Jak to możliwe i o czym to świadczy, że w imieniu Sądu Najwyższego nikt wczoraj nie stawił się w Trybunale Konstytucyjnym na rozprawie na temat sporu kompetencyjnego?
– I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego zakwestionowała prawo Trybunału w składzie, który wczoraj orzekał, do rozstrzygania sprawy, twierdząc, że „utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę”. Bez jakichkolwiek racji podniosła argumenty, które do tej pory podnosiła wyłącznie opozycja, czyli o tzw. sędziach dublerach, których wyłączenia w trakcie tego postępowania też zażądał Sąd Najwyższy. Zresztą I prezes Sądu Najwyższego podniosła nieprawidłowości obsady Trybunału Konstytucyjnego, kwestionując jego prawomocność. Tymczasem nie ma ku temu jakichkolwiek podstaw prawnych, a Sąd Najwyższy powinien przestrzegać prawa i prawo wykonywać. Natomiast niestawienie się przedstawiciela Sądu Najwyższego na rozprawie pod pretekstami, które wskazała prof. Małgorzata Gersdorf, jest zupełnie nieuzasadnione, mało tego, takie stanowisko wskazuje na daleko idącą nieodpowiedzialność I prezesa Sądu Najwyższego. Chodzi o to, że kwestionowanie prawomocności konstytucyjnego organu państwa przez drugi – bardzo istotny organ władzy sądowniczej – jest skandalem.
Czy I prezes Sądu Najwyższego jest uprawniona do oceny prawidłowości powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego?
– Mówiąc wprost: nie jest. Sąd Najwyższy nie ma absolutnie kompetencji do oceny prawidłowości powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem Sąd Najwyższy poprzez uchwałę ze stycznia tego roku stworzył nowy stan prawny, wprowadzając nieznany dotąd polskiemu porządkowi prawnemu stan: „sędzia niezdolny do orzekania”. Do tej pory w żaden sposób prawomocność Trybunału Konstytucyjnego prawnie nie została zakwestionowana, czyli istnieje absolutnie domniemanie prawidłowości powołania, wyboru sędziów do Trybunału, i prawomocność całego tego organu. Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby w ten sposób obywatele zaczęli kwestionować i poddawać w wątpliwość prawomocność poszczególnych organów państwa – wówczas mielibyśmy do czynienia z całkowitą anarchią. Oczywiście obywatele są rozsądni i tego nie zrobią, natomiast jeśli do takich działań posuwają się organy państwa, które w szczególny sposób są zobowiązane do przestrzegania prawa, to jest bardzo niedobrze. W tej całej sprawie jedyna pozytywna wiadomość jest taka, że kadencja prof. Gersdorf już w kwietniu się kończy i zostanie dokonany wybór nowego I prezesa Sądu Najwyższego.
Prezes Gersdorf, która jest zobowiązana do przestrzegania prawa, lekceważy organ konstytucyjny.
– To psucie państwa polskiego, działanie wręcz wbrew polskiej racji stanu. Niestety, ale I prezes Sądu Najwyższego jest bardzo mocno uwikłana w politykę, we wspieranie totalnej opozycji, czemu niejednokrotnie dała wyraz. Można zatem powiedzieć, że narracje totalnej opozycji i wystąpienia I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf wzajemnie się uzupełniają.
Chyba dość trafnie określił to minister Zbigniew Ziobro, mówiąc, że „Pani Gersdorf jest politykiem i zajmuje stanowiska polityczne i jako polityk może być oceniana”?
– Oczywiście, przecież takim politycznym stanowiskiem jest uchwała wywołana przez I prezesa Sądu Najwyższego, podjęta przez trzy połączone izby Sądu Najwyższego w styczniu tego roku. Takim politycznym stanowiskiem jest także uzasadnienie w piśmie procesowym, które do Trybunału Konstytucyjnego wystosowała I prezes Sądu Najwyższego, tłumacząc nieobecność przedstawiciela Sądu Najwyższego na rozprawie na temat sporu kompetencyjnego.
Rzecznika Praw Obywatelskich też nie było wczoraj w Trybunale Konstytucyjnym…
– Przypomnę tylko, że Sąd Najwyższy i Rzecznik Praw Obywatelskich złożyli 11 wniosków o wyłączenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I wszystkie te wnioski zostały rozpoznane i oddalone. Natomiast wszyscy wiemy, jakie poglądy prezentuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i przez jakie środowisko został powołany na to stanowisko. Zresztą sam Adam Bodnar nigdy nie ukrywał swoich politycznych poglądów. Jednak w swoich działaniach na pewno jest niekonsekwentny, bo jeżeli przedstawił stanowisko w tym sporze, uzasadniając, że nie ma sporu kompetencyjnego, a następnie – chyba w geście solidarności z I prezes Sądu Najwyższego – nie uczestniczy w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, to oznacza to, że wyłącznie polityka kierujejego działaniami.
Kolejne posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sporu kompetencyjnego 12 marca. Jakiego wyroku możemy się spodziewać?
– Podczas rozpoznawania wniosku Sejmu dotyczącego sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym, a także między Prezydentem RP a Sądem Najwyższym reprezentowałem marszałek Sejmu Elżbietę Witek. Tutaj jest oczekiwanie, aby Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż Sąd Najwyższy nie ma prawa – wykonując rozstrzygnięcie sądu międzynarodowego – tworzyć nowego stanu normatywnego w zakresie ustroju, organizacji wymiaru sprawiedliwości, bo do tego uprawniony jest wyłącznie ustawodawca, czyli Sejm RP. Takie samo jest oczekiwanie, żeby w sporze z Prezydentem RP Trybunał Konstytucyjny orzekł, że to nie Sąd Najwyższy będzie oceniał prawidłowość wyboru sędziów, że jest to wyłączna prerogatywa Prezydenta RP. I takiego rozstrzygnięcia się spodziewamy, natomiast Trybunał Konstytucyjny jest niezależny i po przeprowadzeniu całego postępowania rozstrzygnie, biorąc pod uwagę wszystkie stanowiska.
Dziękuję za rozmowę.

