Część rządowych propozycji została ostatecznie – w stosunku do pierwotnego projektu – złagodzona z korzyścią dla przedsiębiorców. Jednakże nie wszyscy pracodawcy mogą liczyć na zwolnienie ich, w miesiącach największego kryzysu, z konieczności opłaty składek na ZUS za pracowników. W takiej sytuacji, alternatywą mogą być zwolnienia pracowników.
Przedsiębiorcy będą mogli otrzymać dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników w przypadku przestoju lub obniżonego wymiaru czasu pracy, jeśli zanotowali odpowiedni spadek obrotów. – Pomoc ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przysługuje przedsiębiorcy w okresie wprowadzonego przez przedsiębiorcę przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu, w przypadku spadku obrotów gospodarczych: nie mniej, niż o 15 proc. obliczony jako stosunek łącznych obrotów w ciągu 2 kolejnych miesięcy w okresie po 1 stycznia 2020 r., do łącznych obrotów z analogicznych 2 miesięcy z roku ubiegłego w następstwie wystąpienia COVID-19, lub nie mniej, niż o 25 proc. obliczony jako stosunek łącznych obrotów w ciągu dowolnie wskazanego miesiąca w okresie po 1 stycznia 2020 r., w porównaniu do obrotów z miesiąca poprzedniego – poinformowało nas ministerstwo rozwoju.
W przypadku przestoju spowodowanego skutkami koronawirusa pracodawca będzie wypłacał pracownikowi wynagrodzenie nie mniejsze, niż odpowiadające płacy minimalnej, a z FGŚP otrzyma dofinansowanie do wynagrodzenia w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia plus kwoty odpowiadające wysokości składek na ubezpieczenie społeczne należne od pracodawcy – czyli 1533,09 zł.
W przypadku obniżenia wymiaru czasu pracy – nie większego, niż do pół etatu – przy wynagrodzeniu nie niższym od płacy minimalnej z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy, FGŚP będzie mógł dofinansować maksymalnie do 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez GUS plus składki na ubezpieczenie społeczne płacone przez pracodawcę – w sumie 2 452,27 zł. Wnioski w tych sprawach będzie można składać elektronicznie do dyrektorów Wojewódzkich Urzędów Pracy.
Specjalnie potraktowane zostały małe firmy, zatrudniające do 9 pracowników, które – w przypadku problemów mogłyby liczyć na całkowite zwolnienie z ZUS. – Celem tych wszystkich działań powinna być pomoc państwa w utrzymaniu przez firmy płynności. A płynnością co do zasady większy problem mają firmy mniejsze. Stąd rozumiem dlaczego rząd w pierwszej chwili do nich rząd wyciąga pomocną dłoń – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Marian Szołucha z Instytutu Prawa Gospodarczego.
– Duże firmy mają swoje zapasy, kapitał i w konsekwencji większe możliwości reagowania na to co się dzisiaj dzieje. Małe polskie przedsiębiorstwa niestety w dużej mierze ciągle żyją z dnia na dzień – dodaje. Nasz rozmówca zwraca jednak uwagę, że warunkując dostęp do pomocy adekwatnym spadkiem dochodów przedsiębiorcy, należałoby porównywać sytuację z kwietnia do tej z marca, a nie dochody z marca do tych z lutego. – Epidemia pojawiła się u nas w połowie miesiąca, jej szczyt jeszcze przed nami. I to kwiecień będzie tym miesiącem, w którym gospodarka poniesie największe straty – ocenia dr Szołucha.
Przez 3 miesiące państwo przejmie opłacanie składek za pracujących w takich mikrofirmach – założonych przed 1 lutego br. Zwolnieni z opłacania składek mogą być również samozatrudnieni – pod warunkiem, ze działalność rozpoczęli przed 1 lutego, a w lutym osiągnęli przychody poniżej 15 tys.681 zł. ZUS będzie wypłacał także świadczenia postojowe. Pełna wysokość świadczenia to 2080 zł. z tym, że zleceniobiorcy, którzy mają zapisane w umowie wynagrodzenie nie przekraczające 1300 zł otrzymają świadczenie w wysokości wynagrodzenia z tytułu umowy cywilnoprawnej w miesiącu poprzedzającym złożenie wniosku o pomoc. Rozliczający się na podstawie karty podatkowej otrzymają 1300 zł.
Warunkiem otrzymania świadczenia jest osiągnięcie – w miesiącu poprzedzającym złożenie wniosku – przychodu niż wyższego niż 15 681 złotych. Dodatkowo, w przypadku samozatrudnionych, przychód w miesiącu poprzedzającym miesiąc złożenia wniosku musi spaść o co najmniej 15 proc. w stosunku do miesiąca poprzedniego. By uzyskać świadczenie nie trzeba zawieszać prowadzenia działalności.

