Jak ocenić działania władz w zakresie ograniczenia zakażeń koronawirusem?
– Sprawa koronawirusa ma podwójny wymiar – jeden jest czysto zdrowotny, a drugi polityczny. Dla władz w Polsce sytuacja jest o tyle korzystna, że biorąc pod uwagę doświadczenia włoskie i to, że wirus przyszedł do nas z opóźnieniem, biorąc pod uwagę inne kraje, mogliśmy się do tego przygotować. Mogliśmy też ominąć wszystkie błędy – zwłaszcza włoskie – i widać, przynajmniej do tej pory, że działania polskich władz są wyprzedzające. Proszę zwrócić uwagę, że nawet specustawa w sprawie koronawirusa była wcześniej – przynajmniej na poziomie sejmowym – niż pierwszy potwierdzony przypadek koronawirusa. Mamy też bardzo szybko podjętą decyzję w sprawie zamykania szkół, uczelni i różnych innych instytucji, bo w momencie, kiedy poziom przypadków zarażonych osób jest stosunkowo niski i wynosi kilkanaście czy kilkadziesiąt przypadków. Można zatem powiedzieć, że mamy swojego rodzaju manifestację rządu, że panuje nad sytuacją – oczywiście do tej pory, bo jak sytuacja się rozwinie, tego nie wiemy.
Jest też wymiar polityczny koronawirusa z kampanią prezydencką w tle…
– Wszystko wskazuje na to, że kampania prezydencka rozstrzygnie się na jednym ważnym poziomie, mianowicie albo rząd i prezydent, a więc polskie władze zapanują nad sytuacją, nad epidemią koronawirusa i będą uspokajać, pokazując społeczeństwu, że sytuacja jest monitorowana, jest pod kontrolą, że są podejmowane działania prewencyjne, albo też nie i wtedy wynik będzie adekwatny do tego. Myślę, że władze doskonale zdają sobie sprawę, zarówno jeśli chodzi o kwestie zdrowotne i uczą się na błędach – niekoniecznie własnych, ale i z wymiaru politycznego tego zjawiska i stąd działania bardzo radykalne, które mają nas zabezpieczyć przed tym, co się stało we Włoszech.
Rząd, owszem, podejmuje działania wyprzedzające, aby ograniczyć rozpowszechnianie się koronawirusa, ale chyba żadne zakazy czy nakazy nie zastąpią odpowiedzialności i rozsądku obywateli, a z tym, jak słyszymy, bywa różnie?
– To jest jasne, tylko proszę pamiętać, że mówimy o społeczeństwie, a więc o ogromnych masach ludzkich, wśród których mieli do czynienia z sytuacją, gdy jedni zachowują się roztropnie i odpowiedzialnie, a inni wprost przeciwnie. To tak jak na drogach, gdzie kilku piratów drogowych przez swoją głupotę i brak odpowiedzialności może spowodować tragedie i bardzo duże szkody, i krzywdę wielu niewinnym ludziom. Tutaj też musimy kalkulować i brać pod uwagę, że nawet wśród zakażonych czy objętych kwarantanną mogą się znaleźć ludzie, którzy nie będą przestrzegać zasad kwarantanny. Jeśli jednak wyłączamy pewne przestrzenie życia kulturalnego czy rozrywkowego, ograniczamy masowe imprezy sportowe czy zgromadzenia, to szanse dla ewentualnego szaleństwa czy braku odpowiedzialności niektórych, bardzo nielicznych osób są mocno redukowane, tym samym ewentualne rozprzestrzenianie się koronawirusa maleje.
Jak uniknąć paniki, bo podczas konferencji prasowych padają pytania np. o to, czy wzorem włoskim nie będzie zamykania miast?
– Żyjemy w czasach, gdzie media – także społecznościowe – mają ogromny wpływ na kształtowanie naszych postaw. Panika ma to do siebie, że roznosi się wbrew jakiejkolwiek logice. Nie mówię tego w kontekście polskim, bo nie tylko w Polsce bywają sytuacje, kiedy ludzie w sposób nadmierny wykupują towary, ale jest to zjawisko powszechne, dotyczy m.in. Włoch, Niemiec i wszystkich tych państw, gdzie pojawił się koronawirus. Oczywiście nie da się zupełnie uniknąć paniki, bo w jakimś wymiarze będzie się ona pojawiać, natomiast żeby rząd nie musiał zamykać kordonem sanitarnym całych miast, tak jak to ma miejsce, dajmy na to, we Włoszech, mamy działania wyprzedzające, a więc zawieszenie zajęć w szkołach czy uczelniach wyższych. Jest to pewien wybór między tym, czy zamknąć kordonem sanitarnym miasta, czy odpowiednio wcześniej ograniczyć kontakty poprzez zawieszenie zajęć w szkołach itd. Są to działania, które trzymają panikę w pewnych ryzach, aby emocje nie wymykały się spod kontroli. Panika pojawia się wówczas, kiedy ludzie widzą, że nikt nie panuje nad sytuacją, że nie ma rozumnych działań, że nie ma przywództwa. W Polsce takich zjawisk nie ma, a rząd na bieżąco bardzo szeroko informuje o stanie zagrożenia, o sytuacji epidemiologicznej i podejmowanych w związku z tym działaniach. Zarówno premier, prezydent, jak również minister zdrowia przynajmniej raz, a bywa, że nawet kilka razy dziennie organizują konferencje prasowe, informując, co się dzieje.
Brak informacji sprzyja nakręcaniu emocji, spekulacji?
– Dokładnie. To jest trochę tak jak z pacjentem, któremu ordynuje się leczenie, ale nikt nie informuje, co się z nim dzieje, wówczas pojawia się panika. Dlatego jeśli chodzi o sytuację związaną z koronawirusem, mamy od strony psychologicznej właściwe podejście, gdzie tłumaczy się nam, co się faktycznie dzieje i jakie w związku z tym podejmowane są działania. I to jest coś, co uspokaja emocje, które i tak są podwyższone, ale to wszystko powoduje, że są one pod kontrolą. To znaczy, wiemy, co się dzieje, wiemy, co powinniśmy robić, mamy też świadomość, że nie należy wyłamywać się z zasad, bo to szkodzi wszystkim. Ponadto mamy we właściwy sposób podane informacje oraz przedsięwzięte środki zaradcze, i to wszystko powoduje, że panika nie jest jeszcze duża, a sytuacja jest pod kontrolą. Jak słyszymy, są jeszcze w dyspozycji Wojska Obrony Terytorialnej oraz inne instytucje i możliwości, które w razie potrzeby mogą być wykorzystane.
Komuś chyba jednak zależy, żeby panika była obecna. Dzisiaj podczas konferencji prasowej min. Michała Dworczyka i min. Jadwigi Emilewicz ze strony jednej ze stacji komercyjnych padło pytanie, czy nie należy rekomendować Konferencji Episkopatu Polski ograniczenia nabożeństw w kościołach. Czemu to ma służyć?
– Na tle koronawirusa niektóre ośrodki chcą ugrać różne rzeczy. Przypomnijmy, że najpierw pojawiły się ataki skierowane przeciwko rządowi premiera Mateusza Morawieckiego, ale kiedy zdiagnozowano, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa nie chce chaosu i walki politycznej na tle zagrożenia koronawirusem, to wówczas ktoś doszedł do wniosku, że można coś ugrać na Kościele. Nie trzeba tłumaczyć, czym jest Eucharystia, gdzie uobecnia się męka i śmierć Pana Jezusa, i to jeszcze w okresie Wielkiego Postu, i czym są nabożeństwa. Dlatego zakazanie katolikom uczestnictwa we Mszy św. jest czymś podobnym do ograniczenia ludziom chleba. To są te kategorie. I przeciwnicy Kościoła o tym wiedzą, mają też świadomość, że mogą coś na tym ugrać – w sensie emocjonalnym, rozwijając w części społeczeństwa antykościelną histerię. Można się zatem spodziewać, że ten wariant ideologiczny będzie rozgrywany, tak jak niektórzy chcą przy okazji koronawirusa ugrać kwestie gospodarcze. To jest walka o rząd dusz.
Dziś w Polsce zmarła pierwsza osoba zakażona koronawirusem…
– To jest mocny sygnał, bo choroba to jedno, a śmierć pod względem psychologicznym – zwłaszcza spowodowana przez koronawirusa, wokół którego jest atmosfera niepewności, na pewno jest czynnikiem mogącym nakręcać emocje i strach. Zwłaszcza pierwsza ofiara śmiertelna takiej pandemii od strony psychologicznej wywołuje duże wrażenie. Nie bierze się pod uwagę, że statystycznie dużo więcej osób umiera z powodu grypy czy powikłań pogrypowych. Ale jeśli ktoś umiera z powodu koronawirusa, to z pewnością jest to silny moment wstrząsowy, trudny dla władz i medyków, ale także dla społeczeństwa.
Jak koronawirus może wpłynąć na kampanię wyborczą – już wpływa – i czy Pana zdaniem majowy termin wyborów prezydenckich jest zagrożony?
– Koronawirus już wpływa na kampanię, słyszymy o zaniechaniu wieców wyborczych. Jeśli zaś chodzi o termin wyborów, to rzeczywiście jest on zagrożony, aczkolwiek działania rządu idą w kierunku, aby te wybory mogły się odbyć w maju. Im mniejsza skala zakażeń, tym bardziej będą one pod kontrolą, a wtedy jest możliwość zorganizowania i przeprowadzenia wyborów. Oczywiście jest też pytanie o logistykę, można np. zorganizować więcej komisji wyborczych, ale to są już szczegóły, które można dopracować. W wariancie pesymistycznym nie można jednak wykluczyć, że majowy termin wyborów prezydenckich będzie zagrożony.

