logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Roman Zawistowski/ PAP

Rafał Trzaskowski atakuje Andrzeja Dudę

Poniedziałek, 29 czerwca 2020 (12:03)

Rafał Trzaskowski atakuje prezydenta Andrzeja Dudę i zabiega o elektoraty innych kontrkandydatów, którzy nie weszli do drugiej tury.

Rafał Trzaskowski, uzyskując drugi wynik, zapewnił sobie wejście do drugiej tury. W przemówieniu podczas wieczoru wyborczego prezydent stolicy zaatakował prezydenta Andrzeja Dudę, stwierdzając, że „próbuje dzielić” i „nie szanuje on swojego podpisu”.

Trzaskowski oświadczył, że jego wynik pokazuje, że może wygrać wybory prezydenckie. Odwołał się do tzw. koncepcji, że wszystkie głosy oddane na innych kandydatów są potencjalne, czyli 58 proc., mogą paść w drugiej turze na niego. Opozycja już kilkakrotnie sięgała po taką argumentację, mimo iż nie ma takiego prostego przełożenia w wynikach wyborów. – Ten wynik pokazuje jedno, co najważniejsze, a mianowicie ponad 58 proc. społeczeństwa chce zmiany. Chcę do tych wszystkich obywateli dzisiaj jasno powiedzieć: będę waszym kandydatem, będę kandydatem zmiany – stwierdził kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Trzaskowski powtórzył stare slogany, jeśli chodzi o krytykę prezydenta oraz rząd Zjednoczonej Prawicy, zapewniając że on będzie lepszym kandydatem. – To będą wybory między Polską otwartą, a Polską, która, niestety, szuka wroga, i prezydentem, który przez cały czas próbuje dzielić – mówił Trzaskowski. Poparł zabijanie dzieci nienarodzonych, mówiąc o „prawach kobiet”, których obecna władza ma „nie szanować”.

Zarzucił również rządzącym „manipulowanie”, mówienie, że obywatelom „coś dali”. Natomiast on reprezentuje opcję polityczną, która „wybiera przyszłość, a nie przeszłość”, „prawdę”, a także „rozmowy” o bezrobociu, ratowaniu miejsc pracy i służbie zdrowia.

Zgromadzeni na wieczorze wyborczym krzyczeli po tych atakach na rządzącą koalicję: „mamy dość”.

– To będą wybory pomiędzy tymi, którzy szukają, tak jak ja, jak my wszyscy, porozumienia i wspólnoty. Te całe 58 proc. I tymi, którzy przez cały czas szukają konfliktu. To będą wybory pomiędzy wszystkimi tymi, którzy chcą patrzeć w przyszłość, żeby rozstrzygać spory, ale te spory, które naprawdę przyniosą nam lepszą i pewną przyszłość – powiedział Trzaskowski. Przekonywał, że będzie „silnym prezydentem”, który będzie „patrzył władzy na ręce”. Dodał, że „monopol władzy” nie jest dobry.

Krytykując Zjednoczoną Prawicę, Trzaskowski zwrócił się jednak do wyborców PiS, Andrzeja Dudy, zapewniając, że ich szanuje, i obiecując utrzymanie m.in. „500 plus” czy niepodwyższanie wieku emertytalnego. Zaznaczył, że można „mieć to wszystko, ale można mieć jeszcze więcej”. Tym więcej ma być – według Trzaskowskiego – „wspólnota”.

Trzaskowski zwrócił się do wyborców Szymona Hołowni, a nawet Krzysztofa Bosaka.

– Obiecuję wszystkim wyborcom Szymona Hołowni i wszystkim wyborcom, że dzisiaj będziemy patrzeć w przyszłość i chcemy się unieść ponad te stare spory polityczne, bo one zostały rozstrzygnięte. I nie chcemy się odnosić do jednego człowieka, który cały czas chce walczyć z cieniem – powiedział kandydat KO.

Zwracając się do Bosaka i jego wyborców, powiedział: „mimo że mamy inną wizję, to wiem, że panu na czymś naprawdę zależy”. – Jeśli chodzi o pomoc przedsiębiorcom i walkę z państwem, które się we wszystko wtrąca, mamy takie same poglądy z większością obywateli, którzy zagłosowali na pana – dodał Trzaskowski.

Kandydat KO zadeklarował, mimo swoich krytycznych słów wobec rządu, że jako prezydent jest „absolutnie gotów do współpracy z rządzącymi w sprawach zasadniczych”.

Zenon Baranowski

NaszDziennik.pl