logo
logo
zdjęcie

Aneta Przysiężniuk-Parys

Test z szacunku

Piątek, 14 lutego 2020 (10:38)

Wciąż nie opadł kurz po wulgarnych ekscesach działaczy KOD na uroczystościach 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem w Pucku i Wejherowie. Pikietujący mieli ze sobą transparenty, na których widniały hasła, m.in.: „Konstytucja”, „Duda jesteś wstydem narodu”, „Duda = 4 litery”, „Przestańcie kraść, wyPAD 2020”. Gwizdali i wznosili okrzyki, z których najbardziej cenzuralne to „Marionetka” czy „Będziesz siedział”. Arogancja i grubiaństwo aktywistów KOD-u nie napotkały na zdecydowaną krytykę opozycji. Platforma Obywatelska nie widzi nic niewłaściwego w obrażaniu głowy państwa Andrzeja Dudy, którego dopuścili się działacze KOD-u. Politycy tej formacji, na czele z jej przewodniczącym Borysem Budką, usprawiedliwiają wręcz skandaliczne zachowanie i wulgarne okrzyki pod adresem urzędującego prezydenta. Słowa nagany nie padły z ust samej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Co więcej, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na najwyższy urząd w państwie w serdecznych uściskach i słowach podziękowała za ordynarne wybryki. W podobnym tonie wypowiedział się Borys Budka w jednym z ostatnich prasowych wywiadów: „Usprawiedliwiam ludzi, którzy nie zgadzają się na to, by prezydent bez konsekwencji łamał Konstytucję, ludzi, którzy domagają się respektowania praw mniejszości i szanowania prawa”. Nowy szef PO przyznał, że nie ma szacunku dla głowy państwa.

Tak skrajnie konfrontacyjne wypowiedzi świadczą o poziomie klasy politycznej w Polsce, a właściwie o braku kultury w dyskursie politycznym i podstawowych zasad, którymi powinni kierować się wybrani przez Polaków przedstawiciele władz państwowych. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, czy ten nieodpowiedzialny stosunek polityków opozycji do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie pokazuje jednocześnie, jak wygląda ich podejście do samego państwa i interesu narodowego. Skoro nie potrafią z odpowiednią estymą i powagą potraktować prezydenta, to czy jest możliwe, że wiarygodnie i rzetelnie traktują swoją służbę dla Ojczyzny? Czy zdają sobie sprawę, że poprzez patriotyczne uroczystości państwo wychowuje młode pokolenia, które przejmą odpowiedzialność za losy narodu i państwa? Tolerowanie chamskich zachowań wobec głowy państwa w trakcie świętowania ważnych dat z historii Polski to nie przypadkiem dewastowanie tego państwa w imię źle pojętego sporu politycznego? Na wszystko przecież jest odpowiedni czas i właściwe miejsce.

Jakże zachowanie Borysa Budki i jego kolegów z partii odstaje od tego, co prezentował w trakcie poprzedniej kampanii wyborczej ówczesny kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda. W 2015 r. Bronisław Komorowski został wygwizdany w trakcie spotkania z wyborcami w Nowym Targu. Andrzej Duda odciął się od takich zachowań, zauważając, że można się z prezydentem nie zgadzać, ale to nie oznacza, że można go wygwizdać. „Nie podoba mi się gwizdanie. To jest też kwestia szacunku do głowy państwa” – stwierdził po wydarzeniach w Nowym Targu.

Z ogromnym oburzeniem zajścia na Pomorzu przyjęli też weterani walk o niepodległość. „Jesteśmy wychowankami II Rzeczypospolitej, która nauczyła nas szacunku dla państwa i godnego upamiętnienia rocznic związanych z naszym doświadczeniem historycznym. Całe swoje życie poświęciliśmy Ojczyźnie i dla wolnej Polski nie szczędziliśmy zdrowia i sił. Dlatego czujemy się w obowiązku zaapelować, aby nigdy więcej nie powtórzyły się sytuacje, jak ta z 10 lutego 2020 r.” – napisali, prosząc jednocześnie osoby kandydujące o to, by z uroczystości rocznicowych nie czynić „politycznego targowiska”. Niestety, wygląda na to, że politycy opozycji z braku pomysłu na swoją nijaką kampanię będę chcieli wykorzystać wszystkie chwyty, by ją podgrzać i sprowadzić do mało merytorycznej, ale za to bardzo emocjonalnej.

Wniosek jest taki, by urzędujący prezydent nie dał się w te zaczepki wciągnąć. Zachowanie dystansu to najlepsze wyjście. Zakłócanie wystąpień przyniesie zysk opozycji tylko wówczas, gdy Andrzej Duda da się sprowokować, wejść w polemikę i słowną przepychankę. Większość wyborców takich prostackich zachowań nie toleruje. Przemoc i wulgarność nie popłaca. Nie licuje też z powagą urzędu prezydenta. Powinni o tym pamiętać wszyscy kandydaci ubiegający się o tę funkcję, którzy tak ochoczo wspierają w mniej lub bardziej zawoalowany sposób skandaliczne zachowania wobec Andrzeja Dudy. To dla nich test z szacunku do państwa i Narodu.

Aneta Przysiężniuk-Parys

Aktualizacja 14 lutego 2020 (10:50)

Nasz Dziennik