Rywalem Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich jest – zgodnie z przewidywaniami – Rafał Trzaskowski. Lansowany pod hasłem „zmiany” kandydat Koalicji Obywatelskiej / Platformy Obywatelskiej w rzeczywistości jest reprezentantem starego układu, który najsilniej ukształtował tzw. III Rzeczpospolitą ze wszystkimi jej wadami i patologiami. Ten stary układ wciąż jest mocny na wielu polach – zwłaszcza w mediach, ale też w biznesie. Dziś przedstawia on Polakom swoją odmłodzoną i okraszoną „postępowymi” hasłami twarz Rafała Trzaskowskiego, który ma stać się gwarantem jego interesów. Tu wszystko ma pozostać tak, jak było, a jedyna „zmiana”, którą rzeczywiście gwarantuje Trzaskowski, to ta zmiatająca tradycyjny porządek rewolucja obyczajowa.
Obyczajowa rewolta
Kandydat KO/PO kreuje się nieudolnie na człowieka, który chce łączyć Polaków, tymczasem nieustannie ich dzieli. Już w pierwszym wystąpieniu w wieczór wyborczy, gdy zazwyczaj kandydaci kurtuazyjnie chwalą swoich oponentów i przymilnie zwracają się do ich elektoratów, Rafał Trzaskowski wyraźnie zarysował podział. Między „Polską otwartą a Polską, która szuka wroga”, jak stwierdził. Nawet przychylni komentatorzy zauważyli ten silnie antagonizujący styl.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

