– Myślę, że to powinno nastąpić w miarę szybko – mówi nam Małgorzata Zwiercan, ekspert w biurze Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pilotująca tę sprawę. – Prawdopodobnie będzie to projekt rządowy – dodaje.
Projekt został przygotowany przez Radę do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych, działającą przy Urzędzie ds. Kombatantów. Jak informuje „Nasz Dziennik” urząd, projekt ustawy „przewiduje nowe świadczenie dla osób uprawnionych otrzymujących najniższe świadczenie emerytalno-rentowe, tj. dodatek emerytalny w wysokości różnicy pomiędzy kwotą przeciętnej emerytury wypłacanej przez ZUS a pobieranym świadczeniem”.
Zwiercan podaje, że w tej sprawie odbędzie się pod koniec marca posiedzenie członków rady kombatanckiej z udziałem przewodniczących wojewódzkich rad kombatanckich i przedstawicieli Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Środowiska byłych opozycjonistów zgłaszają jednak szereg innych postulatów, w tym zwiększenia świadczenia dla części osób posiadających statut opozycjonisty. Po bezskutecznych apelach o spotkanie przedstawicieli stowarzyszeń byłych opozycjonistów z ministrem rodziny, pracy i polityki społecznej kilka dni temu odbyła się akcja protestacyjna w Warszawie, która miała miejsce przed Kancelarią Prezydenta. – Złożyliśmy pismo w Kancelarii Prezydenta i czekamy na odpowiedź – mówi nam Janusz Olewiński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych. Podkreśla, że byli opozycjoniści chcieliby, aby prezydent, mający również inicjatywę ustawodawczą, wsparł ich postulaty, osób będących w XX w. drugim pokoleniem, które wywalczyło wolność Polski, a które jest teraz źle traktowane.
Dawni opozycjoniści przede wszystkim domagają się podwyższenia świadczenia emerytalnego do wysokości równej średniej płacy krajowej. Olewiński zaznacza, że to wyrównanie dotyczyłoby tylko aktualnych emerytów, których w grupie około 12,5 tys. osób posiadających status działacza opozycji jest tylko kilka tysięcy. Ponadto postulują przyznanie wdowom i wdowcom połowy takiego świadczenia, bezpłatnych leków, korzystania z rehabilitacji poza kolejnością. Oczekują także drobniejszych uprawnień, jak chociażby zwolnienia z opłat klimatycznych i uzdrowiskowych, bezpłatnego parkowania i przejazdów komunikacją publiczną oraz dofinansowania działalności organizacji byłych opozycjonistów.
Zwiercan, będąca także członkiem rady kombatanckiej przy szefie Urzędu ds. Kombatantów, zwraca uwagę, że te postulaty nie są lekceważone, ale trzeba je w jakiś sposób wypośrodkować.
– Oczywiście chcielibyśmy to środowisko godnie uhonorować, podziękować za ich trud i walkę o wolność, ale powinniśmy te postulaty rozważać racjonalnie – wskazuje ekspert KPRM. Zaznacza, że postulaty środowisk byłych opozycjonistów i stowarzyszeń ich grupujących są zróżnicowane i niejednorodne. Nie wszystkie idą tak daleko, jak te formułowane przez OSIiR oraz stowarzyszenia pokrewne.
– Staramy się zabezpieczyć wpierw tych najuboższych, tych, którzy mają najmniejsze emerytury i renty – podkreśla Zwiercan.
Olewiński wskazuje, że jeśli chodzi o wysokość świadczenia, to nie jest ich pomysł, ale został kilka lat temu sformułowany przez Zofię Romaszewską, obecną przewodniczącą rady kombatanckiej, a poza tym dotyczyłoby ono zaledwie kilku tysięcy osób. Prezes OSIiR dodaje, że według posiadanych przez nich informacji nie powinno być problemów z zabezpieczeniem środków na te świadczenia.
Byli opozycjoniści przyjęli rezolucję i skierowali pismo do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym zwracają uwagę, że „sytuacja bytowa bardzo wielu osób represjonowanych, zasłużonych dla niepodległości Polski jest bardzo zła”. – SB mnie też próbowało zwerbować. Powiedzieli mi jasno, że będzie miał pan pieniędzy w bród, będzie miał pan przywileje i będzie pan nietykalny. Nie sprzedałem się – akcentuje Olewiński. Jednak wskutek represji za działalność antykomunistyczną pobiera on teraz niewielką emeryturę.
Byli opozycjoniści wskazują, że byli zwalniani z pracy, mieli wilczy bilet, wielu nie mogło się nigdzie zatrudnić, nawet jak się utrzymali w pracy, to nie awansowali, czego efektem był brak odprowadzanych składek na ZUS lub znacznie niższe składki.
Zwieracan przyznaje, że „wie, iż wiele osób faktycznie żyje dzisiaj na skraju ubóstwa”, że lata konspiracji, problemów z zatrudnieniem, kształceniem się odcisnęły się piętnem na ich życiu. – Chcemy ich teraz odpowiednio uhonorować – dodaje.

