Minister klimatu Michał Kurtyka podkreślił, że obecna sytuacja w Biebrzańskim Parku Narodowym jest bardzo poważna.
„Jesteśmy w kontakcie z dyrekcją parku. Płonie największy w kraju obszar chroniony i jeden ze światowych cudów natury. Niezbędne jest szybkie zarządzenie kryzysem i podjęcie wszelkich działań, by ugasić pożar, a następnie pomóc w odbudowie tych terenów” – możemy przeczytać w komunikacie na stronie internetowej ministerstwa.
Ministerstwo wyjaśniło, że do końca tygodnia nastąpi uruchomienie finansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Poniesione koszty będą refundowane w 100 proc. od momentu wystąpienia klęski żywiołowej – zapewnił Kurtyka.
W ramach środków z Narodowego Funduszu ma być dofinansowany zakup m.in.: przenośnych motopomp pływających w zestawach z wężami pożarniczymi, trzech terenowych samochodów gaśniczych, pięciu quadów, drobnego sprzętu przeciwpożarowego i ubrań ochronnych. Planowane jest też kupno trzech dronów do obserwacji miejsc pożarowych, rozbudowa sieci łączności w parku i budowa pięciu wież obserwacyjnych z kamerą.
Z pieniędzy z NFOŚiGW współfinansowane będą również loty samolotów gaśniczych.
Minister środowiska Michał Woś informował w środę, że pożar bagiennych łąk i lasów w Biebrzańskim Parku Narodowym objął ok. 6 tys. ha, ale już się nie rozprzestrzenia. Przyczyną było najprawdopodobniej wypalanie traw. Na razie nie wiadomo, ile jeszcze potrwa akcja gaśnicza.
Do tej pory Lasy Państwowe na walkę z ogniem w parku wydały 0,5 mln zł. Premier Mateusz Morawiecki zdecydował o przekazaniu dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa na akcję gaśniczą w BPN.
Biebrzański PN jest największym polskim parkiem narodowym, zajmuje powierzchnię ok. 59 tys. ha. Chroni cenne przyrodniczo obszary bagienne. Jest ostoją wielu rzadkich gatunków, zwłaszcza ptaków wodno-błotnych i łosia. Wiosenne pożary suchych traw i trzcinowisk są tam co roku, ale trwający pożar jest największym w historii działalności tego parku.

