tylko iluzoryczne zagrożenie. Zresztą jest odpowiednia komisja, sejmowa komisja ustawodawcza, której odpowiednik jest również w Senacie, więc – w takiej sytuacji – powoływanie kolejnego ciała jest mnożeniem bytów i kosztów zupełnie nieuzasadnionych.

Uważam, że jest to działanie obliczone na wywołanie efektu medialnego, działanie pozorowane, ale tak naprawdę bezcelowe. Senat ma wystarczająco dużo pracy i zadań, którymi powinien się zająć, a szukanie dziury w całym i próby torpedowania projektów nowelizacji ustaw za wszelką cenę tylko, dlatego że są autorstwa Zjednoczonej Prawicy, jest działaniem niepoważnym.

                         Dziękuję za rozmowę.          

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl