logo
logo

Prawo

Zdjęcie: Cédric Puisney/ Wikipedia

Europejski knebel

Piątek, 19 czerwca 2020 (02:45)

Wyrok Trybunału w Strasburgu ogranicza krytykę zachowań homoseksualnych. To przejaw ideologicznej kolonizacji

– Ten wyrok nie dziwi. Instytucje europejskie są przejmowane przez pokolenie 1968 r., zatem logiczne, że będą granice wolności słowa przesuwać w swoją stronę – mówi Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Sprawa dotyczy obywatela Islandii, który skrytykował decyzję samorządu miasta Hafnarfjörður z 2015 r. o wprowadzeniu do programów szkół podstawowych i średnich treści dotyczących LGBT, co miało się dokonać przy współpracy krajowego stowarzyszenia LGBT Samtökin ’78. W publicznej dyskusji Carl Lilliendahl mocno skrytykował indoktrynowanie dzieci sprawami dewiacji seksualnych, uznając je za „ohydne”. Podkreślił, że ludzie nie interesują się wyjaśnianiem „odchyleń seksualnych”. Stowarzyszenie LGBT Samtökin ’78 zgłosiło sprawę na policję. Prokurator oddalił skargę, ale po interwencji wyższej instancji sprawa trafiła do sądu, który uniewinnił Lilliendahla uznając, że nie przekroczył on granic wolności słowa. Po odwołaniu Islandczyk został jednak skazany na grzywnę. Sąd uznał, że ograniczenie wolności słowa było „uzasadnione i konieczne” w celu „przeciwdziałania uprzedzeniom i nienawiści”. Lilliendahl skierował sprawę do Strasburga, argumentując, że wyrok skazujący naruszył jego wolność wypowiedzi i że nie cieszył się on swobodą wypowiedzi na równi z osobami prezentującymi inne opinie.

Trybunał jednak odrzucił skargę, uznając – za islandzkim sądem – że wypowiedź ta była „krzywdząca, nietolerancyjna i promująca odrazę do homoseksualistów”. Przyznał, że doszło do ograniczenia wolności wypowiedzi, ale miało ono uzasadnienie prawne, czyli ochronę praw innych.

– Europejski Trybunał Praw Człowieka nie uwzględnił zarzutów skarżącego i uznał, iż prawo do wolności wyrażania opinii z art. 10 Konwencji nie miało w jego przypadku zastosowania, gdyż nie podlega ochronie „mowa nienawiści” – naświetla sprawę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. dr Paweł Bała.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik