logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Prezydent: Bez wsparcia władz centralnych samorząd nie ma szans

Czwartek, 18 czerwca 2020 (21:16)

Aktualizacja: Środa, 13 kwietnia 2022 (12:21)

Podczas dzisiejszego spotkania w Tomaszowie Mazowieckim prezydent Andrzej Duda podkreślał, że dla niego bardzo ważne jest podniesienie dochodu i poziomu życia przeciętnej rodziny.

Prezydent podczas spotkania z przedstawicielami samorządów wskazywał, że samorząd zna zarówno od strony teoretycznej, ponieważ pracował jako wykładowca na Wydziale Prawa Administracyjnego na Uniwersytecie Jagiellońskim, jak również od strony praktycznej, ponieważ w przeszłości był radnym Krakowa. Jak podkreślił, pracując z kolei jako wiceminister sprawiedliwości, zobaczył, w jaki sposób „sprawy wielkie, państwowe, przekładają się na funkcjonowanie samorządu”. Wyraził przekonanie, że bez wsparcia ze strony władz centralnych samorząd nie ma żadnych szans.

– Ostatnimi czasy życie pokazuje, że rzeczywiście tak jest, a jeżeli samorząd ma ten problem, że uważa, że może sobie funkcjonować sam i ze wszystkim sobie sam poradzi, to potem pęka mu rura i przez 29 dni nie informuje rządu, że nie umie jej załatać, i 3,5 mld litrów sześciennych fekaliów wylewa się do największej polskiej rzeki – powiedział Duda.

Andrzej Duda zaznaczył, że w 2015 r. jako kandydat na prezydenta, a później w kolejnych latach jako prezydent był we wszystkich powiatach. – To było i jest najważniejszym elementem mojej prezydentury. Dzięki temu mam orientację, jaka jest sytuacja. Ludzie się nie boją przyjść i powiedzieć, co im na sercu leży – przekonywał. Wskazał, że skutkiem jego podróży po Polsce było m.in. wprowadzenie 13. emerytury. – To wynikało z tych rozmów – podkreślił.

Jak dodał, pięć lat jego prezydentury było nastawione na podniesienie „w sposób skokowy” jakości życia Polaków. –Mimo całego krzyku, rechotu, że rozwalimy budżet, że jesteśmy socjalistami, że rozwalimy finanse publiczne i zniszczymy państwo, że jesteśmy populistami, wprowadziliśmy „500 plus”, obniżyliśmy wiek emerytalny i zrealizowaliśmy wszystkie inne świadczenia” – mówił prezydent.

Ocenił, że dotychczasowe wsparcie ze świadczeń socjalnych jest wystarczające. Zaznaczył jednocześnie, że są jeszcze dwie grupy społeczne, które wymagają większej pomocy. – Emeryci i renciści, którym trzeba podnosić, bo to są rzeczywiście często bardzo słabiutkie uposażenia, ledwo można za to przeżyć, aż nieraz dziw bierze, że ludzie dają radę, i to są osoby z niepełnosprawnością – dodał.

Opowiedział się też za jak najszybszym wzrostem wynagrodzeń, jednak „w sposób naturalny”. – Nie przez to, że władza podnosi, tylko że one po prostu rosną – dodał, precyzując, że do tego potrzebne są inwestycje.

Przytoczył przy okazji dane dotyczące zakresu pomocy, jaką – według niego – polskie firmy otrzymały już z tzw. Tarczy antykryzysowej. – To jest miliard złotych dziennie, proszę państwa, wypłacane do rąk przedsiębiorców w całej Polsce. 273 tysiące firm dostało pieniądze. Kwoty? Przy małych i średnich przedsiębiorstwach: od 70 tysięcy do 6 milionów przeciętnie. To są kwoty niewyobrażalne – podkreślił Andrzej Duda.

Przypomniał też o Europejskim Funduszu Odbudowy – wartym 750 mld euro unijnym instrumencie wsparcia w walce ze skutkami gospodarczymi pandemii koronawirusa. – Z tego, jak wstępnie zapowiadają [...], wielka część ma trafić do Polski. My mamy być trzecim beneficjentem – podkreślił Duda.

Zaznaczył, że po to, by małe samorządy miały środki na wkład własny i mogły skorzystać z pieniędzy z przewidzianych dla Polski w ramach Europejskiego Funduszu Odbudowy, podjął decyzję o stworzeniu Funduszu Inwestycji Lokalnych, który znalazł się w tzw. Planie Dudy.

– Ja to traktuję jako dziejową szansę. To jest dla mnie coś w rodzaju Planu Marshalla. Jeżeli te pieniądze wykorzystamy, mamy szansę dokonać skoku – wielkiego, dziejowego, gospodarczego – przekonywał prezydent. Dodał, że choć mamy przed sobą ogromną szansę, to przede wszystkim mamy zobowiązanie. – Mamy zobowiązanie wobec ludzi, którzy nas wybierają, wobec naszych sąsiadów, ale przede wszystkim mamy zobowiązanie wobec naszych dzieci i wnuków, bo to im będziemy tę Polskę przekazywać i to dla nich ta Polska w przyszłości ma być – podkreślił.

Prezydent mówił, że jego najważniejszym celem jest doprowadzenie do tego, by m.in. poprzez inwestycje Polska znalazła się w gronie najbogatszych państw europejskich.

Podkreślił, że dzięki inwestycjom zarówno lokalnym, realizowanym przez małe lokalne firmy, jak i tym wielkim, jak Centralny Port Komunikacyjny czy kanał przez Mierzeję Wiślaną, możemy rozwinąć polską gospodarkę.

Andrzej Duda zaznaczył, że „jeżeli ktoś jest przerażony kwotą 2 mld zł”, których będzie wymagać przekop Mierzei Wiślanej i budowa kanału, i uważa, że należałoby te pieniądze wydać na inne cele, to powinien zwrócić uwagę, że „miliard złotych dziennie” rząd wydaje na pomoc przedsiębiorcom. – Miliard dziennie. Wypłaciliśmy już ponad 50 mld i wypłacimy jeszcze drugie tyle po to, żeby uratować kolejne miliony miejsc pracy w naszym kraju – powiedział.

Prezydent ocenił, że przed objęciem przez niego urzędu realizowany był model nastawiony na rozwój dużych miast, które „miały emanować swoim bogactwem na zewnątrz i przez to rozpylać je dalej”. Prezydent stwierdził, że taki model nie sprawdził się w szerszej perspektywie, spowodował rozwój jedynie gmin podmiejskich.

Andrzej Duda zapewnił samorządowców, że jest „zawsze otwarty na rozmowę i dialog”. – Jeżeli okaże się po latach, że gdzieś się pomyliłem i rzeczywiście coś zrobiłem w sposób niewłaściwy, zapewniam państwa, że się do tego przyznam, jeżeli rzeczywiście będą obiektywne przesłanki – zapewnił. – Po prostu to uznam, bo ja jestem człowiekiem otwartym, mam świadomość, że każdy popełnia błędy – przekonywał. Jak zaznaczył, „prezydent nie ma monopolu na rację, prezydent może się pomylić, ale samorząd też”.

Dodał też, że dla polityków i urzędników – od sołtysa począwszy – nie ma ważniejszej sprawy niż to, żeby ludziom żyło się dobrze. – Bo „dobrze” znaczy w miarę dostatnio, bez trosk, bez głodu; to znaczy bezpiecznie, że jest ta policja, która w razie czego przybędzie w miarę szybko i pomoże; że jest ta straż pożarna, która ma w miarę dobre wyposażenie i przyjedzie na czas, i to są ludzie, którzy w miarę godziwe pieniądze zarabiają – wyjaśnił.

 

 

AB, PAP

NaszDziennik.pl