ROZMOWA / z dr. Andrzejem Mazanem, pedagogiem
W dyskusji nad rekonstrukcją rządu pojawił się pomysł połączenia Ministerstwa Edukacji Narodowej z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak Pan ocenia tę koncepcję?
– To są dwa różne obszary, którym przyświecają różne cele. System oświaty od kształcenia podstawowego po ogólnokształcący ma charakter formacyjny, przygotowuje do życia człowieka i obywatela, czym odbiega od bardziej specjalistycznego kształcenia, z którym mamy do czynienia w szkołach wyższych. Z tego względu łączenie tych dwóch obszarów w jednym ministerstwie jest absolutnym nonsensem. I świadczyłobym o tym, że edukacja nadal jest przez prawicę niedoceniana.
Sami rządzący, po przeprowadzeniu pewnych zmian instytucjonalnych, przyznają teraz, że z reformą edukacji stanęli w połowie drogi. Jakie należałoby podjąć kolejne kroki w tym obszarze?
– W tej chwili nie ma już co ruszać tego instytucjonalnego systemu – 8 klas szkoły podstawowej i 4 lata ponadpodstawowej. Zacznijmy natomiast od tego, że w ostatnich 30 latach byliśmy świadkami znikania szkół z miast i ze wsi. Powstały kombinaty, do których uczęszcza po tysiąc dzieci.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

