logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zaprogramowane ataki

Niedziela, 14 czerwca 2020 (09:51)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą na KUL i w WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak patrzeć na kolejną manifestację środowisk homoseksualnych, tym razem w uroczystość Bożego Ciała pod Pałacem Prezydenckim?

– To, że ideologia neomarksistowska stała się pewną formą religii dla środowisk skrajnie lewicowych, i to, że dla neomarksistów chrześcijaństwo było głównym przeciwnikiem, to jest już w tezach i pismach założycieli tego ruchu. Dlatego sam fakt, że takie rzeczy mają miejsce, że robi się je w kontekście religijnym, w uroczystość Bożego Ciała, nie jest niczym nowym, bo tak już było.

Przypomnę tylko profanację i przedrzeźnianie Eucharystii, w sposób wulgarny przedstawianie Najświętszego Sakramentu podczas parady równości, to wszystko już było. Te środowiska nie mają szacunku do najświętszych wartości i ten spektakl przed Pałacem Prezydenckim nie jest niczym nowym, czego wcześniej by już nie ćwiczyli.

Oczywiście podpisanie przez prezydenta Dudę „Karty rodziny” powoduje złość i furię tych środowisk, które rodzinę w klasycznym znaczeniu, opartą na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny, uważają za instytucję, za wspólnotę represyjną. I w tym sensie wiadomo było, że jeśli prezydent Andrzej Duda wykonał taki gest, to środowiska te dadzą się sprowokować i zaczną różne występy, aby zamanifestować swój sprzeciw.

O ile prezydent Duda przedstawia cały wachlarz wsparcia dla rodziny i jej ochrony przed deprawacją, o tyle Koalicja Obywatelska wystawia kandydata, który kojarzy się z LGBT. Czy to pokazuje, między jakimi środowiskami toczy się bój w Polsce?  

– Dokładnie tak. Prezydent Duda proponuje „Kartę rodziny”, a Rafał Trzaskowski – jak pamiętamy – zaraz po tym, jak objął urząd prezydenta Warszawy, podpisał deklarację LGBT – dokument entuzjastycznie przyjęty przez środowiska lewackie. To pokazuje skalę podziału. Toczy się walka ideowa w Polsce, więc nie ma się co dziwić, że Platforma wystawia Rafała Trzaskowskiego – najpierw na prezydenta Warszawy, a teraz ubiegającego się o najwyższy urząd w państwie. Kandydaci są tacy, jaki jest trend ideologiczny wyznaczany przez zaplecza medialne tzw. totalnej opozycji, a zaplecza medialne, czyli „Gazeta Wyborcza” i TVN, dzisiaj promują ideologię LGBT. I w tym względzie jest to tylko potwierdzenie pewnego stanu rzeczy i stan konfrontacji ideowej, kulturowej, z czym mamy dzisiaj do czynienia i to nie tylko w kontekście wyborów prezydenckich, ale tak wygląda dzisiaj polska rzeczywistość i całego świata zachodniego.

Jak w tym kontekście jawi się ewentualny wybór Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Rzeczypospolitej. Co oznaczałoby to dla takich wartości jak małżeństwo, rodzina?  

– Byłby to jasny sygnał, że rewolucja neomarksistowska zdobywa kolejną instytucję – najważniejszą, kluczową w państwie polskim. Proszę zwrócić uwagę, jak dzisiaj zachowują się niektóre sądy, które skazują krytyków ideologii LGBT za poglądy. To pokazuje, że wiele z tych instytucji, które z zasady powinny być apolityczne, są opanowane przez ludzi o takich skrajnych poglądach. Proszę zwrócić uwagę, jak zachowuje się Rzecznik Praw Obywatelskich, który – owszem – uznaje, ale przede wszystkim prawa mniejszości. Tak to niestety wygląda i w tym względzie dla tych środowisk ewentualna wygrana Rafała Trzaskowskiego byłaby manifestacją tego, że zdobyli władzę w Polsce. A zatem gra się toczy o bardzo ważną rzecz.

Na ile ta rewolucja obyczajowa, która jest obecna w Europie i świecie, wchodzi do Polski. Jakie niesie za sobą zagrożenie?

– Rewolucja obyczajowa opanowała już w większości polskie tzw. elity – zwłaszcza artystyczne, w dużym stopniu również uniwersytety. Natomiast nie zdołała jeszcze opanować zwykłych obywateli, dlatego takie działania są nieskuteczne wyborczo. To oznacza, że temat ten jest bardzo popularny w mediach, jest bardzo popularny na uniwersytetach, także w szeroko rozumianej sztuce, natomiast nie jest jeszcze tak bardzo popularny wśród zwykłych obywateli.

I dlatego Rafał Trzaskowski stara się ten temat przemilczeć, nie odnosząc się do tematu wprost?  

– Dokładnie. Kandydat Koalicji Obywatelskiej ma świadomość, że w wyborach rolę odgrywa liczba, a nie jakość pozyskanych głosów.

Jak obronić polską rodzinę, instytucje małżeństwa i rodziny przed atakami, przed deprawacją?

– Jeśli mamy ideologiczny zaprogramowany atak na małżeństwo i rodzinę, to trzeba się zjednoczyć i bronić tej wartości za wszelką cenę i na wszystkich piętrach życia państwowego. To jest rzecz oczywista. Przegrywamy tę wojnę w kulturze – tej wysokiej i jeśli na domiar złego przegramy jeszcze wojnę w państwie, to skutki tego mogą być tragiczne dla naszej przyszłości jako państwa i narodu.

Wśród popierających ideologię LGBT jest dużo ludzi młodych. Dlaczego młodzież jest szczególnie podatna na tego typu ideologie?

– Młodzi nie widzą zagrożenia, jakie niesie ideologia LGBT, z prostego powodu, bo im nikt tego nie pokazał. Ponadto wiele jest rodzin z rodowodem postkomunistycznym, w których dzieci nie mają właściwych wzorców, nie ma tam twardego kośćca ideowego, moralnego, a przede wszystkim religijnego. I w tym sensie, miotając się niejako od ściany do ściany, szukają dla siebie nowych, „zbawczych” teorii. Do takich ludzi, bezideowych, bardzo łatwo dotrzeć, zmanipulować ich i ktoś to wykorzystuje, podpowiadając im właśnie taką drogę. To jest bardzo duża walka w tym pokoleniu, bo są tacy, którzy mają kręgosłup, trzymają się zasad, ale są tacy, którzy są chwiejni. Jest zatem pytanie, jak my, dorośli, i w co uzbroimy naszą młodzież w sensie intelektualnym, instytucjonalnym i jak im pomoże Kościół, którego rola we właściwej formacji jest bardzo ważna i to jest jego fundamentalne zadanie – ratować zagrożone ludzkie dusze.

Jak zatrzymać tę falę deprawacji, ten pochód lewactwa, które się wlewają do Polski i zaczynają żyć własnym życiem? Co możemy zrobić?

– Każdy na swoim odcinku w jakimś zakresie powinien przede wszystkim nazywać rzeczy po imieniu, unikać poprawności politycznej i nie bać się być odważnym w głoszeniu prawdy o ideologii LGBT. Koniecznie należy wskazywać na zagrożenie, demaskować manipulacje, bo ten pochód ideologiczny zawsze zmierza na fali pewnej manipulacji, i wytoczyć totalną wojnę tej ideologii, a nie milczeć w imię poprawności politycznej. To jest absolutnie kluczowa sprawa, dlatego tak ważne jest to, że prezydent Andrzej Duda podpisał „Kartę rodziny”, bo to jest manifestacja głowy państwa polskiego, która wskazuje, w jakim kierunku powinniśmy iść.

I stąd ta agresja i „tęczowe disco” pod Pałacem Prezydenckim jako reakcja właśnie na „Kartę rodziny”?

– Te środowiska zawsze szukają okazji, jeśli coś się im nie podoba, żeby zamanifestować swoje niezadowolenie, ale nie powinniśmy się przejmować tego typu ekscesami i robić swoje. Ten spektakl został oprotestowany przez Platformę, która razem ze swoim kandydatem zdaje sobie sprawę, że wyborczo takie działanie jest antyskuteczne, dlatego robi wszystko, żeby ukryć swoje uzależnienia od czynników ideologicznych i międzynarodowych. Natomiast dla ideologów to nie ma żadnego znaczenia, dla ideologów istotne jest to, żeby przeć do przodu z rewolucją kulturową i nie oglądać się na niuanse, interesy poszczególnych polityków, ale żeby siać zamęt w ludzkich sercach i umysłach.

Jak to się dzieje, że w kraju katolickim z ponadtysiącletnią historią i tradycją chrześcijańską musimy dzisiaj bronić takich oczywistych, jakby się wydawało, wartości jak małżeństwo, rodzina?

– Z takich samych powodów jak chociażby Francja, do której św. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do tego kraju apelował o nawrócenie i wołał „Francjo – najstarsza córo Kościoła – co zrobiłaś ze swoim chrztem?”, gdzie Boga zastąpiono programowym ateizmem. Niestety, Francja przegrała wojnę o duszę ludzi, o duszę narodu. Również w takich krajach słynących z katolicyzmu jak Hiszpania, gdzie ta wojna także została przegrana jeszcze za czasów socjalistycznego premiera Zapatero. I w Polsce działania tych środowisk rewolucyjnych idą w tym samym kierunku. Jest tylko pytanie do nas samych – w jakim kierunku pójdziemy.

Oczywiście jest duże niebezpieczeństwo, zagrożenie, że powtórzymy to samo, co już wcześniej stało się na Zachodzie. Żeby uniknąć błędów, które popełniły kraje zachodnie, musimy się twardo przeciwstawić ideologizacji życia społecznego i zacząć walczyć z wszelkimi przejawami deprawacji, która pod pozorem lekko brzmiących haseł próbuje wejść w nasze życie i umysły. Od nas zależy, jaka będzie Polska przyszłości, Polska naszych dzieci, czy „tęczowa” czy mocna wartościami i wiarą w Boga, czy będzie ład moralny, gospodarczy, czy uzależnienie się od innych.        

            Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl