Pomimo zawieszenia postępowania w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa trzy połączone izby Sądu Najwyższego zdecydowały się obradować. Czy Sąd Najwyższy ma prawo wchodzić w kompetencje ustawodawcze Sejmu i prerogatywy prezydenta?
– W sposób oczywisty Sąd Najwyższy nie ma takiego prawa, bo to zaburzałoby oczywiście konstytucyjny trójpodział władzy. Stąd też wniosek marszałek Sejmu Elżbiety Witek do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego.
Tyle że prezes Małgorzata Gersdorf uważa, że taki spór nie istnieje.
– Ten spór, bez względu na to, co mówi I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, jest faktem. Jeżeli jest zwoływane posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego w celu zbadania rozstrzygnięcia prawidłowości wyboru przez Krajową Radę Sądownictwa sędziów do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, jest to wkroczenie na teren zastrzeżony dla ustawodawcy, który określa ustrój sądów i zasady wyłaniania członków Krajowej Rady Sądownictwa, nie jest więc w kompetencji Sądu Najwyższego kwestionowanie tego rodzaju zapisów. A zatem jeśli zdarzyłoby się tak, że Sąd Najwyższy podważyłby te ustalenia sejmowe, to w sposób ewidentny wkroczyłby na teren zastrzeżony dla ustawodawcy. I to jest już powód, aby zanim tak się stanie, zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie.
Taki wniosek – jak wiemy – wpłynął w środę, i w tym momencie z mocy prawa postępowanie powinno zostać zawieszone?
– Oczywiście. Nie wiem zatem, jaki charakter ma czy miało wczorajsze posiedzenie sędziów trzech izb Sądu Najwyższego. Mam tylko nadzieję, że sędziowie uznają wyższość prawa nad ewentualnymi – w tym wypadku – działaniami Sądu Najwyższego i przyznają rację prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, która powiadomiła strony, że ten wniosek zainicjował spór kompetencyjny i do chwili rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny tego sporu postępowanie przed sądem powinno zostać zawieszone.
Z czym mamy do czynienia, czy nie jest to próba testowania, jak daleko w swoich zapędach może się posunąć środowisko sędziowskie, zwłaszcza dzisiaj?
– Przede wszystkim mamy dalsze próby kontestowania reformy wymiaru sprawiedliwości. Faktycznie jest tak, że za moment wejdzie w życie ustawa dyscyplinująca, wprowadzająca przesłanki o odpowiedzialności sędziów za podważanie porządku prawnego Rzeczypospolitej, kwestionowanie statusu jednych sędziów przez drugich i być może – ze strony części środowiska sędziowskiego – jest to próba uprzedzenia faktów i próba zablokowania, zanim ta ustawa zacznie funkcjonować.
O co tak naprawdę toczy się ten cały spór, co jest jego istotą?
– Przede wszystkim wynika to z faktu, że ta wąska – niezwykle wpływowa – grupa sędziów chce zachować swoje przywileje, swoje wpływy i chce, żeby było tak, jak było, żeby sędziowie stali ponad prawem, żeby nie podlegali jakiejkolwiek kontroli, bo to umożliwia im unikanie jakiejkolwiek odpowiedzialności za przewlekłe postępowania czy chociażby niezgodne z literą prawa wyroki. Na to zgody nie ma i być nie może. Dlatego ze strony prezydenta Andrzeja Dudy twarda deklaracja podpisania tej ustawy dyscyplinującej jest też deklaracją ze strony rządowej kontynuacji reform wymiaru sprawiedliwości, więc mimo dużej presji przywoływanych na pomoc instytucji europejskich i zupełnie nieliczącej się z niczym determinacji totalnej opozycji, jedne przepisy już zaczęły funkcjonować, a inne, dyscyplinujące, za chwilę wejdą w życie. I nie ma od tego odwrotu.
Pojawiły się opinie, że być może konieczne będą przyspieszone wybory parlamentarne…
− Nie sądzę, żeby była taka potrzeba. Na dzisiaj sejmowa większość ma absolutnie społeczny mandat do sprawowania władzy, do reformowania wymiaru sprawiedliwości. Tak zdecydowali Polacy, większość parlamentarna jest stabilna i tutaj tylko sytuacja, kiedy rząd straciłby poparcie w parlamencie – na co się nie zanosi – mogłaby skutkować wcześniejszymi, przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Takiego zagrożenia nie ma. Zjednoczona Prawica zgodnie współpracuje i tworzące ją ugrupowania wspólnie deklarują konsekwencję, jeśli chodzi o działania reformatorskie w polskim sądownictwie.
Praworządność – tak, sędziokracja – nie...
– Dokładnie tak. My jesteśmy za praworządnością i to druga strona zdaje się, że zaczyna te zasady konstytucyjne praworządności łamać. Nie możemy do tego dopuścić i zgodnie z wolą wyborców – reformując wymiar sprawiedliwości – przeciwstawiamy się tego typu zapędom zmierzającym w kierunku sędziokracji i chronimy polską praworządność.

