logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czas przerwać ideologiczny marsz

Poniedziałek, 27 lipca 2020 (13:46)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Część organizacji kobiecych w Polsce protestuje przeciwko wypowiedzeniu konwencji stambulskiej. Kto próbuje wyprowadzić kobiety na ulice?

– Ideologia LGBT jest promowana przez różne międzynarodowe organizacje i fundacje, np. przez Georga Sorosa, amerykańskiego bankiera żydowskiego pochodzenia, który finansuje w naszym kraju założoną przez siebie Fundację Batorego. Przekazuje ona pieniądze m.in. dla środowisk LGBT. Protesty tzw. organizacji kobiecych to folklor polityczny. Zapewne promotorzy i sponsorzy mogą czuć się zawiedzeni ich marginalnym  znaczeniem.

Czemu ma służyć ten spór, który znów pojawia się w Polsce?

– Zapewne jest kilka wymiarów, jak chociażby wprowadzenie na grunt Polski neomarksistowskiej rewolucji kulturowej, podważenie  w naszym kraju ładu prawnego chroniącego rodzinę, a także próba „wrzucenia” postulatów środowisk homoseksualnych do przestrzeni publicznej.

Czym de facto jest konwencja, potocznie określana jako konwencja stambulska?

– Konwencja stambulska przez jej zwolenników nazywana jest kłamliwie antyprzemocową. To kolejny etap rewolucji antychrześcijańskiej, szczególnie teraz skoncentrowanej na rozbiciu rodziny. To wyraz buntu przeciwko prawu naturalnemu. Zakwestionowanie biologicznego wymiaru płciowości to odrzucenie biblijnego przesłania. Konkretnym przykładem tej rewolucji jest stanowisko Parlamentu Europejskiego z 2017 roku, który uznał, że z konwencji stambulskiej wypływa konieczność wprowadzenia tzw. aborcji na życzenie, uznając ochronę życia ludzkiego za formę przemocy wobec kobiet.

Dlaczego konwencja stambulska jest aż tak szkodliwa społecznie, w czym jest problem?

– Konwencja stambulska zawiera zapisy sprzeczne z Konstytucją i może być zagrożeniem dla polskiej, tradycyjnej rodziny, służyć jej rozmontowaniu. Artykuł 18 Konstytucji RP mówi, iż „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Promowana w konwencji ideologia stoi w sprzeczności z tym zapisem Konstytucji. Konwencja stambulska zakłamuje pojęcie rodziny. Pod pozorem walki z przemocą umożliwia środowiskom politycznego ruchu LGBT i skrajnej lewicy realizację antyspołecznych i antyrodzinnych haseł.

Ponadto konwencja wskazuje na rodzinę jako źródło przemocy. Poprzez możliwość nadinterpretacji zapisów stwarza możliwość ingerencji w strukturę rodziny przez organy państwowe, instytucje i samorządy. W oczywisty sposób uderza w religię katolicką. Zobowiązuje administrację publiczną do kierowania się „perspektywą gender”, zwalcza „stereotypy”, czyli tradycyjnie pojmowane role kobiety i mężczyzny jako rzekome źródła przemocy, oraz promuje „niestereotypowe” role płciowe w miejsce kobiety i mężczyzny, matki i ojca.

Czy sprowadzanie konwencji stambulskiej tylko do przemocy w rodzinie nie jest zbytnim uproszczeniem?

– Jest to świadomy zabieg socjotechniczny ze strony tych, którzy chcą zburzyć podstawy cywilizacji chrześcijańskiej. Podobnie było w przeszłości. Propagatorzy zbrodniczej rewolucji (anty)francuskiej z 1789 roku na jej sztandarach wypisali hasło: „Wolność, równość, braterstwo”. Tymczasem rzeczywistością tej rewolucji było ludobójstwo w Wandei i „równość pod szafotem”, to jest gilotyną. Także bolszewicy posługiwali się hasłami równości i sprawiedliwości. W obu tych przypadkach warunkiem spełnienia wizji nowego, wspaniałego świata było zniszczenie rodziny i chrześcijaństwa.

Czy prawo istniejące w Polsce, chroniące kobiety – i w ogóle ludzi – przed przemocą jest niewystarczające i dlatego potrzebna jest konwencja stambulska?

– Konwencja stambulska to projekt ideologiczny i jako środek prawny jest całkowicie nieskuteczna w zwalczaniu przemocy – potwierdzają to przykłady państw Europy Zachodniej, skandynawskich czy Słowacji. To lewacka propaganda, która nie ma nic wspólnego z obroną kobiet, aby czuły się bezpiecznie. Polska jestm rzecz możnam krajem wzorcowym, jeśli chodzi o ochronę kobiet. Statystyki wskazują jasno, że Polska jest krajem bezpiecznym pod względem ochrony społecznej i ekonomicznej kobiet. Ze statystyk wynika, że w kwestii zjawiska przemocy wobec kobiet Polska jest na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej.   

Czy zatem ratyfikowanie konwencji stambulskiej w 2015 roku nie było błędem?

– Konwencję stambulską w grudniu 2012 roku podpisał rząd koalicji PO – PSL, następnie przyjął – przy sprzeciwie posłów Prawa i Sprawiedliwości – Sejm w kwietniu 2015 roku, a ratyfikował prezydent Bronisław Komorowski. Uzasadniał przyjęcie tego antyrodzinnego dokumentu tym, że „trzeba być po stronie ofiar”. Przyjęcie przez koalicję PO – PSL Konwencji było konsekwencją ideologicznego zaangażowania po stronie ideologii gender oraz spolegliwości wobec Rady Europy.

Są zdania, że kwestia konwencji stambulskiej to tylko ideologiczny temat i gra wewnątrz rządu. Zgadza się Pan z takim podejściem?

– Gdy rząd PO – PSL i posłowie tej formacji w parlamencie opowiadali się za przyjęciem konwencji stambulskiej, posłowie PiS wypowiadali się bardzo krytycznie na jej temat. Nazywali ją wówczas „potworkiem legislacyjnym”. Niestety już po objęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę przedstawiciele rządu PiS mówili, że kwestia ewentualnego wypowiedzenia konwencji nie jest przedmiotem rozważań. Prezydent Andrzej Duda nazwał konwencję „aktem szkodliwym”, a była premier Beata Szydło „mistyfikacją”, za której skutki „biorą odpowiedzialność PO i PSL”. Ze strony rządu można było usłyszeć, że ma ona szeroki zakres tematyczny, obejmuje m.in. ochronę kobiet przed wszystkimi formami przemocy, a jej postanowienia  dotyczą przede wszystkim kwestii zwalczania przemocy wobec kobiet w różnych jej formach. Ewentualne wypowiedzenie przez Polskę konwencji powinno nastąpić po opracowaniu sprawozdania, analizie jego treści oraz wypracowaniu wniosków i rekomendacji.

Teraz sprawa wystarczająco dojrzała, żeby wypowiedzieć konwencję stambulską?

– W przeszłości ze strony przedstawicieli PiS pojawiały się niepokojące wypowiedzi, że rząd nie podejmie działań na rzecz wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Być może presja ze strony różnych środowisk społecznych, domagających się odrzucenia ideologii gender, miała wpływ na zmianę tego stanowiska. Zapewne też przykład takich krajów jak Czechy, Litwa, Łotwa, Rumunia czy parlamentów Słowacji i Węgier, które zaapelowały do swych rządów o nieratyfikowanie tego propagandowego od strony ideologicznej dokumentu. Mam nadzieję, że w przypadku PiS kwestia wypowiedzenia genderowej konwencji już dojrzała. Teraz najważniejsze jest podjęcie szybkiej ścieżki legislacyjnej na rzecz takiego działania.

Minister Ziobro czy wicepremier Emilewicz mówią wprost, że w konwencji stambulskiej są zapisy, które są nie do zaakceptowania. Dlaczego rząd do tej pory nie podjął bardziej zdecydowanych działań w kierunku jej wypowiedzenia?

– Posłowie i przedstawiciele rządu z Solidarnej Polski od samego początku konsekwentnie opowiadali się za wypowiedzeniem konwencji stambulskiej przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Ostatnie wypowiedzi Marleny Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej z PiS, a także wicepremier Jadwigi Emilewicz z Porozumienia dają nadzieję, że w koalicji rządowej jest zgoda co do wypowiedzenia przez Polskę konwencji stambulskiej, która nie tylko, że nie broni kobiet, ale jest zamachem na naszą cywilizację. Czas w końcu przerwać ten ideologiczny marsz.

               Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl