logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Próba obstrukcji na koniec kadencji I Prezes SN…?

Środa, 22 kwietnia 2020 (14:19)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Z końcem kwietnia upływa kadencja I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Jak wygląda procedura wyłonienia nowego I Prezesa?

– Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego powinno wskazać Prezydentowi RP pięcioro kandydatów na tę funkcję, spośród których prezydent powołuje I Prezesa Sądu Najwyższego. Jednak z uwagi na pandemię koronawirusa te wybory w Sądzie Najwyższym zostały wstrzymane, w związku z tym istnieje możliwość podjęcia decyzji przez prezydenta, który do chwili wznowienia procedowania – ponownego wszczęcia tej procedury wyłaniania kandydatów – może wyznaczyć spośród sędziów Sądu Najwyższego osobę, która czasowo będzie wykonywać obowiązki I Prezesa. I zapewne prezydent Andrzej Duda to uczyni, co zresztą zapowiedział, mówiąc, że skorzysta ze swoich ustawowych uprawnień.  

Owszem, potwierdził to wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha, tymczasem Małgorzata Gersdorf chce przekazać wykonywanie swoich obowiązków najstarszemu stażem sędziemu Sądu Najwyższego Józefowi Iwulskiemu…

– Sytuacja prawna na gruncie Ustawy o Sądzie Najwyższym jest tutaj jednoznaczna. I Prezes Sądu Najwyższego nie ma takich uprawnień, aby w sytuacji zakończenia kadencji przekazywać wykonanie swoich obowiązków innemu sędziemu. Tyle że ostatnio prof. Małgorzata Gersdorf pokazała, że za nic ma literę prawa, i podejmuje działania bez podstaw prawnych. Mam na myśli zarządzenie w sprawie przejściowych rozwiązań organizacyjnych skierowane przeciwko Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego służących domniemanemu wykonaniu postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, co również nie mieści się w kompetencji I Prezesa Sądu Najwyższego. A jednak takie zarządzenie prezes Gersdorf wydała. Widać, że dla I Prezes Sądu Najwyższego nie ma znaczenia, że takie działanie nie może wywołać żadnych skutków prawnych, tym bardziej można się spodziewać, że będzie próbowała namaścić swojego następcę. Tyle tylko że nie wywoła to skutków prawnych, natomiast wiążąca w tym momencie będzie decyzja Prezydenta RP.      

Taka próba obstrukcji na odchodne…?

– Przede wszystkim jest to anarchizowanie wymiaru sprawiedliwości, które rozpoczęło się na dobre wnioskiem I Prezes Sądu Najwyższego skierowanym do trzech izb Sądu Najwyższego, które w połączonym składzie 23 stycznia tego roku podjęły uchwałę kwestionującą status sędziów wyłonionych przez obecnie ukształtowaną Krajową Radę Sądownictwa i powołanych przez prezydenta Andrzeja Dudę – uchwały, odnośnie do której Trybunał Konstytucyjny się wypowiedział.

Czyli ten wniosek, w wyniku którego uchwała została przez Sąd Najwyższy podjęta, był już przykładem anarchizowania wymiaru sprawiedliwości, co wpisuje się dokładnie w dalsze działania I Prezes Sądu Najwyższego.  

Pomijając to, kto zastąpi Małgorzatę Gersdorf, spróbujmy podsumować kadencję ustępującej I Prezes Sądu Najwyższego. Jaka to była kadencja?

– Do czasu podjęcia przez Sejm RP działań legislacyjnych zmierzających do przeprowadzenia reformy wymiaru sprawiedliwości kadencja I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf była bezbarwna, oczywiście realizowana po myśli oponentów obecnej władzy. Ta kadencja trwała przecież, zanim Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy – w 2015 roku – wygrało wybory i przejęło władzę w Polsce. Natomiast jeśli chodzi o czas po uchwaleniu ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości prezes Gersdorf jeszcze bardziej się uaktywniła, co więcej, stała się jedną ze stron sporu politycznego.

Właściwie można powiedzieć, że I Prezes Sądu Najwyższego swoimi publicznymi wystąpieniami – chociażby podczas protestów przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości – naruszyła konstytucyjną zasadę niezawisłości sędziego i apolityczności sędziego. Polityczne stanowisko, i to po jednej stronie sporu, w minionych dwóch, trzech latach prezes Małgorzata Gersdorf właściwie konsekwentnie prezentowała. I takimi też działaniami – stricte politycznymi – tę swoją kadencję I Prezes Sądu Najwyższego właśnie kończy.

Opozycja na razie nie podejmuje tematu wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego. Przeoczenie, zapomnienie, a może wynik totalnego chaosu w szeregach?

– Opozycja jest dzisiaj bardziej skoncentrowana na storpedowaniu wyborów prezydenckich, które – jak wiemy – mają się odbyć w maju, i na tym skupia swoją uwagę czy aktywność. Wydaje się jednak, że w momencie kiedy prezydent Andrzej Duda podejmie decyzję o wskazaniu osoby pełniącej obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego, to wówczas należy się spodziewać ożywienia w szeregach opozycji i wtedy też – zapewne – podniosą larum.

Natomiast w tej chwili – jeśli idzie o wybór I Prezesa Sądu Najwyższego, to ze strony opozycji totalnej rzeczywiście nie padają jakieś istotne oświadczenia. Należy się spodziewać, że ta aktywność się spotęguje w momencie, kiedy ten wybór zostanie dokonany, co oczywiście nie znaczy, że w przedmiocie związanym z wymiarem sprawiedliwości nasi oponenci się zupełnie nie wypowiadają.

Mamy chociażby kwestię postanowienia zabezpieczającego i próbę zneutralizowania tym postanowieniem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. I tutaj opozycja bardzo mocno kibicuje Komisji Europejskiej, zresztą wszelkim działaniom podejmowanym przez Brukselę i orzeczeniom Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które zmierzają do wysadzenia reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.    

Jakie cechy powinny wyróżniać osobę, która stanie na czele Sądu Najwyższego?

– Przede wszystkim powinna to być osoba, która posiada niewątpliwy autorytet prawniczy, ale ten przymiot powinien się odnosić w zasadzie do każdego sędziego Sądu Najwyższego. W końcu to przecież spośród tego grona, spośród członków Sądu Najwyższego, zostanie wyłoniony przyszły I Prezes Sądu Najwyższego. Musi to też być osoba apolityczna, daleka od bieżącego sporu politycznego. Jednocześnie powinna to być osoba, która – w tej trudnej sytuacji, którą dzisiaj mamy w wymiarze sprawiedliwości – będzie potrafiła wznieść się ponad podziałami i sprostać wyzwaniom, które niesie obecny niełatwy czas.

Mam nadzieję, co więcej: jestem przekonany, że wśród sędziów Sądu Najwyższego jest co najmniej kilka osób o tak dużym autorytecie, takiej dużej wiedzy i tak dużej sile, czy też przymiotach moralnych, które będą w stanie tym wszystkim zadaniom podołać.

              Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl