logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Smoleńska wyrwa

Sobota, 4 kwietnia 2020 (02:07)

Ciągle nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytania związane z katastrofą smoleńską

10 kwietnia 2010 roku w drodzena uroczystości w Katyniu na lotnisku Siewiernyj zginął prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią i 94 osoby – elita polityczna Polski.

Hipotezy zamiast prawdy. Cyniczna gra Rosji. Manipulacje, kłamstwa, medialne wrzutki. Nie tak powinien wyglądać bilans 10 lat od największej narodowej tragedii po II wojnie światowej.

– Mam przekonanie, że tym, co może dziś pomóc w wyjaśnieniu tej katastrofy, jest wrak samolotu i czarne skrzynki, a te dowody są nadal przetrzymywane przez Rosjan – akcentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezydent RP Andrzej Duda. Moskwa odmawia ich wydania.

– Można tylko wyrazić zdziwienie, że Rosjanie nie dążą do transparentności przy wyjaśnianiu katastrofy i nie chcą nam przekazać podstawowych dowodów – zauważa Andrzej Duda. Prezydent podkreśla, że podstawowym błędem było oddanie przez Donalda Tuska śledztwa w ręce Moskwy.

W specjalnym dodatku w dzisiejszym „Naszym Dzienniku” przypominamy wydarzenia, które poprzedziły przerwany lot do Katynia. Jak zauważa Beata Falkowska, w atmosferze walki rządu PO – PSL z prezydentem Lechem Kaczyńskim i włączenia się Kremla w rozgrywanie polskiej sceny politycznej, 10 kwietnia na Siewiernym „łatwo było o tragiczny zbieg niekorzystnych okoliczności, jak i o okazję, by ktoś do takiego zbiegu się przyczynił”.

O prawdę o 10 kwietnia walczą rodziny ofiar. Dla nich to szczególne zobowiązanie pamięci. – Wciąż żyjemy sprawą smoleńską, zadajemy pytania, mamy poczucie, że musimy pilnować śledztwa, bo stało się coś bardzo, bardzo złego – mówi Magdalena Merta, wdowa po Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury. Rodziny są rozczarowane brakiem postępu w działaniach podmiotów odpowiedzialnych za wyjaśnianie przyczyn katastrofy.

Konsekwencje tragedii 10 kwietnia odczuwamy do dziś w wielu obszarach. Prezydent Andrzej Duda, bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego, przyznaje w bardzo osobistych słowach: – Chociaż minęło 10 lat od tej tragedii, to przeżywam ją mocno i widzę wyrwę, jaka została po tych, którzy zginęli.

 

Więcej w wydaniu "Naszego Dziennika".

Wersja elektroniczna jest dostępna TUTAJ

Małgorzata Rutkowska

Nasz Dziennik