logo
logo
zdjęcie

prof. Bogdan Chazan

A pokój na ziemi

Niedziela, 12 stycznia 2020 (12:27)

Już 75 lat bez wielkiej wojny w Europie (nie biorę pod uwagę konfliktów na Bałkanach czy przedtem w Irlandii Północnej). Jest z czego się cieszyć, poprzednie pokolenia nie zaznały w ostatnich kilku wiekach takiego czasu. Po straszliwych doświadczeniach pierwszej i zaraz potem drugiej wojny światowej utworzono mechanizmy, których celem było zapobieżenie globalnym konfliktom. Najważniejsze znaczenie ma Pakt Północnoatlantycki. Organizacja Narodów Zjednoczonych również odegrała pozytywną rolę. Czy to znaczy, że możemy być spokojni, że poważnego konfliktu zbrojnego w Europie i na świecie nie będzie w najbliższym czasie? Pewnie nie, rządy państw powinny robić wszystko, co możliwe, by mu zapobiec.

Ostatnie wydarzenia w Iraku i wzrost napięcia na linii USA – Iran niepokoją wszystkich, uświadamiają, jak kruchy jest pokój. Nie jest dany ludzkości raz na zawsze, trzeba o niego dbać i chronić przed zagrożeniami.

Zagrożone wartości

Dzięki pokojowi poprawia się poziom i czas trwania ludzkiego życia, nie jesteśmy świadkami brutalnej przemocy na wielką skalę, zabójstw i zranień, utraty materialnego dorobku pokoleń. Wydawałoby się, że czas pokoju powinien sprzyjać też rozwojowi duchowemu, poprawie międzyludzkich relacji, powstawaniu wielkich dzieł literackich. Okazuje się, że tak nie jest, że właśnie trudne, pełne zagrożeń czasy, a nie dostatnie, sprzyjają stawianiu pytań o sens życia. Dostatek i spokój, brak problemów z zapewnieniem codziennego przeżycia sprzyjają spłyconej wizji ludzkiej egzystencji. Myśl ludzka, literatura i sztuka coraz bardziej oddalają się od rzeczywistości, błądzą wśród wymyślonych przez siebie, w gruncie rzeczy nieistotnych problemów. Świat wartości ma coraz mniejsze znaczenie.

Kiedy nie ma prawdziwych problemów, kiedy nie ma głodu, nie obcuje się na co dzień z ludzką śmiercią, jak to było w trudnych wojennych czasach, wtedy na pierwszym planie umieszcza się sprawy o obiektywnie mniejszej wadze, jak na przykład upodobania kulinarne czy seksualne. Po nadaniu im priorytetowej rangi przez usłużne media próbuje się używać ich jako narzędzi do zmiany świata, do walki z religią. Problemy ludzkiego życia się omija, wartość życia człowieka umieszcza na równi z życiem zwierząt i roślin, z dużą łatwością wydaje się decyzje o pozbawieniu życia niewinnych, bezbronnych ludzi na początku i u kresu ich życia. Osobowego Boga usiłuje się zastąpić pojęciem „matki Ziemi”. O śmierci się nie mówi, jakby nie istniała. Gdy ktoś umiera, często nie towarzyszy temu wydarzeniu troska osób bliskich o jego czy jej wieczne zbawienie, od modlitwy ważniejszy jest pośmiertny makijaż.

Wyziębia się klimat ludzkich serc, mają stać się nieczułe na los innego człowieka, natomiast do rangi najwyższej wartości podnosi się zmiany klimatu na ziemi. Cierpienia mordowanego w łonie matki dziecka pomija się, pochylając się nad cierpieniami zwierząt. Sprawa klimatu na ziemi jest bardzo ważna, los zwierząt powinien nas obchodzić, ale najważniejszy jest człowiek stworzony na podobieństwo samego Boga.

Czy potrzebna jest wojna, byśmy zaczęli na co dzień zastanawiać się nad prawdziwym sensem ludzkiej egzystencji i kruchością ludzkiego życia? Może warto docenić, że dane nam jest żyć w pokoju, wykorzystać ten czas, by zadbać – obok poprawy warunków materialnych naszej ziemskiej pielgrzymki – także o sprawy duchowe.

Trzeba koniecznie zatroszczyć się o dobre, pokojowe relacje ze współobywatelami, by zapanował pokój w Polsce. Spuścić nieco z tonu, wyjść naprzeciw swoim oponentom, spokojnie dyskutować, bez skakania sobie do oczu, trochę ustąpić w prezentacji swojego punktu widzenia, stępić język, powściągnąć emocje. Jeżeli będziemy zjednoczeni jako Polacy, chociaż niekoniecznie mający to samo zdanie w sprawach mniejszej rangi, wówczas łatwiej będzie przejść przez trudne czasy zagrożenia dla pokoju, dla naszego bezpieczeństwa, które nadchodzą. Musimy być solidarni wewnątrz, w ważnych sprawach dotyczących naszego kraju, ale przede wszystkim, co jest bardzo ważne, występować na zewnątrz, mówiąc jednym głosem. W trudnych obecnych czasach inne postępowanie ociera się o zdradę narodową. Nasi wrogowie natychmiast to wykorzystają, jak bywało w przeszłości.

Powinniśmy mieć pokój w sercach, przełoży się to na pokój w rodzinach i pokój społeczny w naszej Ojczyźnie. Wtedy będziemy mogli z większą nadzieją, ufnością, energią i skutecznością działać na rzecz zagrożonego pokoju światowego.

prof. Bogdan Chazan

Nasz Dziennik