logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Mija 78 lat od ucieczki z Auschwitz czterech więźniów

Piątek, 19 czerwca 2020 (12:52)

Aktualizacja: Piątek, 19 czerwca 2020 (13:27)

78 lat temu odbyła się brawurowa ucieczka w historii  Auschwitz. Z obozu zbiegli Kazimierz Piechowski, Eugeniusz Bendera, Stanisław Jaster i Józef Lempart.

Inicjatorami ucieczki byli Kazimierz Piechowski i Eugeniusz Bendera. Pierwszy z nich wraz z Jasterem pracował w magazynach zaopatrujących SS. Znajdowały się one w pobliżu obozu Auschwitz I. Bendera, z wykształcenia mechanik, a także Lempart, zakonnik z Wadowic, zatrudnieni byli w garażach zlokalizowanych nieopodal.

W maju 1942 r. Bendera dowiedział się, że trafił na listę do zagazowania. Ucieczka była jego jedyną szansą. Podzielił się tym z kolegą Kazimierzem Piechowskim. „Wiedziałem, że ucieczka z obozu centralnego była absolutnie niemożliwa i nie chciałem z nim o tym rozmawiać. Drążył mnie przez trzy dni. Wiedział, że znam niemiecki. W końcu się zgodziłem” – wspominał Piechowski w 2012 r. w rozmowie z portalem edukacyjnym IPN: Pamiec.pl.

Bendera zaplanował, że wykradnie samochód komendanta obozu. Uciekinierzy potrzebowali jeszcze mundurów SS. Te można było zdobyć w magazynie.

Więźniowie postanowili uciec 20 czerwca. Wówczas wypadła sobota. Po południu esesmani myślami byli przy weekendowym wypoczynku.

Piechowski długo zastanawiał się, jak uciec, by nie doprowadziło to do niemieckich represji odwetowych na innych więźniach. Za każdego uciekiniera Niemcy mordowali dziesięć osób.

„Wpadliśmy na pomysł, że musimy stworzyć fałszywe komando pracy. Jeśli ucieknie – nie będzie kogo ukarać. Na terenie obozu wszelki transport odbywał się zaprzęgiem ludzkim. Było wiele tzw. Rollwagenkommando (komando ciągnące wózek), a najmniejsze musiało być czteroosobowe” – wspominał Piechowski. Musieli zatem dobrać dwie osoby. Bendera zwerbował Józefa Lemparta. Piechowskiemu – w obawie przed represjami – odmówiło dwóch więźniów. Zgodził się Stanisław Jaster.

W sobotę po pracy kapo przyprowadził więźniów do obozu. Wówczas zaczęli akcję. Pchając wózek, podjechali do bramy głównej z napisem „Arbeit macht frei”. „Ja z żółtą opaską vorarbeitera (brygadzisty). Melduję: »Rollwagenkommando, Vorarbeiter 918 i trzech więźniów«. Mimo ogolonych głów ze strachu włosy stały nam dęba. Szczęśliwie, frajer esesman nie sprawdził w księdze, czy nasze komando istnieje. Przepuścił nas” – wspominał Piechowski.

Uciekinierzy przeszli do pobliskiego magazynu i tam zaopatrzyli się w mundury oraz broń. Piechowski, który znał język niemiecki, założył mundur oficerski. Pozostali mieli niższe szarże. Bendera wyprowadził z garażu samochód steyer 220 i podjechał pod magazyn. Wysiadł i zameldował się. „Dostrzegł go strażnik z wieżyczki, ale nie zareagował; byłem już w mundurze SS” – mówił Piechowski.

Uciekinierzy schowali broń w bagażniku, wsiedli do auta i ruszyli. Za pierwszym zakrętem zasalutował im esesman, przekonany, że ma do czynienia z prawdziwym oficerem.

Ostatnią pokonaną przeszkodą na drodze do wolności byli strażnicy i szlaban na końcu ulicy wiodącej od obozu.

Władze obozu rozesłały za nimi listy gończe. Po ucieczce w bloku 11 osadzony został niemiecki więzień Kurt Pachala, kapo magazynów, którego gestapo podejrzewało o pomoc uciekinierom. Został skazany na śmierć głodową. Niemcy zamordowali także matkę Lemparta oraz rodziców Jastera. Dla więźniów w obozie ucieczka była jednak wydarzeniem, które podniosło ich na duchu.

Ucieczka odbyła się za wiedzą jednego z przywódców obozowego ruchu oporu Witolda Pileckiego, który dobrowolnie przedostał się do Auschwitz, by stworzyć w nim konspirację. Poprzez Jastera przekazał raport dowództwu AK.

Jaster nie przeżył wojny. Posądzony pomyłkowo o agenturalną działalność na rzecz gestapo został rozstrzelany w 1943 r. przez Podziemie. Pozostali przeżyli. Eugeniusz Bendera zmarł w latach 80. w Warszawie. Józef Lempart odszedł ze stanu duchownego i założył rodzinę. Zginął w wypadku samochodowym w 1971 r. W grudniu 2017 r. zmarł Kazimierz Piechowski.

W historii obozu Auschwitz próbę ucieczki podjęły co najmniej 802 osoby. Najwięcej było Polaków – co najmniej 396 osób. Ucieczka udała się 144. Większość z nich przeżyła wojnę. Niemcy zastrzelili podczas ucieczki lub zatrzymali później 327 osób. Los pozostałych 331 jest nieznany.

 

 

 

AB, PAP

NaszDziennik.pl