Dokument czeka na uchwalenie już 860 dni. Projekt zakazujący aborcji eugenicznej, pod którym podpisało się ponad 800 tys. obywateli, ma być rozpatrywany na posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 15-16 kwietnia. Trafił on do Sejmu już w listopadzie 2017 r. Skierowano go do podkomisji, która nie podjęła nad nim prac do końca kadencji. – Sejm realizuje obowiązek pierwszego czytania tego projektu wynikający z ustawy. Ma obowiązek rozpatrzyć go w nowej kadencji, skoro nie został on rozpatrzony w poprzedniej – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Magdalena Korzekwa-Kaliszuk z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej.
Taką ustawę podpisałby prezydent Andrzej Duda, który wielokrotnie to deklarował. W wywiadzie zamieszczonym w wielkanocnym wydaniu tygodnika „Niedziela” prezydent powiedział: „Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji eugenicznej i uważam, że zabijanie dzieci z niepełnosprawnością jest po prostu morderstwem. Jeżeli projekt w tej sprawie znajdzie się na moim biurku, to z całą pewnością zostanie przeze mnie podpisany”.
W uzasadnieniu projektu wskazano, że prawo winno zapewnić ochronę życia człowieka od jego poczęcia aż do naturalnej śmierci. „Uchylenie dopuszczalności aborcji eugenicznej wydaje się oczywiste w czasie, gdy państwo na mocy Konstytucji (art. 68 ust. 3) ma obowiązek objąć chore dzieci pomocą lekarską, psychologiczną i materialną, zmierzającą do zapewnienia im możliwości rozwoju i integracji społecznej” – czytamy.
Zamrożony zakaz
Obrońcy życia dzieci poczętych chcieliby tym razem przyjęcia projektu, a nie ponownego zamrożenia go w sejmowych komisjach. – Dokument powinien trafić do kolejnych czytań, a nie leżeć w komisji czy podkomisji. Można go błyskawicznie uchwalić. Po ostatnich pracach Sejmu widać, że taki tryb jest możliwy – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Kasprzak z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Magdalena Korzekwa-Kaliszuk wskazuje, że uregulowania prawne nie sprzyjają szybkiemu procedowaniu. – Niestety, ustawa o inicjatywie obywatelskiej nie nakłada na Sejm obowiązku zakończenia procedowania projektu, a jedynie przeprowadzenie pierwszego czytania. Nie spodziewam się, że wydarzy się tutaj coś więcej – zaznacza. Obrońcy życia zapowiadają jednak, że nawet w przypadku skierowania projektu do podkomisji nadal będą czuwać nad tym, by jednak prace nad nim podjęto. – Dobrą rzeczą jest to, że odbędzie się dyskusja nad tymi przepisami. To szansa na to, żeby przypomnieć, że w Polsce morduje się rocznie ponad tysiąc dzieci, zgodnie z prawem – podkreśla Korzekwa-Kaliszuk.
To, gdzie ustawa trafi, będzie sprawdzianem intencji PiS i jasnym sygnałem dla wyborców. – Skierowanie projektu do podkomisji czy komsiji, szczególnie w sytuacji kiedy faktycznie się nie zbierają, jest sygnałem, że posłowie chcą, żeby zabijanie ludzi pozostało w polskim prawie – zwraca uwagę Kasprzak. – Wystąpiliśmy już o przyznanie przez marszałek Sejmu normalnego czasu na prezentację projektu. Chcemy, żeby argumenty za projektem odpowiednio wybrzmiały – informuje Kasprzak.
Poselskie zobowiązania
Część posłów PiS nie ma wątpliwości, że prawo człowieka do życia powinno być w Polsce w pełni chronione. – Jako posłowie jesteśmy zobowiązani do tego, żeby znieść niesprawiedliwą dyskryminację obowiązującą w naszym porządku prawnym, dyskryminację ze względu na stan zdrowia ludzi w okresie prenatalnym. Tacy ludzie nie mają zagwarantowanej pełnej ochrony prawnej – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł Anna Siarkowska. W jej ocenie, jest to jeden z najważniejszych projektów ustaw do zrealizowania. – Jeśli posłowie poprą dalsze procedowanie, pytanie, na ile on szybko będzie dalej procedowany w komisjach. Niedobrze by było, jeśliby się powtórzył scenariusz z poprzedniej kadencji – wyjaśnia Siarkowska. W Trybunale Konstytucyjnym na rozpatrzenie czeka też wniosek grupy posłów, który jest zbieżny z projektem obywatelskim. – Dotyczą one tej samej sprawy, czyli eliminacji aborcji eugenicznej. Mam nadzieję, że mimo wszystkich trudności, które występują w ostatnich latach, uda się tę kwestię zrealizować w tej kadencji – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Bartłomiej Wróblewski (PiS).

