logo
logo
zdjęcie

Sławomir Jagodziński

Różaniec w ręku prezydenta

Wtorek, 31 marca 2020 (13:59)

Prezydent RP Andrzej Duda przybył do naszego narodowego sanktuarium na Jasnej Górze, aby – jak powiedział ks. abp Wacław Depo z Częstochowy – modlić się „wraz z nami i za nas”. W godzinie Apelu Jasnogórskiego zawierzył naszą Ojczyznę, wszystkich rodaków w kraju i poza jego granicami, „bo Ojczyzna nasza, Polska, jest darem Opatrzności Bożej, ciągłą sprawą i zadaniem publicznym, ale również darem bardzo osobistym”.

Trzeba podkreślić, że na to wydarzenie, które dokonało się 26 marca, czekało wielu Polaków. Od czasu, gdy stan epidemii ogarnął naszą Ojczyznę, w rozmowach w wieloma ludźmi słyszałem pytanie: Kiedy prezydent, premier, przewodniczący PiS uklęknie przed wizerunkiem Królowej Polski na Jasnej Górze? Bo przy całym, nawet najbardziej heroicznym zaangażowaniu w walkę z koronawirusem, na poziomie sanitarnym, medycznym, ekonomicznym, trzeba pamiętać jeszcze o czymś, o czym wie każdy prawdziwie wierzący człowiek: ostatecznie wszystko jest w ręku Boga! Dlatego modlitwa, dlatego zawierzenie, dlatego Różaniec… To źródło nadziei i mocy.

Widok prezydenta mojej Ojczyzny klęczącego w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej i trzymającego w ręku różaniec to jeden z najbardziej pokrzepiających obrazów w tych trudnych dla nas dniach. Jak nie dziękować Telewizji Trwam za to, że przekazała nam na żywo taki obraz. Dlaczego różaniec w ręku głowy państwa daje nadzieję? Święty Jan Paweł II powiedział, że modlitwa różańcowa pulsuje życiem ludzkim. Jest rozważaniem głównych momentów z życia Pana Jezusa, ale równocześnie „w te same dziesiątki różańca serce nasze może wprowadzić wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka, rodziny, narodu, Kościoła, ludzkości. Sprawy osobiste, sprawy naszych bliźnich, zwłaszcza tych, którzy są nam najbliżsi, tych, o których najbardziej się troszczymy”. Jeżeli Andrzej Duda tak pojmuje przesuwane w swoich dłoniach paciorki różańca, w takim duchu zawierza Królowej Polski nasze lęki, troski i wszelkie ludzkie zaangażowanie w walce z epidemią, to daje to nadzieję. To też bardzo ważny znak dla nas, katolików, i jeszcze jedna zachęta, aby u Boga za pośrednictwem Matki Najświętszej szukać ocalenia.

Papież Polak przypisał Różańcowi moc egzorcyzmu przeciw wszystkim złym duchom. Stał się on Boską bronią dostępną dla każdego. Nie dziwi zatem, że prezydent RP za swoją wizytę i modlitwę na Jasnej Górze został tak agresywnie zaatakowany przez środowiska liberalne i lewicowe. Nie warto tutaj przywoływać wpisów z tej fali hejtu, z jakim spotkał się Andrzej Duda. Ludzie, którzy tak często w minionych miesiącach wołali „Konstytucja”, dziś odmawiają prezydentowi prawa do wolności religijnej! Wymowne jest to, że podobną lewacką wściekłość wywołał udział głowy państwa w uroczystości Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana w krakowskich Łagiewnikach (w 2016 r. z okazji 1050-lecia Chrztu Polski) czy w odnowieniu Aktu Poświęcenia Kościoła w Polsce Niepokalanemu Sercu Maryi na zakopiańskich Krzeptówkach (w 2017 r. z okazji 100-lecia objawień fatimskich). Udział władzy świeckiej w tych wydarzeniach był bardzo istotny dla przyszłości państwa i Narodu. Dlatego gdy dzisiaj mamy do czynienia z kolejnym atakiem na prezydenta, warto przypomnieć aktualne nadal słowa ks. abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego polskiego Episkopatu, wypowiedziane w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem niespełna trzy lata temu o Andrzeju Dudzie: „Bardzo się cieszymy z każdej jego obecności na liturgicznych uroczystościach, bo to znaczy, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej cieszy się wolnością religijną, tzn. że mu się nie zabrania prywatnego ani publicznego uczestnictwa w aktach kultu”.

Sławomir Jagodziński

Aktualizacja 24 kwietnia 2020 (09:03)

Nasz Dziennik